Jak już informowaliśmy, najnowszy sondaż nie pozostawia żadnych złudzeń, co do podziału sił na polskiej scenie politycznej. Gdyby wybory odbyły się w styczniu, na PiS zagłosowałoby 44 proc. osób deklarujących udział w głosowaniu. Później długo długo nic... Kolejna partia – Platforma Obywatelska plasująca się na drugim miejscu zestawienia ma zaledwie 15 proc. poparcia, co oznacza, że do lidera zestawienia traci 29 punktów procentowych.

Z sondażu CBOS przeprowadzonego po rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego wynika również, że do Sejmu weszłyby jeszcze: Nowoczesna (6 proc. poparcia) i Kukiz'15 (5 proc. poparcia).

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo w dniach 9–17 stycznia 2018 roku na liczącej 951 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. Preferencje partyjne badane były w grupie 673 osób deklarujących udział w wyborach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Opozycja może już tylko siąść i płakać. W najnowszym sondażu jest PiS, a później... długo, długo nic
 
O nastroje w PiS po opublikowaniu najnowszych wyników sondażu CBOS zapytaliśmy poseł Krystynę Pawłowicz:

- Oczywiście jest się z czego cieszyć, bo 44 proc. poparcia, to wysokie notowania. Jako PiS cieszyć możemy się również z tego, że pula opozycji spłaszcza się coraz bardziej i tego poparcia do podziału zostaje im coraz mniej. Ostatnie odejścia polityków z partii opozycyjnych podważają dodatkowo zaufanie do nich. Nie jest tajemnicą, że Nowoczesna pogubiła się wewnętrznie już tak bardzo, że wynik na poziomie 6 proc. poparcia, to jak na nich naprawdę dużo. Wynik Platformy Obywatelskiej na poziomie 15 proc. poparcia jest jednak mimo wszystko stosunkowo wysoki. Jest to efekt sprzyjania tej opcji przez większość mediów. Gdyby nie media PO byłaby jeszcze niżej, chociaż w sumie z punktu widzenia Platformy to jest raczej kompromitujące, że mając tak sporą siłę przebicia w internecie oraz prywatnych stacjach telewizyjnych w ostatnim czasie mogą liczyć na poparcie w okolicach właśnie 15 proc. - tłumaczy prof. Krystyna Pawłowicz.

Jednocześnie polityk Prawa i Sprawiedliwości zwraca uwagę, że dobre wyniki sondaży chociaż niewątpliwie cieszą, nie mogą usypiać czujności w partii.

- Jestem zdania, że nie możemy się jednak za bardzo cieszyć z sukcesów w sondażach. Kierownictwo PiS dawało już i nadal daje do zrozumienia – nawet tą rekonstrukcją rządu, że jesteśmy w trakcie odpierania ataków na Polskę zarówno z zewnątrz jak i od środka. Te dobre wyniki PiS mogą zatem jeszcze bardziej siły wewnętrzne i zewnętrzne zmobilizować. Mówiąc o siłach wewnętrznych mam na myśli przede wszystkim ludzi dawnych służb, wojska i byłych beneficjentów III RP.
Oczywiście cieszą nas w PiS wyniki tego sondażu i wizerunkowo, prestiżowo ma on duże znaczenie dla opinii publicznej, ale nie powinno to usypiać naszej czujności. Nasi wyborcy ciągle dopytują się o często niezrozumiałe dla nich przyczyny zmian personalnych w rządzie. Musimy ciągle uspokajać nastroje naszych wyborców i tłumaczyć powody zmian. Oczywiście 44 proc. poparcia bardzo nas cieszy, ale nie może to usypiać czujności i odwracać uwagi od realizacji „Dobrej Zmiany” i od przyczajonych potężnych zagrożeń dla Polski od wewnątrz i z zewnątrz – wyjaśnia prof. Pawłowicz.