Sąd odrzucił wniosek o uchylenie nakazu aresztowania Assange'a. Sędzia "nie została przekonana"

Julien Assange / By Cancillería del Ecuador - https://www.flickr.com/photos/dgcomsoc/14933990406/, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34813740

  

Brytyjski sąd odrzucił dziś wniosek o uchylenie nakazu aresztowania założyciela demaskatorskiego serwisu WikiLeaks Juliana Assange'a, który od ponad pięciu lat przebywa na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie.

Prawnicy Assange'a argumentowali przed sądem, że po tym, gdy w maju 2017 r. szwedzka prokuratura zdecydowała o umorzeniu dochodzenia przeciwko Australijczykowi w sprawie zarzutów o gwałt na obywatelce Szwecji, dalsze utrzymywanie nakazu jest bezzasadne. Szwedzi zdecydowali się na to, nie widząc możliwości sprowadzenia Assange'a do Szwecji w dającej się przewidzieć przyszłości.

Rozpatrująca sprawę sędzia Emma Arbuthnot powiedziała, że "nie została przekonana" do podjęcia takiej decyzji, dodając, że zwyczajowo wnioski w takich sprawach rozpatruje się jedynie w przypadku osobistego stawiennictwa osoby, która uchylała się od stanięcia przed wymiarem sprawiedliwości.

Assange mieszka w ambasadzie Ekwadoru w Londynie od ponad pięciu lat. Ukrywa się tam przed brytyjską policją, która chce go aresztować za zlekceważenie wezwania do stawienia się w sądzie 29 czerwca 2012 roku. Mężczyzna obawia się, że mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA.

Na początku stycznia Wielka Brytania odrzuciła wniosek Ekwadoru o przyznanie założycielowi WikiLeaks statusu dyplomatycznego, który pozwoliłby mu na opuszczenie kraju. Wkrótce po tym służby dyplomatyczne Ekwadoru poinformowały o tym, że otrzymał on obywatelstwo tego kraju.

Lekarze alarmowali na początku roku w "Guardianie", że stan zdrowia fizycznego i psychicznego Assange'a znacząco się pogarsza ze względu na ograniczone możliwości ruchowe i brak dostępu do światła dziennego.

Do października 2015 roku przed ambasadą na stałe stacjonował patrol londyńskiej policji metropolitalnej gotowy do przeprowadzenia aresztowania w razie, gdyby Assange wyszedł na zewnątrz budynku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wyrok ws. 5-latka, który utonął w studzience

/ Madalin Calita

  

Sąd Okręgowy w Koszalinie utrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji wobec rodziców 5-latka, który utonął w studzience kanalizacji w Białogardzie. Uniewinnił matkę chłopca, wobec ojca warunkowo umorzył postępowanie, stosując przyjętą przez sąd zmianę kwalifikacji zarzucanego mu czynu.

 "Sąd utrzymał wyrok pierwszej instancji, który zapadł przed Sądem Rejonowym w Białogardzie. Uniewinnił matkę chłopca. Wobec ojca warunkowo na rok umorzył postępowanie, stosując przy tym zmienioną już przez sąd pierwszej instancji kwalifikację zarzucanego mu czynu z nieumyślnego spowodowania śmierci, na narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia. Wyrok jest prawomocny" – poinformował PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie sędzia Sławomir Przykucki.

Rozprawa była niejawna.

Przykucki poinformował, że od wyroku pierwszej instancji odwołały się obie strony. Obrona chciała uniewinnienia dla ojca 5-letniego Szymona, który utonął w niezabezpieczonej studzience nieczynnej kanalizacji w Białogardzie. Prokuratura chciała, jak w akcie oskarżania, kary dla obojga rodziców Magdaleny i Krzysztofa S. za nieumyślne spowodowanie śmierci syna.

Sąd Rejonowy w Białogardzie wydał wyrok 22 stycznia 2019 r. Mimo, że proces toczył się z wyłączeniem jawności, sędzia Sylwia Estkowska-Machula pozwoliła na obecność mediów podczas uzasadniania wyroku. W ocenie sądu nie było podstaw do skazania oskarżonej, "nie można jej przypisać żadnej odpowiedzialności, skoro pieczę nad małoletnim synem miał sprawować i faktycznie sprawował ojciec".

Według sądu oskarżony nie sprawował należytej opieki nad synem. Sędzia wskazała, że chłopiec bez nadzoru dorosłych przebywał na placu zabaw, a następnie na terenie poza nim. Był tylko z dziećmi w wieku 8-10 lat. Ojciec wyjaśniał, że obserwował syna przez okno i spuścił go z oka tylko na chwilę, ale w ocenie sądu "trwało to dłuższą chwilę".

Sąd uznał, że oskarżony nieumyślnie doprowadził do narażenia syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia. Natomiast nie było podstaw, by oskarżonemu w jakikolwiek sposób przypisać to, iż nieumyślnie doprowadził do śmierci syna.

Odrębne śledztwo w sprawie ustalenia osób odpowiedzialnych za niezabezpieczenie studzienek kanalizacyjnych prowadzone jest przez prokuraturę.

Szymon utonął 21 czerwca 2017 r. Według ustaleń zakończonego w czerwcu 2018 r. śledztwa, chłopiec bawił się z dziećmi przed swoim domem. Ojciec zerkał na niego przez okno. Na chwilę spuścił go z oczu. Gdy zobaczył uciekające dzieci, a wśród nich nie było jego syna, wybiegł z domu. Podczas poszukiwań chłopca przy niezabezpieczonej studzience kanalizacyjnej, położonej około 20 m od placu zabaw, ojciec znalazł jego but. Wszedł do studzienki wypełnionej wodą i wydostał syna na powierzchnię. Reanimował go do przyjazdu karetki pogotowia. Niestety, dziecka nie udało się uratować. Przyczyną śmierci, co wykazała sekcja zwłok, było utonięcie. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl