Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera podjął decyzję o zakazie poruszania się w obszarze wokół ambasady Izraela od 31 stycznia do 5 lutego. Sipiera podkreślił, że chce tonować emocje, a nie je podgrzewać. Zdaniem wojewody mazowieckiego prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna była odmówić zgromadzenia przed ambasadą Izraela ze względu na kwestie związane z bezpieczeństwem.

Prezydent m.st. Warszawy powinna w takich wyjątkowych sytuacjach, kiedy są sytuacje oceny zagrożeń(...), takiego zgromadzenia odmówić, ze względu na aspekty dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa – ocenił.

Ponadto wojewoda wskazał, że jego decyzja "dotyczy Ustawy o wojewodzie i administracji rządowej w województwie, która daje wojewodzie prawo jako przedstawicielowi rządu w terenie do działań, które mają zapobiec i dają możliwość wydania zarządzeń porządkowych".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Niebezpieczna gra HGW. „To było świadome ryzyko prowokacji” – podkreśla Tomasz Sakiewicz

Mimo że wojewoda miał do tego prawo, jego decyzję podważył w wywiadzie dla wyborcza.pl rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar.

Nie można utrudniać przeprowadzenia zgromadzenia, wydając zarządzenie o zakazie ruchu w danym miejscu. W ten sposób wypacza się istotę wolności zgromadzeń. (...)  Jeśli mocą zarządzeń administracyjnych będziemy wyłączać jakieś ulice z ruchu na czas manifestacji, wypacza się ideę całej wolności zgromadzeń. To nie jest zgodne ze standardami, niezależnie od tego, kto jest organizatorem manifestacji

stwierdził.

Zdaniem Bodnara "nie można z góry cenzurować zgromadzeń, które nam się nie podobają".

Orzecznictwo mówi o tym, że zgromadzenia często prowokują, budzą niepokój, prowadzą do organizacji kontrmanifestacji, dotykają kwestii wrażliwych. Zawsze muszą być pokojowe, chociaż nie zawsze muszą mieć przekaz, który podoba się rządzącym

– mówił.