Prokuratura zamierza postawić Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres kiedy Gawłowski pełnił funkcję sekretarza stanu w ministerstwie środowiska, w rządach PO-PSL.

Gawłowski zrzekł się immunitetu. W środę sejmowa komisja regulaminowa ma wydać opinię, czy oświadczenie Gawłowskiego jest poprawne pod względem formalnym. Komisja ma też rozpatrzyć wniosek prokuratury o wyrażenie zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła.

Dziś Gawłowski zwołał konferencję w swoim biurze poselskim w Koszalinie, podczas której znów pożalił się, że padł ofiarą politycznej gry.

- Nie mam złudzeń, że to jest sprawa o wymiarze stricte politycznym. Wszystkie te zarzuty są jednym wielkim kłamstwem, opartym na pomówieniach osób, które same stoją pod zarzutami i zgodnie z polskim prawem wolno im kłamać, bezkarnie kłamać

- twierdził.

- Prokuratura nie ma nic

 – dodał Gawłowski, stwierdzając przy tym, że "w wymiarze publicznym jest już skazany". 

Po raz kolejny odniósł się też do materiału, jaki w jego sprawie przedstawiła prokuratura.

- Nie mam sobie nic do zarzucenia, jestem niewinny

 – oświadczył Gawłowski. O tym jednak będzie decydował sąd. Na chwilę obecną prokurator Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej zaznacza, że

"obszerny i skrupulatnie zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną funkcją Gawłowski przyjął jako łapówki co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki marki Tag Heuer o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych. Zarzuty, które prokuratura zamierza ogłosić posłowi, dotyczą również nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej".

Ponadto, CBA przyjrzy się także oświadczeniom majątkowym Stanisława Gawłowskiego.Nieoficjalnie, pod lupą Biura znajdą się oświadczenia z lat 2013-2017.

To nie pierwszy raz, kiedy Gawłowski się nad sobą użala. Robił to już za pośrednictwem Twittera. CZYTAJ WIĘCEJ