Jak podała Fundacja Walki z Korupcją (FBK), założona przez Nawalnego, materiał został umieszczony w rejestrze zakazanych stron, który prowadzi państwowy regulator mediów - Roskomnadzor. W wykazie znalazła się również strona z tym samym materiałem na kanale YouTube.

Z informacji Roskomnadzoru wynika, że decyzję w tej sprawie podjął w piątek sąd w Kraju Krasnodarskim na południu Rosji.

Ze swej strony Radio Swoboda oraz portal Mediazona powiadomiły, że otrzymały powiadomienie Roskomnadzoru w sprawie ich artykułów o materiale Nawalnego. Regulator poinformował te media, że ich artykuł o materiale Nawalnego został umieszczony w wykazie zakazanych stron. Roskomnadzor nakazał mediom usunięcie fotografii, którymi opatrzono artykuły. Urząd uznał, że są to zdjęcia i wizerunki o charakterze prywatnym naruszające poufność danych osobowych i ochronę życia prywatnego.

Nawalny opublikował w czwartek wieczorem materiał, w którym zarzucił Prichodźce - jednemu z wicepremierów Rosji, odpowiedzialnemu m.in. za sprawy międzynarodowe - iż w sierpniu 2016 r. spędził trzy dni na prywatnym jachcie Deripaski, co opozycjonista uznał za formę łapówki.

Nawalny przytoczył w materiale zdjęcia i nagrania, jakie pojawiły się na Instagramie młodej kobiety przedstawiającej się jako Nastia Rybka, którą Nawalny nazywa pracownicą "branży usług towarzyskich".

Na jej profilu w portalu społecznościowym znajdują się prywatne zdjęcia z Deripaską. Jak przypomina Nawalny, internetowe portale specjalizujące się w skandalizujących tematach pisały wcześniej o związku Deripaski z Rybką. Opozycjonista zwrócił uwagę na jedno z nagrań wideo opublikowane przez Rybkę - jak ocenia - zrobione przez nią samą na jachcie, na którym była wraz z sześcioma innymi dziewczętami.

Nawalny utrzymuje, opierając się na relacjach Rybki, że Deripaska i wicepremier na jachcie "nie po prostu się bawili, ale podejmowali decyzje biznesowe". Sugeruje, iż taką sprawą mogła być ingerencja w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 r.

Deripaska zapowiedział wystąpienie na drogę sądową. Z kolei komentarz Prichodźki pojawił się w piątek wieczorem. "Nieudacznik polityczny usiłował po raz kolejny urządzić prowokację i przypomnieć o sobie, mieszając chaotycznie wszystko możliwe i niemożliwe - od mojego przyjaciela (Deripaski) do amerykańskiego prezydenta (Donalda) Trumpa i nieznanego mi osobiście (Paula) Manaforta" - oświadczył wicepremier Rosji.

Manafort to były szef kampanii prezydenckiej Trumpa. Agencja Associated Press ujawniła pod koniec marca zeszłego roku, że przed dekadą Manafort potajemnie pracował dla Deripaski, zabiegając o interesy prezydenta Rosji Władimira Putina.

Prichodźko, jeden z wicepremierów, szef kancelarii rządu, wcześniej przez 15 lat (od 1997 r/) był doradcą prezydenta Rosji do spraw polityki zagranicznej. W 2012 r., czyli na początku obecnej kadencji prezydenckiej Putina zastąpił Prichodźkę na tym stanowisku Siergiej Uszakow.