Jest takie zjawisko, że co niektórzy, nawet usunięci karnie z partii działacze, dzisiaj próbują dostać się do innej partii sojuszniczej. Są nawet i tacy, którzy kombinują, że u nas nie mieliby większych szans, może w ramach porozumień sojuszniczych mieliby większe. Nie możemy niczego takiego tolerować 
– oświadczył dziś lider PiS.

CZYTAJ WIĘCEJ: Bardzo ważna decyzja PiS ws. wyborów samorządowych. Wcześniej nikt tego nie zrobił

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy politologa, prof. Rafała Chwedoruka.

Nareszcie! I nie mam tu na myśli tylko kontekstu PiS-u, tylko całą polską politykę. Podobnie jak polityka w takich krajach jak Włochy, czy Ukraina, niestety nasza jest znaczona przechodzeniem posłów z partii do partii
– zauważył politolog.

Jak dodał prof. Chwedoruk, w latach dziewięćdziesiątych nastąpiło apogeum tego typu migracji, "więc dobrze, że któryś z liderów partyjnych bierze na siebie trud ograniczenia czegoś, dania sygnału – nasz system partyjny zaczyna nosić znamiona pewnej stabilizacji".

Dobrze by było tę stabilizację uzupełnić symbolicznym, ale i egzekwowalnym ograniczeniem takich migracji, nawet jeśli w tym przypadku PiS byłby partią, która bezpośrednio lub pośrednio zyskiwałaby na takich migracjach, ponieważ one po prostu delegitymizują obraz polityki, partii politycznych, zawodowych polityków w oczach obywateli
– powiedział nam politolog.

Prof. Chwedoruk słusznie zauważył, że najlepszym przykładem tego typu migracji jest dołączenie do klubu PSL Michała Kamińskiego, który uratował tą partię przed zmianą statusu.

Sposób, w jaki klub Polskiego Stronnictwa Ludowego uratował swój status klubu, pokazuje największe z możliwych instrumentalizowanie w kwestii migracji międzypartyjnych
– zaznaczył politolog.