W tekście, który ukazał się na łamach amerykańskiego dziennika, Piotr Wilczek zaznaczył, że "Polska jest jednym z głównych strażników pamięci o ofiarach Holocaustu i opiekunem miejsc uświęconych krwią żydowskich i polskich niewinnych ofiar niemieckiego nazistowskiego terroru".

- Jest wielką niesprawiedliwością, że Polska, pierwszy kraj, który stawił opór niemieckiej agresji podczas II wojny światowej, kraj, który doznał dotkliwych krzywd z rąk złowrogiego, niemieckiego okupanta, jest oskarżany o bycie współodpowiedzialnym za Holocaust. Pozwólcie mi wyrazić się jasno: Nie było systematycznego współudziału polskiego narodu i polskiego państwa w Holocauście

- pisze Wilczek.

Podkreślił, że w Polsce, tak jak w całej okupowanej przez Niemcy Europie, zdarzały się jednostki, które z różnych powodów "kolaborowały w taki czy inny sposób z niemieckim okupantem i popełniały haniebne czyny". Przypomniał jednak, że Polskie Państwo Podziemne kolaborantów i szantażystów karało wyrokami śmierci, a Polska nigdy nie sformowała kolaboracyjnego rządu.

- Każdy kraj mógł podczas II wojny światowej zrobić więcej dla ratowania Żydów. Ale tylko jeden kraj ponosi odpowiedzialność za wspierane przez aparat państwa prześladowania i wymordowanie 6 milionów Żydów i kolejnych wielu milionów osób innej narodowości: nazistowskie Niemcy

- stwierdził ambasador.

- Jest karygodnym winić jakikolwiek inny kraj lub ludzi za Holocaust

- dodał.

.@AmbWilczek’s letter to the editor @nytimes appeared in today’s print edition. https://t.co/8Lc9Z0KXtp pic.twitter.com/PVAk436bHv

— Embassy of Poland US (@PolishEmbassyUS) 2 lutego 2018

Tymczasem we Francji, ambasador RP, Tomasz Młynarski wystosował do redakcji telewizji France 2 list w związku z nieprawdziwymi informacjami, które podała ta stacja w reportażu o przyjęciu przez polski Sejm nowelizacji ustawy o IPN.

"Reportaż sugeruje, że intencją polskich władz jest napisanie historii na nowo za pomocą nowego prawa. Podkreślam z największą stanowczością, że stwierdzenie to jest całkowicie sprzeczne z rzeczywistością"

- pisze dyplomata i dodaje, że "polityka historyczna polskiego rządu jest polityką pamięci, nie polityką zapomnienia".

"Wyrażenia takie jak „polskie obozy koncentracyjne / polskie obozy śmierci” są sprzeczne z prawdą historyczną. Przykładowo, czy obóz koncentracyjny Natzweiler-Struthof jest francuskim obozem koncentracyjnym? W niniejszym przypadku są to niemieckie obozy nazistowskie na terytorium okupowanej Polski, co potwierdzają między innymi UNESCO oraz Sojusz Pamięci o Holokauście"

- czytamy w dalszej części listu do redakcji France 2.

"Niezrozumiałe jest dla mnie również stwierdzenie użyte w reportażu, iż ustawa 'zaprzecza udziałowi części Polaków w eksterminacji Żydów'. Celem nowelizacji ustawy przyjętej przez Sejm jest konsekwentne wyeliminowanie przypisywanej Polsce lub narodowi polskiemu, publicznie i wbrew faktom, odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie popełnione przez III Rzeszę. W czasie okupacji niemieckiej nikt nie współpracował z Niemcami w imieniu państwa polskiego czy w imieniu narodu polskiego, w przeciwieństwie do sytuacji innych krajów europejskich"

- pisze ambasador.

To nie jedyne działania polskich ambasadorów, mające na celu obronę Polski i historycznej prawdy. Niedawno na łamach "The Telegraph" pojawił się list ambasadora RP w Wielkiej Brytanii, Arkadego Rzegockiego, w którym m.in. wyjaśniał cele przyświecające nowelizacji ustawy o IPN zatwierdzonej przez Sejm i Senat. 

Także ambasada RP we Włoszech zdecydowanie zareagowała na kłamstwa powielane przez włoskie media.