Sensacja w „Wywiadzie z chuliganem”! Wyszkowski ujawnia: moja data i miejsce urodzenia są sfałszowane

/ fot. Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska

  

Wikipedię, Encyklopedię Solidarności oraz liczne opracowania naukowe po tym odcinku „Wywiadu z chuliganem” Piotra Lisiewicza czeka mała rewolucja. Krzysztof Wyszkowski, legenda opozycji antykomunistycznej ujawnił w nim to, co ukrywał przez cały PRL i III RP – najważniejsze informacje o nim to… fałszerstwo. A powody ukrywania prawdy były dramatyczne: przeszłość ojca, żołnierza Kedywu Armii Krajowej, uciekającego przed komunistami, a potem więzionego i wysłanego do niewolniczej pracy w kopalni i kamieniołomie. Obejrzyj sensacyjny wywiad poniżej!

W rozmowie Krzysztof Wyszkowski ujawnia, jak władza traktowała rodzinę „przestępcy” z Kedywu AK: 

To była okropna nędza. Było nas troje rodzeństwa i walczyliśmy o kawałek starego chleba, który mama przypiekała na wodzie na patelni. Mieszkaliśmy w piwnicy porośniętej grzybem, spaliśmy na łóżku piętrowym. Ja na górze, pod sufitem, nad nosem mając piękny, kolorowy grzyb. Na dwór wychodziliśmy zimą oddzielnie, po kolei, bo starczało ubranek dla wszystkich trojga od razu.

Rodzinę Wyszkowskich celowo zesłano do dzielnicy nomenklatury. 

W dużych poniemieckich willach mieszkali tam funkcjonariusze. Nas umieszczono w piwnicy i dzieci funkcjonariuszy nie chciały się z nami bawić 
– opowiada.

Ojciec już wtedy siedział, potem wysłano go do niewolniczej pracy w kopalni i kamieniołomie, a także przy formowaniu betonowych belek służących do budowy Pałacu Kultury. A wcześniej doszło do wspomnianego fałszerstwa. 

Nie wiem, czy nie mogę być za to pociągnięty do odpowiedzialności. Mam w dokumentach fałszywą i datę, i miejsce urodzenia. Urodziłem się 10 sierpnia 1947 roku w Ostrowi Mazowieckiej, a mam wpisane Mrągowo i 19 listopada tego roku 
– mówi Wyszkowski.

Stało się tak, bo jego matka uciekała przez komunistami będąc z nim w ciąży. 

Wtedy w Ostrowi Mazowieckiej, w domku mojego dziadka, przy Słonecznej 8, na pierwszym piętrze, urodziłem się. Musieliśmy zameldować moją siostrę, która wprowadziła się tam, gdy mama była w ciąży. No więc trzeba było odczekać trzeba było odczekać jakąś prawdopodobną odległość czasu do moich narodzin 
– wyjaśnia.

Wyszkowski nie ukrywa, że chciałby dziś zburzyć Pałac Kultury, do którego budowania zmuszony był jego ojciec. 

Bardzo bym chciał. Tym bardziej, że gdy ojciec wyszedł z więzienia, zawiózł mnie na pływalnię do Pałacu Kultury i pokazywał kawałki marmurów, które osobiście musiał piłować w kamieniołomie 
– powiedział w „Wywiadzie z chuliganem”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Uwaga, trolle z Rosji już działają! Bzdury puszczane do sieci - akcja przed eurowyborami

zdjęcie ilustracyjne / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Kampania wyborcza ruszyła w wielu krajach, a w internecie kolportowanych jest wiele fake newsów lub "opinii" mających wprowadzić zamieszanie. Absurdalne tezy szerzą przed eurowyborami powiązane z Rosją konta w mediach społecznościowych. Unijni eksperci przestrzegają przed dezinformacją.

Mająca siedzibę w wieżowcu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych grupa zadaniowa East StratCom, która zajmuje się śledzeniem rosyjskich działań w domenie informacyjnej, ma przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego sporo pracy.

Od 23 do 26 maja mieszkańcy wszystkich krajów unijnych wybiorą ponad 700 europosłów (ich dokładna liczba będzie zależała od tego, czy dojdzie wcześniej do brexitu, czy nie).

Kampanie są mocno narażone na działania dezinformacyjne. Unijni eksperci odpowiedzialni za stronę euvsdisinfo.eu podkreślają, że już teraz można zauważyć próby ingerowania w proces okołowyborczy. Kremlowskie starania jak do tej pory skupiają się na tym, by jak najwięcej Europejczyków uwierzyło, że ich głos nie ma znaczenia i nie ma sensu fatygować się do urn.

Argumenty, jakie pojawiają się w tym kontekście, mają przekonywać odbiorców takiego przekazu, że decyzje w UE są podejmowane przez oderwane od rzeczywistości elity. Są też konspiracyjne teorie, że posłowie do Parlamentu Europejskiego działają na zlecenie Stanów Zjednoczonych.

"Inne przesłania mają na celu przekonanie, że w UE prawie nic nie działa prawidłowo, a europejskie elity po prostu próbują odwrócić uwagę Europejczyków od tego, obwiniając za wszystko Rosję, w tym za wtrącanie się w wybory"

- podkreślają w swojej analizie eksperci East StratCom.

Celem takich przekazów - jak opowiada PAP jeden z unijnych ekspertów - ma być zdezorientowanie wyborców, zniechęcenie ich, sprawienie, by kwestionowali absolutnie wszystko i w efekcie zrezygnowali z udziału w eurowyborach. Skutkiem tego ma być jak najmniejsza frekwencja, by jak największe szanse miały partie populistyczne i by już po wyborach można było podważać mandat demokratyczny europarlamentu.

"Kreml najprawdopodobniej będzie próbował ingerować w wybory do Parlamentu Europejskiego, aby zabezpieczyć jak najwięcej miejsc dla prorosyjskich lub eurosceptycznych sił politycznych"

- oceniła w niedawnym raporcie Estońska Służba Wywiadu Zagranicznego.

Według Estończyków zwłaszcza większe kraje członkowskie jak Francja, Niemcy czy Włochy będą narażone na takie próby. Niższa niż zazwyczaj frekwencja w eurowyborach zwiększa prawdopodobieństwo, że Moskwa podejmie bardziej skoncentrowane wysiłki, ale na mniejszą skalę, by zmobilizować elektorat spełniający jej potrzeby.

Przykładów mieszania się Kremla przed ważnymi rozstrzygnięciami nie brakuje. W czasie kampanii przed referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z UE, tylko na Twitterze działało 150 tys. kont powiązanych z Rosją, które zostały zidentyfikowane jako rozsiewające dezinformację.

Z danych zebranych z publicznych źródeł przez East StratCom wynika, że w kampanii w sprawie brexitu przed dwoma laty w mediach społecznościowych pojawiło się ponad 18 mln antyunijnych wpisów ze strony rosyjskich trolli.

Kreml mieszał się też, choć na znacznie mniejszą skalę, w ubiegłoroczne wybory w Niemczech. Portal Euvsdisinfo podaje, że ponad 7 proc. wpisów w różnych dyskusjach dotyczących wyborów na Twitterze generowały boty. Najnowszy przykład to sztuczne podkręcanie i ukierunkowanie dyskusji na temat działań "żółtych kamizelek" we Francji.

W tej chwili nie wiadomo, jaka jest - czy może być - skala takiego zjawiska w Polsce. Unijni eksperci szacują jednak, że 15 proc. kont na Twitterze to boty, które mają generować dyskusje tak, by szły w określonym kierunku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl