Policja rozbiła międzynarodowy gang. Przestępcy działali na terenie całej Polski

/ policja.pl

  

Funkcjonariusze policji wspierani przez pododdziały antyterrorystów rozbili międzynarodową grupę przestępczą, która dokonywała oszustw metodą „na policjanta” w stosunku do obywateli Chin. Pokrzywdzeni w wyniku działalności grupy przestępczej stracili co najmniej 1 milion 800 tysięcy Euro.

Do zatrzymań doszło w wyniku akcji przeprowadzonej przez Biuro do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji przy współpracy z policjantami Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie oraz Biura Operacji Antyterorystycznych KGP, Samodzielnych Pododdziałów Antyterrorystycznych Policji w Warszawie, Radomiu, Białymstoku i Łodzi.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie wszczęła śledztwo w sprawie działalności międzynarodowej, zorganizowanej grupy przestępczej. W jej skład wchodzili głównie Chińczycy.

Pokrzywdzeni w wyniku działalności grupy przestępczej stracili co najmniej 1 milion 800 tysięcy Euro.

- Zatrzymani dokonywali oszustw na szkodę obywateli Chin. Sprawcy stosowali różne socjotechniki, dzięki którym pokrzywdzeni wykonywali przelewy bankowe na rachunki wskazywane przez sprawców. Pokrzywdzeni byli wprowadzani w błąd, co do rzekomo prowadzonych przeciwko nim postępowań karnych. Sprawcy działali w różnych lokalizacjach na terenie Polski oraz Chin. W luksusowych domach wynajmowanych na terenie całego kraju prowadzone były centra komunikacji teleinformatycznej. Przebywający w nich członkowie grupy pośredniczyli w dokonywaniu oszustw – informuje policja.

Zatrzymania przeprowadzono na terenie Lublina, Krakowa oraz w podwarszawskich miejscowościach. W rezultacie tych działań zatrzymano łącznie 50 osób. 48 z nich to Chińczycy w tym z Tajwanu. 2 zatrzymane osoby są narodowości polskiej.

Na terenie Lublina zatrzymano główną organizatorkę przestępczej działalności Izabelę M. i zabezpieczono przy niej 100 000 zł. Na terenie Józefowa zatrzymano 34 obywateli Tajwanu, w tym 6 kobiet i głównego lidera grupy przestępczej. Na terenie Konstancina zatrzymano 14 osób - obywateli Tajwanu w tym 2 kobiety. Podczas przeszukań ujawniono również i zabezpieczono m. in. karabin M16 oraz dubeltówkę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, policja.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego jeszcze nie było! Niemiecka dysydentka broni dekomunizacji przed... Michnikiem

Adam Michnik / Fotomag/Gazeta Polska

  

To jednak rzadki widok, by była wschodnioniemiecka dysydentka musiała bronić dekomunizacji przed… naczelnym „Gazety Wyborczej”. – Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci – argumentowała Marianne Birthler. Co na to Adam Michnik? Brat byłego stalinowskiego sędziego oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o (sic!) stalinowski język. 

Jak relacjonuje portal dw.com, Michnik i Birthler uczestniczyli dziś w Lipsku w dyskusji otwierającej zorganizowany przez niemiecką Federalną Centralę Kształcenia Politycznego cykl spotkań o zmianach politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1989-1991.

Podczas dyskusji, prowadząca ją Katharina Raabe zwróciła uwagę na „podnoszony przez środowiska prawicowe w Polsce brak lustracji po 1989 roku”.

Najpierw głos zabrał Michnik, brat Stefana Michnika, członka komunistycznego aparatu władzy, sędziego, który w czasach stalinizmu skazywał polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. To co powiedział naczelny „Wyborczej” zdumiewa.

[polecam:https://niezalezna.pl/260313-sady-powinny-byc-niezalezne-sciganie-mnie-to-zemsta-mowi-nam-stefan-michnik]

– [Jarosław] Kaczyński posługuje się językiem stalinowskim. Kaczyński powiada jak Stalin: wraz z budownictwem socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Opowiadanie, że w Polsce dzisiaj nieszczęścia się biorą z braku dekomunizacji, to kompletny idiotyzm. To nie komuniści dziś zagrażają

 – mówił.

Zdaniem Michnika dekomunizacja we Wschodnich Niemczech „skrzywdziła bardzo wielu ludzi”.

– Niemcy nie stały się w wyniku dekomunizacji ani lepsze, ani uczciwsze.
– stwierdził.

Michnik zakwestionował wiarygodność informacji zawartych w teczkach.

– Niemcy traktują archiwa Stasi jak Biblię.
– krytykował.

Dekomunizacji przed Michnikiem musiała bronić była wschodnioniemiecka dysydentka!

– Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci
– protestowała Birthler.

– Teczki Stasi nie były piramidalnym kłamstwem, lecz były najważniejszych narzędziem pracy służb bezpieczeństwa. W ich interesie było rzetelne gromadzenie informacji. Są ważnym źródłem informacji, jeżeli podchodzi się do nich krytycznie

wyjaśniła.

Podkreśliła, że dzięki dokumentom wielu niesłusznie podejrzewanych o współpracę mogło oczyścić się z zarzutów. Birthler kierowała w latach 2000-2011 tzw. Urzędem Gaucka przechowującym archiwa byłej służby bezpieczeństwa NRD – Stasi.

Co na to Michnik? Przeszedł do zastanawiania się „nad przyczynami sukcesów ruchów populistycznych”. Stwierdził, że rządy po 1989 roku popełniły błąd polegający na „zapatrzeniu się w potrzebę modernizacji”, co doprowadziło do „zgubienia ludzi, którzy nie znaleźli sobie miejsca w tym autobusie”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl