Systemy CMS w chmurze. Innowacyjne rozwiązania w branży komunikacyjnej

/ 4832970; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Liderzy innowacyjnych rozwiązań chmurowych zapraszają na bezpłatną konferencję pt. „Systemy CMS w chmurze”, która odbędzie się 28 lutego 2018 w Warszawie w biurze Microsoft przy ul. Al. Jerozolimskie 195A. Spotkanie dedykowane jest szeroko pojętemu biznesowi, dla którego ważna jest efektywna komunikacja, zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna. Zapisy na stronie Microsoft Events już trwają, a liczba miejsc jest ograniczona!

Konferencja „Systemy CMS w chmurze” ma na celu zaktualizowanie wiedzy przedsiębiorców na temat tego, jakie możliwości rozwoju ich biznesu przynoszą nowe technologie i jak dobrze prowadzona komunikacja może pozytywnie wpłynąć na firmę. Do uczestnictwa zaproszone są wszystkie osoby związane z biznesem, które w przedsiębiorstwach odpowiadają m.in. za obszary komunikacji, zarządzania czy HR.
 
Podczas spotkania przedstawione zostaną najnowsze rozwiązania dostępne w ofercie Microsoft, Sitecore, Umbraco i Kentico. Prelegentami będą również przedstawiciele firm intive, SoftwareHut, The Cogworks i Elastic Cloud Solutions, którzy opowiedzą o wdrażaniu u swoich klientów CMSów opartych o chmurę. Rozwiązania chmurowe odpowiadają oczekiwaniom świata biznesu, który nigdy dotąd nie był tak wymagający w stosunku do nowych technologii. Zdobywają one szturmem rynek, jako te najbardziej praktyczne i bezpieczne dla przechowywania danych. Firmy korzystają z tego typu rozwiązań chętnie, bo pozwalają one na bezproblemowy dostęp do informacji, bez względu na miejsce przebywania.  

- Każdy przedsiębiorca, niezależnie od tego czym dokładnie zajmuje się jego biznes, znajdzie na tej konferencji coś dla siebie. Dbamy bowiem o to, żeby – mimo wspólnej tematyki – wystąpienia prelegentów poruszały różne tematy i były przeprowadzone w sposób zrozumiały nawet dla kogoś, kto nie jest specjalistą technologii informacyjnych – mówi Robert Strzelecki, prezes SoftwareHut.  

Elastic Cloud Solutions – RODO, intranet i cyfrowe miejsce pracy
Głównym polem działania firmy Elastic Cloud Solutions są rozwiązania intranetowe, nad którymi pracowali kilka ostatnich lat zarówno w środowisku krajowym, jak i międzynarodowym. Dzięki temu firma doskonale zdaje sobie sprawę z problemów, z jakimi borykają się duże organizacje. Radosław Ochotny z firmy Microsoft, Technology Strategist i ekspert w obszarze Cloud, w swoim wystąpieniu opowie o RODO, czyli nowej europejskiej regulacji dotyczącej ochrony danych osobowych oraz o tym, jak nowoczesne rozwiązanie chmurowe może wesprzeć te zmiany. Z kolei Łukasz Skłodowski – analityk i architekt z ponad 12-letnim doświadczeniem przybliży słuchaczom zagadnienie Elastic Workplace  - inteligentnego i bezpiecznego miejsca pracy na miarę XXI wieku. Grzegorz Ciwoniuk, który na konferencji przedstawi szczegółowo możliwości Elastic Intranet opowiada: – To nowoczesny, elastyczny i mobilny portal intranetowy, który kilkukrotnie skraca czas poświęcony na zarządzanie informacjami i wiedzą w firmie. Wdrożenie w chmurze trwa zaledwie kilka minut, a jego obsługa nie wymaga technicznej wiedzy –  stanowi to wielkie ułatwienie dla firm spoza branży technologicznej.  
 
SoftwareHut przedstawia możliwości Kentico
SoftwareHut, jako lider rynku informatycznego rozpoczął niedawno współpracę z innowacyjnym dostawcą systemu headless CMS firmy Kentico opartego właśnie o rozwiązania chmurowe. – Na konferencji będziemy mówić właśnie o rozwiązaniu chmurowym Kentico Cloud, jako o narzędziu gwarantującym wielokanałowość przekazu. Rozwiązanie to uwzględnia najnowsze formy przekazu treści, czyli to, czego wymaga współczesny biznes. Pozwala na szybkie dostosowanie treści wyświetlanych na wielu urządzeniach, poczynając od tradycyjnych komputerów, poprzez smartfony i tablety, ale także smartwatche, czy rozwiązania oparte o rozszerzoną rzeczywistość (AR – Augmeted Reality) oraz wirtualną rzeczywistość (VR – Vitrual Reality) – mówi Michał Kwilman,  lider technologii frontendowych w SoftwareHut. – Przy tych wszystkich zaletach Kentico zachowało jednak klarowną i łatwą w przyswojeniu obsługę, dzięki czemu jest narzędziem idealnym w prowadzeniu mądrego marketingu cyfrowego – dodaje Vojtech Boril, który jest pierwszym menadżerem zespołu Kentico Cloud.

Wydajność i skalowanie według The Cogworks
Koleją firmą, która zabierze głos na konferencji będzie The Cogworks – jeden z pierwszych Złotych Partnerów Umbraco specjalizujący się w projektowaniu, wytwarzaniu i wspieraniu aplikacji internetowych opartych o system Umbraco CMS oraz technologię .NET. O przydatności skalowania i o możliwościach platformy Umbraco opowie Marcin Zajkowski z The Cogworks oraz Rune Hem Strand z Umbraco HQ. Obaj eksperci są trenerami Umbraco oraz wielkimi entuzjastami tej technologii. – Umbraco CMS to w pełni funkcjonalny OpenSource’owy system do zarządzania treścią idealnie sprawdzający się zarówno przy małych projektach WWW tworzonych na potrzeby pojedynczej kampanii czy jako wizytówki w sieci, jak i również  przy zaawansowanych aplikacji internetowych budowanych na zlecenia topowych firm obsługujących za ich pomocą miliony użytkowników – mówi Marcin Zajkowski. – Chcemy przybliżyć przedsiębiorcom temat skalowania biznesu internetowego i tego, jak wiele można dzięki temu zyskać – dodaje Rune Hem Strand.  
intive podzieli się ciekawostkami na temat Sitecore i Azure
 
Na konferencji wypowie się także ekspert z firmy intive, która od lat tworzy rozwiązania technologiczne pomagające klientom przyspieszyć ich cyfrową transformację.

- Będziemy mówić o skalowaniu biznesu, ale w oparciu o Sitecore i Azure. Sitecore jest platformą klasy enterprise, która nie powinna być postrzegana tylko jako CMS. Zarządzanie treściami z elastycznym workflow i pełnym wsparciem wersjonowania treści w dowolnej ilości wersji językowych, to w Sitecore tylko podstawowe narzędzia, które mają służyć wyższemu celowi, jakim jest gromadzenie, analizowanie i wykorzystanie danych klientów. Tak aby zapewnić odbiorcom najlepsze z możliwych wrażenia podczas kontaktu z przygotowaną ofertą. Narzędzia do personalizacji, testów, automatyzacji marketingu otwierają przed marketerami niemal nieskończone możliwości udoskonalania wskaźników KPI. Sitecore znając potrzeby swoich klientów przygotował oprogramowanie tak, aby było można je skalować w każdej płaszczyźnie, a w połączeniu z Azure można to robić nadzwyczaj łatwo i szybko – co z pewnością doceni nie jeden dział IT. Wybierając Sitecore trzeba przygotować się na to, że słowa „nie da się” nie padną wcale lub będziecie słyszeć je niezwykle rzadko, bo z Sitecore jest możliwe niemal wszystko  – mówi Łukasz Skowroński, Sitecore MVP, Principal Software Engineer w intive.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, synertime.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Legiony” – film z prawdziwie ułańską fantazją! „Produkcja to kilka lat intensywnej pracy”

zdjęcie ilustracyjne / twitter.com/gpcodziennie

  

- Nie sądziłem, że produkcja filmu „Legiony” to kilka lat aż tak intensywnej pracy. Ale pięknej i często wzruszającej, gdy opowiadamy o praktycznie nieznanych dzisiejszym Polakom losach ludzi, dzięki którym mówimy dziś po polsku, a nie rosyjsku czy niemiecku - mówi Maciej Pawlicki, producent i współscenarzysta filmu „Legiony” w rozmowie z Sylwią Kołodyńską.

Na ekrany polskich kin 20 września wchodzi wyczekiwana superprodukcja „Legiony”. Scena Bitwy pod Rokitną z pewnością przejdzie do historii polskiego kina. Co czułeś wtedy na planie filmowym?

Też tak myślę. Czułem to, co szarżujący aktorzy i kaskaderzy, bo przebrałem się w ułański mundur i dwukrotnie przejechałem w tej szarży z wzniesioną szablą, krzycząc "niech żyje Polska!". Naprawdę niesamowite przeżycie! A jako producent czułem po prostu radość, że udało się doprowadzić do realizacji tej sekwencji i widzowie wreszcie zobaczą czym była kiedyś legendarna, a dziś już przecież zapomniana szarża pod Rokitną. Wcale nie wariactwo i straceńczy gest, ale bardzo skuteczna militarna operacja. Szwadron Dunina-Wąsowicza i Topora-Kisielnickiego zdobył cztery linie silnie umocnionych okopów, zginęło 17 ułanów, w tym obaj dowódcy, ale Rosjanie wycofali się, strategiczne zyski były znaczne.

To prawda, że konie potrafiące wykonywać kaskaderskie wyczyny to bardzo drodzy… aktorzy?

Drodzy? Niespecjalnie. Koszty sprzętu, dekoracji, pirotechniki czy całej logistyki są większe. Ale rola koni rzeczywiście kluczowa. Kiedyś realizowało się filmy przewracając konie na tzw. podcinkę, tzn. do przednich nóg konia przywiązane były linki, które jeździec pociągał i koń się wywracał. Zwykle się udawało, ale czasem koń łamał nogę. Teraz wszystkie upadki, jakkolwiek wyglądają upiornie, są rodzajem wyćwiczonego baletu konia i kaskadera. Żadne zwierzę na planie nie ucierpiało.

Legioniści to „garstka dzieciaków kontra trzy imperia”. Brzmi dumnie, ale chyba nie jest łatwo pokazać to w kinie. Co przy realizacji sprawiało Wam największą trudność? 

Problemów było milion, ale praca nad tak dużym filmem oznacza pchanie się w bardzo trudne sytuacje. Wraz ze znakomitą ekipą zawodowców udało się wszystkie problemy rozwiązać, choć oczywiście czasem konieczny jest jakiś drobny kompromis z rzeczywistością. Ale innym razem powstają rzeczy znacznie piękniejsze niż planowaliśmy. Myślę też, że mieliśmy szczególną opiekę Opatrzności, realizując sekwencje pod Rokitną nie mieliśmy środków na resztę filmu, ryzyko było ogromne. A na niemal 50 dni zdjęć plenerowych, deszcz tylko raz pokrzyżował nam plany. Największa trudność? Nie było takiej.

A kiedy jako producent miałeś największą satysfakcję?

Ten czas dopiero, mam nadzieje, nadchodzi. Bo o satysfakcji producenta decyduje jakość filmu i to jak jest odbierany przez widzów. Kiedy autor idei by "Legiony" zrealizować, Adam Borowski, przyszedł do mnie z tym pomysłem, zapaliłem się od razu, choć nie sądziłem, że to kilka lat aż tak intensywnej pracy. Ale pięknej i często wzruszającej, gdy opowiadamy o praktycznie nieznanych dzisiejszym Polakom losach ludzi, dzięki którym mówimy dziś po polsku, a nie rosyjsku czy niemiecku. Wielką satysfakcją już jest dla mnie efekt pracy reżysera, Darka Gajewskiego. Gdy wpadłem na pomysł by właśnie jemu powierzyć reżyserie, wielu życzliwych próbowało mi to wybić z głowy: ze to świetny reżyser, ale kameralnych filmów, a tu trzeba sterować armią ludzi i spraw, szybko podejmować tysiące decyzji. Ale się uparłem i myślę ze to ja miałem rację.
Mój ulubiony tekst w filmie wypowiada Mirosław Baka grający polskiego oficera, który nakłaniany jest do wejścia w szeregi wojsk wroga. Gdy dostaje do założenia rosyjski mundur, odpowiada - „nie będzie pasował”.

Jest jakiś Twój ulubiony tekst w tym filmie?

Sporo dialogów jest mojego autorstwa (jestem współscenarzystą), ale ten fragment akurat nie. Mój ulubiony dialog to: "Miejsce urodzenia? Polska. - Nie ma takiego miejsca". Bo rzeczywiście nie było. I tak mogło pozostać. Gdyby nie Piłsudski, Kasprzycki, Sosnkowski, Dunin, Topór, Król-Kaszubski i tysiące innych chłopaków i dziewczyn (tak, także dziewczyn), którzy marzyli o własnym, polskim państwie, choć wielu Polakom pogodziło się z losem prowincji imperium i pragnienie polskości i wolnej Polski trzeba było w nich obudzić.

Wśród rekwizytów używanych na planie pojawiły się m.in. autentyczna lornetka rotmistrza Dunin-Wąsowicza, pistolet colt z czasów powstania styczniowego (dziś własność pisarza Waldemara Łysiaka), a także samochód Lorraine-Dietrich z 1913 roku – najstarsze jeżdżące auto w Polsce. Wykazaliście się iście ułańską fantazją.

Po prostu zatrudniliśmy najlepszych specjalistów, w tym także konsultantów historycznych. A amerykańskiego, westernowego colta z autentycznymi grawerowaniami z Matką Boską i nazwami bitew Powstania Styczniowego kupił gdzieś na internetowej aukcji Waldemar Łysiak, a jego syn, Tomasz, główny scenarzysta naszego filmu, wplótł ten niesamowity rekwizyt w fabułę opowieści. Obcowanie z takimi artefaktami daje poczucie pewnej misji. Oni walczyli, a my mamy obowiązek o tej ich walce opowiedzieć. Bo wartości, dla których ryzykowali życie i często je oddawali, są budulcem, najlepszym spoiwem naszej narodowej wspólnoty, siły naszego państwa i przyszłości naszych dzieci.

Takich scen batalistycznych w polskim kinie jeszcze nie było. Słyszałam, że duży nacisk kładliście na to, by było jak najwięcej realnych scen, jak najmniej efektów specjalnych. Słyszałam też takie porównanie, że zużyto przy produkcji tyle materiałów wybuchowych, że można by nimi wysadzić Pałac Kultury. Tak powiedział jeden z aktorów. Ciekawe porównanie (śmiech).

Dziękuję za te słowa, to praca wielu ludzi. Efektów specjalnych jest wiele, ale istotnie duża ich część odbyła się już na planie. Wybuchów mamy sporo, kilka armat, wśród nich strzelające oryginały sprzed stu lat. A Pałacu Stalina nie należy wysadzać, bo pyłu będzie za dużo. Trzeba go spokojnie, metodycznie rozmontować. Gdy będzie wola - to szybka i prosta operacja, która otworzy przed Warszawą możliwość zbudowania najpiękniejszego centrum na świecie. Dopóki monstrualny pomnik komunistycznego mordercy i satrapy wciąż góruje nad Warszawą, Polska nie jest w pełni wolna, bo to znaczy, że nadal pozostaje w nas część mentalności niewolników, którzy łańcuchy i kajdany uznają za fajną biżuterię. Robienie takich filmów jak "Legiony" - o wyrwaniu się spod moskiewskiej dominacji, rozumiem także jako stopniowe rozmontowywanie tych właśnie niewolniczych kompleksów, także jako stopniowy demontaż warszawskiego pomnika Stalina. By otworzyły się nowe możliwości.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Nowe Państwo, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl