Cała sprawa dotyczy rzekomego wpisu na twitterowym koncie Misiewicza. Z krążącego w internecie screena wynikało, że Bartłomiej Misiewicz ostro krytykuje nowe kierownictwo MON, a przede wszystkim ministra Błaszczaka. Jako źródło cytatu wskazywano blog Andrzeja Celińskiego na portalu polityka.pl. Rzekomy wpis Misiewicza zaczął żyć własnym życiem i był cytowany przez większość mediów - oczywiście bez sprawdzenia źródła.

Na reakcję Misiewicza nie trzeba było długo czekać. Stanowczo zdementował on całą informację i ujawnił, że jest to kolejny fake news wymierzony przeciwko niemu oraz mający służyć do ataku na Antoniego Macierewicza oraz Mariusza Błaszczaka. Misiewicz zapowiedział już złożenie zawiadomienia do prokuratury.
 


 
Internauci szybko przyznali rację Misiewiczowi, podkreślając, że w tym przypadku nie ma najmniejszych wątpliwości, że chodzi o fake newsa. Wskazywano nawet na liczbę opublikowanych postów na screenie i na twitterowym koncie Misiewicza.

 Wpis z bloga Andrzeja Celińskiego, od którego zaczęło się całe zamieszanie również szybko został usunięty.

Sam Celiński na swoim blogu zamieścił wyjaśnienie o następującej treści:

Na blogowisku (mam nadzieję, że określenie „blogowisko” przyjazne jest uszom i oczom Czytelników, taka była moja intencja) POLITYKI – na moim poletku „Emerytowany demokrata” – ukazał się tekst-fałszywka sugerujący jakieś dziwne relacje między dopiero co zdymisjonowanym i dopiero co powołanym ministrami obrony narodowej.
 
Treść może nawet nie za daleko odległa od moich niepublicznych myśli, autor zawarł w nim bowiem wiedzę prasową, ale nie mój, nie w moim stylu, no i dotykający byłego ministra, o którym, jako o przyjacielu lat szczenięcych, a potem jakoś ekstremalnie daleko odległym, po prostu z zasady nie piszę, nie wypowiadam się, znajomością nie epatuję. Czasem coś mi się uleje, ale bardzo oszczędnie, nazwiska unikam.
 
18 stycznia o 12.05 ten wpis miał 1,6 tys. udostępnień. Dobry Boże! Chciałbym, aby jakikolwiek mój tekst tyle miał.
 
Komu się chce?
 
Przecież to włam. Podlega ściganiu. Tak mi się przynajmniej zdaje. Z pewnością nieuczciwość. Może jakiś islamista przebrzydły, co chyłkiem przeniknął granicę? Może Moskal, który chce poróżnić wybitnych Polaków? Może głupek po prostu, który nie zauważył, że nie wystarczy włamać się do POLITYKI. Każdy, a jest tego kilka setek, mój wpis dla POLITYKI natychmiast po zamieszczeniu mutuję na swoim FB. A tego tam nie było i nie ma.
 
Swoją drogą, komu zależy? Tyle wysiłku.