Wśród tych osób jest 58-letni Mirosław Cz., były prezes jednej z białostockich firm. Zarzuca mu się m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której celem było wyłudzanie kredytów ze SKOK w Wołominie.

Aktem oskarżenia objęto też zarzuty wyłudzenia 336,7 tys. zł z BGŻ BNP Paribas.

Mirosław Cz. to główny podejrzany w tzw. białostockim wątku śledztwa trwającego od kilku lat; postawiono mu 61 zarzutów. Miał on wyszukiwać - osobiście lub za pośrednictwem innych osób - kredytobiorców, którzy składali wnioski o kredyty oraz poświadczać nieprawdę co do zatrudnienia bądź osiąganych przez te osoby zarobków w firmach z nim powiązanych.

Jak podała prokuratura, niejednokrotnie zabezpieczeniem tych pożyczek lub kredytów były poręczenia oparte na nierzetelnych zaświadczeniach lub oświadczeniach poręczycieli oraz hipoteki na nieruchomościach należących do różnych osób, które były nieadekwatne do wysokości zobowiązań ani nie dawały gwarancji skutecznej ich egzekucji.

Mirosławowi Cz. zarzucono również współdziałanie z osobami odpowiedzialnymi za sprawy majątkowe SKOK Wołomin. Według śledczych, podejmowały one decyzję o przyznaniu i wypłacie pieniędzy pomimo świadomości, iż załączone do wniosku dokumenty są nierzetelne, a pożyczkobiorcy nie są zdolni do spłaty zobowiązań, nie mają zamiaru ich spłacać, udzielone zabezpieczenia są pozorne, zaś środki z pożyczek ostatecznie wpływają na konto lub są przekazywane w gotówce Mirosławowi Cz.

Jeden z zarzutów dotyczy pożyczki zaciągniętej w SKOK w Wołominie również osobiście przez tego oskarżonego.

Trzy inne osoby objęte tym aktem oskarżenia miały współdziałać z Mirosławem Cz. Tu też łącznie jest ponad 60 zarzutów dotyczących różnych przestępstw. Oprócz tych związanych z przegotowywaniem dokumentów stanowiących podstawę uzyskiwania pieniędzy, jest tam mowa np. o nakłanianiu innych osób do zaciągania zobowiązań na rzecz Mirosława Cz. czy wożeniu podstawionych kredytobiorców do SKOK w Wołominie, by podpisali tam umowę.

Jak podała prokuratura, straty SKOK Wołomin sięgają łącznie 145,5 mln zł.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Białymstoku. Główny oskarżony jest tymczasowo aresztowany od maja 2015 roku, wobec pozostałych trzech osób stosowane są poręczenia majątkowe w kwotach 20-100 tys. zł. Prokuratura stosuje też w tej sprawie zabezpieczenia na nieruchomościach i kontach osób oskarżonych. Łącznie to kwota blisko 46 mln zł.

Śledztwo dotyczące doprowadzenia Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości, prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku od kilku lat. Sukcesywnie kolejne jej wątki kończą się aktami oskarżenia i trafiają do sądów.

W grudniu 2017 roku w Białymstoku zapadły pierwsze wyroki wobec grupy tzw. słupów, czyli tych osób na które wzięte zostały niespłacane później kredyty. Skazani dobrowolnie poddali się karze więzienia w zawieszeniu, grzywny (w większości przypadków 1-2 tys. zł), mają też zapłacić od 5 do 10 tys. zł w ramach częściowego naprawienia szkody SKOK w Wołominie.

Jeden ze skazanych mówił wtedy przed sądem, że w firmie zarabiał niecałe 3 tys. zł miesięcznie, a jako podstawiona osoba, na podstawie dokumentów z fałszywymi danymi, dostał 2,7 mln zł kredytów w SKOK Wołomin. Do wzięcia kredytu namówił go prezes spółki Mirosław Cz.; miało chodzić o ratowanie miejsc pracy.

Jak powiedział PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Łukasz Janyst, śledztwo jeszcze trwa. Chodzi o wątki dotyczące m.in. jeszcze części osób podstawianych jako kredytobiorcy; śledczy badają też podejrzenia dotyczące tzw. prania brudnych pieniędzy.

Podobne śledztwa, dotyczące wyłudzeń ze SKOK Wołomin kredytów na tzw. słupy, prowadzą też inne prokuratury w kraju. Największe - Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim; bada ona działalność grupy przestępczej, która w ciągu kilku lat miała wyłudzić z tej kasy ponad 1 mld zł kredytów.