Stoch o 20 centymetrów od medalu

/ pixabay.com

  

Kamilowi Stochowi zabrakło 0,4 pkt, by stanąć na podium pierwszego z trzech olimpijskich konkursów skoków narciarskich w Pjongczangu. Na obiekcie normalnym zwyciężył piąty po pierwszej serii Niemiec Andreas Wellinger.

Po pierwszej serii prowadził Stefan Hula, który uzyskał 111 m, ale w drugiej - w dobrych warunkach - skoczył 5,5 m krócej, co było 11. wynikiem. Wystarczyło to do zajęcia piątej pozycji.

Stoch - przy nieco mniej sprzyjającym wietrze - w finale także osiągnął 105,5 m i z szóstą notą w serii łącznie był o 0,4 pkt gorszy od Norwega Roberta Johanssona, który podobnie jak Wellinger poszybował na odległość 113,5 m. Wygrana Niemca była bezapelacyjna, drugiego Norwega Daniela Andre Forfanga aż o 8,4 pkt.

Metr odległości na obiekcie normalnym oznacza dwa punkty do oceny sędziowskiej.

Na 19. pozycji uplasował się Maciej Kot, a Dawid Kubacki nie zakwalifikował się do finału i zajął 35. lokatę.

Konkurs trwał prawie trzy godziny, został rozegrany w bardzo trudnych warunkach wietrznych. Niektórzy zawodnicy kilkakrotnie musieli usiąść na belce, by oddać skok.

W sobotę 17 lutego zawodnicy będą rywalizować na dużym obiekcie, a dwa dni później na nim odbędzie się konkurs drużynowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dworczyk o nieprecyzyjnych informacjach ze strony miasta. "Trzeba było sprowadzić sprzęt z Holandii"

/ fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Na początku prosiliśmy [miasto] o pewne informacje. Okazało się, że są one dalece nieprecyzyjne, bo ścieki miały być wstępnie sortowane, miała być krata wstawiona przez MPWiK, która powoduje, że nie będą wpadały pieluchy czy szmaty. Okazało się, że te grube nieczystości wpadają i pierwotnie zamontowane pompy nie dawały sobie rady, nawet górnicze pompy. Trzeba było sprowadzać sprzęt z Holandii i Wielkiej Brytanii - mówił dzisiaj w programie "#Jedziemy" szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk.

Do awarii dwóch kolektorów odprowadzających ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do leżącej na prawym brzegu oczyszczalni "Czajka" doszło pod koniec sierpnia. W jej efekcie nieczystości były w całości zrzucane do Wisły. Wobec zagrożenia ekologicznego rząd podjął decyzję o budowie tymczasowego rurociągu, dzięki ścieki z lewobrzeżnej Warszawy jest przepompowywana do oczyszczalni. W sobotę poinformowano, że przepompownia ścieków za pośrednictwem awaryjnego rurociągu osiągnęła 100 proc. wydajności.

[polecam:https://niezalezna.pl/288067-rzad-ratuje-wisle-przed-katastrofa-awaryjny-rurociag-transportuje-wszystkie-scieki-do-czajki]

Dziś o sprawie w programie Michała Rachonia "#Jedziemy" mówił szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk. Podkreślił, że stan Wisły jest monitorowany i sytuacja poprawia się po tym, jak zablokowano zrzut nieczystości. 

- Bez wątpienia mieliśmy do czynienia z największą awarią i zagrożeniem dla środowiska w ostatnich latach nie tylko u nas w kraju, ale i w regionie. Stąd pytania szwedzkiego rządu, o to, jak wygląda sytuacja, propozycja pomocy ze strony szwedzkiego ambasadora, stąd pytania krajów bałtyckich podczas spotkania HELCOM-u. Nie warto tego bagatelizować, Wszyscy powinniśmy być zainteresowani tym, aby Wisła była czysta

- mówił Dworczyk.

Zapytany o współpracę z samorządem warszawskim w kwestii awarii Czajki i budowy tymczasowego rurociągu, szef KPRM przyznał, że kilkakrotnie rozmawiał z prezydentem miasta, Rafałem Trzaskowskim. 

- Nie chciałem wchodzić w polityczne spory, tylko ustalać sprawy praktyczne. Chodziło o to, by jak najszybciej rozwiązać problem. Najważniejszym polem współpracy była zgoda na to, żeby władze miejskie otworzyły dojście do kolektora na praskiej stronie, gdzie te dwie rury zostały wpuszczone - podkreślił Michał Dworczyk.

- Na początku prosiliśmy [miasto] o pewne informacje. Okazało się, że są one dalece nieprecyzyjne, bo ścieki miały być wstępnie sortowane, miała być krata wstawiona przez MPWiK, która powoduje, że nie będą wpadały pieluchy czy szmaty. Okazało się, że te grube nieczystości wpadają i pierwotnie zamontowane pompy nie dawały sobie rady, nawet górnicze pompy. Trzeba było sprowadzać sprzęt z Holandii i Wielkiej Brytanii, który dopiero poradził sobie z tą sytuacją

- zaznaczył szef Kancelarii Premiera.

Michał Dworczyk złożył podziękowania m.in. dla Wód Polskich oraz resortów zaangażowanych w usuwanie skutków awarii, ale także dla KGHM, który przekazał... rury.

- W Polsce nie było tyle rur, by zbudować taką konstrukcję, więc niektóre z nich były sprowadzane z Finlandii - dodał Dworczyk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl