Marta Złakowska - Polka, która swoim talentem zachwyciła legendę trip hopu

Dostałam niebywałą szansę od losu. Co rusz dopadają mnie myśli, że wystarczyłaby jakaś jedna mała rzecz, żeby to wszystko się nie wydarzyło – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Marta Złakowska, wokalistka, która swoim talentem zachwyciła Tricky’ego z legendarnej grupy Massive Attack. Z wokalistką rozmawia Magdalena Fijołek.

fot. YouTube

Podobno początki Pani współpracy z Trickym nadają się na scenariusz hollywoodzkiej superprodukcji…
Czy nadaje się to na taki scenariusz, nie wiem, ale na pewno takie sytuacje nie zdarzają się często. W zasadzie w ciągu godziny moje życie wywróciło się do góry nogami. I jako dziewczynie, która jeszcze tydzień wcześniej pracowała za barem, nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może mieć miejsce. 

To jak to się zaczęło?
Tricky przyjechał z koncertem do Krakowa (22 listopada). Zwrócił się do polskich organizatorów z pomysłem, aby pomogli znaleźć wokalistkę, która mogłaby na jego koncercie zaśpiewać coś po polsku. To był akurat tydzień, w którym Radio Kraków promowało jeden z koncertów meeow [zespołu, w którym śpiewa nasza rozmówczyni]. Kiedy dostałam telefon z propozycją zaśpiewania na koncercie, bez wahania się zgodziłam i pojechałam na spotkanie. Początkowo, tak jak wcześniej wspomniałam, pomysł był taki, żeby zagrać wspólnie coś polskiego, lecz ja zaproponowałam, że mogłabym wykonać jeden z jego utworów. Tricky był dość zaskoczony, że zdążyłam coś przygotować, i poprosił, żebym spróbowała. Zaśpiewałam jeden utwór podczas próby dźwięku, chyba mu się spodobało, bo od razu zapytał, czy nie chciałabym z nim pojechać dalej w trasę. 

Rzeczywiście brzmi hollywoodzko. Rozumiem, że i tym razem zgodziła się Pani bez wahania? 
Tak. Tym sposobem następnego dnia zaśpiewałam na koncercie we Wrocławiu, później w Berlinie, Hamburgu, Londynie, Paryżu itd. Dostałam niebywałą szansę od losu, co rusz dopadają mnie myśli, że wystarczyłaby jakaś jedna mała rzecz, żeby to wszystko się nie wydarzyło.

A jak się współpracuje z Trickym? Jest wymagającym partnerem w studiu i na scenie?
Pierwsze moje wrażenie dotyczące Tricky’ego jako muzyka to to, że dokładnie wie, co chce przekazać, jak ma brzmieć jego muzyka, i wie, jak to osiągnąć. Zawsze konsekwentnie do tego brzmienia dąży. Jest więc bardzo wymagający, ale to przekuwa się w bardzo dobrą muzykę. Jak do tej pory współpracuje się nam bardzo dobrze, wspaniale jest pracować z takim artystą, wykonywać jego muzykę, podpatrywać i się uczyć.

Planujecie jeszcze jakieś wspólne projekty?
Nie minęło zbyt wiele czasu, odkąd się poznaliśmy, więc na razie towarzyszę Tricky’emu w trasie, nie mam żadnych innych planów na przyszłość w tym momencie.

Ale lepszej promocji członkowie zespołu meeow chyba nie mogli sobie wymarzyć. Czy współpraca z filarem Massive Attack przekłada się jakoś na sukcesy zespołu? Wasza popularność wzrosła?
Widać większe zainteresowanie, szczególnie w mediach społecznościowych, trudno też coś konkretnego powiedzieć po tak krótkim czasie. W tym momencie niezmiennie koncentrujemy się z meeow na robieniu nowych rzeczy, przygotowujemy materiał na kolejną płytę. Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości to zaowocuje.

W redakcji „Codziennej” bardzo lubimy koty (śmiech). Czy nazwa zespołu, w którym Pani śpiewa (meeow), ma coś wspólnego z tymi zwierzętami?
To raczej pytanie do założycieli zespołu. Meeow istnieje od 2012 r., ja dołączyłam do składu jakieś sześć miesięcy temu, więc nie czuję się kompetentną osobą do tłumaczenia genezy nazwy zespołu, ale definitywnie ma to związek z kotami. Grunt, że nikt do tej pory nie zarzucił nam, że gramy kocią muzykę (śmiech).

 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

#meeow #trasa #Massive Attack #Tricky #Marta Złakowska

Magdalena Fijołek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo