Niemiecki „wzór demokracji”. Po czterech miesiącach od wyborów nadal nie mają rządu

/ moerschy; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Choć od wyborów minęły już cztery miesiące, Niemcy nadal nie mają nowego rządu. Z dotychczasowych rozmów koalicyjnych nie wynika praktycznie nic poza tym, że rządu jak nie było, tak nie ma. Choć o kryzysie i „zagrożeniu demokracji” nikt wśród eurokratów nie mówi głośno, nawet prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier zdaje się tracić już cierpliwość i mobilizuje polityków.

Jego zdaniem po czterech miesiącach od wyborów parlamentarnych mieszkańcy kraju oczekują powstania nowego rządu.

- Wszyscy czujemy, że po więcej niż czterech miesiącach po wyborach mieszkańcy Niemiec oczekują powstania rządu - oświadczył Steinmeier podczas wizyty w Hamburgu.

SPD wyraziła zgodę podjęcie rozmów koalicyjnych z CDU/CSU przy znacznej wewnętrznej opozycji. Ostatnie słowo w sprawie zaaprobowania bądź odrzucenia umowy koalicyjnej będą mieli jednak w referendum członkowie SPD (ponad 440 tys. osób).

Niemiecki prezydent zapytany czy wierzy w to, że w końcu dojdzie do utworzenia koalicji, odpowiedział, iż „jest wystarczająco długo w polityce, by wiedzieć, że nie jest to kwestia wiary”.

W ocenie agencji dpa Steinmeier „wzmaga presję na CDU/CSU i SPD”, by partie te utworzyły koalicję rządową. Z kolei „Die Welt” podkreśla, że gdyby SPD nie opowiedziała się za podjęciem rozmów z blokiem chadeckim w sprawie utworzenia koalicji rządowej, to własnie na prezydenta Niemiec zwróciłyby się oczy całego kraju.

Według „Sueddeutsche Zeitung” po upadku rozmów koalicyjnych miedzy CDU/CSU a FDP i Zielonymi (tzw. koalicja jamajska) prezydent „odmówił otwarcia drogi dla nowych wyborów”. Zamiast tego Steinmeier „spowodował rewizję podejścia socjaldemokratów do kwestii wielkiej koalicji (z CDU/CSU)”.

Zgodnie z niemiecką konstytucją kanclerza federalnego wybiera parlament na wniosek prezydenta. Ministrów powołuje prezydent na wniosek kanclerza.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Za parking w Krakowie zapłacimy więcej. Nie brakuje kontrowersji

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

W Krakowie za parkowanie zapłacimy więcej. 6, 5 i 4 zł – takie opłaty za godzinę parkowania w Krakowie zaakceptowali dziś radni miejscy. Nowe stawki mają obowiązywać od 15 grudnia. Za ich przyjęciem zagłosowało 23 radnych, przeciw było 13. Strefa płatnego parkowania będzie też rozszerzona.

Klub PiS zgłosił wobec przyjętej uchwały wotum separatum. Szef klubu Włodzimierz Pietrus argumentował, że radni nie otrzymali analizy zapełnienia miejsc parkingowych na obszarach, o które poszerzana jest strefa, nie było opinii podmiotu, który zarządza drogami i mogło przy przygotowaniu uchwały dojść do konfliktu interesów.

Według pierwotnej propozycji Zarządu Transportu Publicznego opłaty za parkowanie w ścisłym centrum miały wzrosnąć z 3 zł do 9 zł; 7 lub 5 zł za pierwszą godzinę i być zróżnicowane w kolejnych godzinach w zależności od podstrefy, na które podzielona jest strefa płatnego parkowania w Krakowie. Stawki te wywołały gorącą dyskusję, a radni z różnych klubów wskazywali, że są one zbyt wysokie.

"Te stawki miały skłonić tych, którzy przyjeżdżają do strefy płatnego parkowania do kalkulacji, czy opłaca się im korzystać z samochodu. Mieliśmy nadzieję, że będzie więcej wolnych miejsc do parkowania. Zmasowana krytyka, z jaką spotkała się ta propozycja, skłoniła pana prezydenta do zmiany: w pierwszej podstrefie opłata za pierwszą i kolejne godziny wyniesie 6 zł, w drugiej 5 zł i w trzeciej 4 zł"

– powiedział w środę wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig.

"Ustępujemy pod siłą argumentów, ale muszę jasno i wyraźnie powiedzieć: Nie wiem, czy będą to kwoty w istotny sposób motywujące mieszkańców do zmiany przyzwyczajeń"

– dodał.

W strefie płatnego parkowania będą obowiązywały trzy grupy cenowe – zależnie od atrakcyjności turystycznej i zatłoczenia na ulicach. Opłata za parkowanie w podstrefie A to 6 zł za godzinę, w podstrefie B 5 zł i podstrefie C – 4 zł. Nie ma już zróżnicowania stawek w zależności od tego, jak długo pozostawimy samochód w strefie.

Zgodnie z podjętą uchwałą opłaty będą pobierane od poniedziałku do soboty, od godziny 10 do 20. Kierowcy nie zapłacą za parkowanie w: niedziele, Święta Wielkanoce, Wigilię i Boże Narodzenie oraz 1 listopada.

Abonament miesięczny na postój w podstrefie A ma kosztować 500 zł, w podstrefie B - 400 zł i w podstrefie C - 300 zł, a we wszystkich trzech – 750 zł. Niezmieniona została cena abonamentu dla mieszkańców strefy – nadal będzie on kosztował 10 zł za miesiąc oraz dla osób niepełnosprawnych – 2,50 zł miesięcznie, choć opłata ta jak zapowiedział wiceprezydent, ma być w przyszłości zlikwidowana. Kara za nieuiszczenie opłaty za postój wyniesie 150 zł.

Przywrócone zostaną papierowe identyfikatory dla osób stale mieszkających w danej podstrefie i płacących w Krakowie podatki. Identyfikatory mają być wkładane za szybę samochodu. Chodzi o ułatwienie kontroli prowadzonych przez patrole straży miejskiej i policji.

Radni zdecydowali także o powiększeniu strefy płatnego parkowania o Zabłocie i osiedle Podwawelskie już od jesieni, a od września przyszłego roku o część Krowodrzy (do ulicy Piastowskiej), Zwierzyńca do Rudawy, część Grzegórzek oraz kilka ulic w rejonie ronda Matecznego.

Klub Koalicji Obywatelskiej zgłosił także pomysł, by osoby, które chcą mieć "opłacone" miejsce parkingowe w konkretnym punkcie miasta np. przed określoną instytucją płaciły ryczałtem nie 500, ale 1 tys. zł miesięcznie. Ta poprawka została przyjęta. Radny tego klubu Andrzej Hawranek zaproponował, aby dla wszystkich pierwszych 15 minut parkowania było darmowe. Ta ostatnia propozycja spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem władz miasta, bo jak mówił wiceprezydent Kulig doprowadziłoby to do sytuacji, że kierowcy, co 15 minut będą przestawiać auta w inne miejsce strefy, żeby uniknąć płacenia.

Piotr Kubiczek z Inicjatywy "Nic o nas bez nas" i szef krakowskich struktur Kukiz'15, który zabrał głos, jako mieszkaniec Krakowa wskazał, że przy przygotowaniu uchwały mogło dojść do konflikt interesów.

"Żeby powstał projekt uchwały ZIKiT podpisał umowę z firmą IMS na wykonanie analizy ruchu i dostępności miejsc parkingowych w strefie płatnego parkowania, co było podstawą do przygotowania projektu uchwały. Sławomir Podgórski jest wiceprezesem tej firmy. Ta sama osoba opiniowała autopoprawkę prezydenta – to radca prawny. To skandal, brak transparentności i przejrzystości"

– mówił Kubiczek. Na to powołał się także PiS składając wotum separatum. Według urzędników do konfliktu interesów nie doszło, bo czym innym są badania przeprowadzone przez firmę, a czym innym opinia prawna.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl