To wywiad z Antonim Macierewiczem jakiego jeszcze nie było – pełen anegdot, opowieści z trudnego dzieciństwa (palenie przyszły polityk rzucił w wieku… 7 lat), burzliwej młodości, czasu fascynacji Indianami Keczua, ucieczek przed SB (w tym kobiecym przebraniu), a wreszcie nieznanych kulis polityki w III RP. Program będący koprodukcją Radia Poznań i Telewizji Republika cytują dziś niemal wszystkie media.

Wszystkie anegdoty przebija jednak opowieść o tym, jak w 1993 r. minister Macierewicz próbował przekonać prezydenta Wałęsę, by ten przyznał się do współpracy z SB.

- Żeby dokonać dekomunizacji, trzeba było rozwiązać problem Lecha Wałęsy. Było jasne, że to on jest fundamentem ładu postkomunistycznego. I bez rozwiązania kwestii jego współpracy z komunistami, jego zdrady, nie da się tego w ogóle ruszyć. Powie ktoś, że to było naiwne z mojej strony, może byłem człowiekiem mniej doświadczonym i mniej rozumiałem mentalność agentury. Nawet jeśli tak, to nie było innego wyjścia – powiedział Macierewicz w „Wywiadzie z chuliganem”.

Tymczasem o intencjach i zamiarach Wałęsy wszystko mówi fakt, kto przysłuchiwał się tej rozmowie. W toalecie ukrył on… Mieczysława Wachowskiego, swojego kierowcę i jak określają historycy, łącznika między Wałęsą a SB. Możliwość, by prezydent mający takiego powiernika stanął w prawdzie, była więc iluzją…
 

Obejrzyj głośną rozmowę w „Wywiadzie z chuliganem” poniżej: