Prokurator generalny Andrzej Seremet jest najwyraźniej zadowolony z postępów w śledztwie smoleńskim, skoro pierwszy raz od maja zeszłego roku, wybiera się do Moskwy nie w związku z katastrofą, ale na huczne obchody 290-lecia prokuratury rosyjskiej

- Prokurator Seremet wylatuje do Moskwy w środę na zaproszenie stojącego na czele rosyjskiej prokuratury Jurija Czajki, wyjazd ma związek z obchodami 290-lecia prokuratury rosyjskiej, ale polski prokurator generalny podczas spotkania z rosyjskimi prokuratorami poruszy temat realizacji polskich wniosków o pomoc prawną w śledztwie smoleńskim - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk.

Dodał, że Seremet zapyta także o stopień zaawansowania rosyjskiego postępowania dotyczącego katastrofy. Będzie o tym rozmawiał z Czajką oraz szefem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Aleksandrem Bastrykinem. 

Niedawno Seremet ocenił, że oba polskie śledztwa "są bliżej ukończenia niż dalej". Perspektywę ich trwania określił na "mniej więcej rok". Strona polska czeka na przechowywane w Moskwie oryginały "czarnych skrzynek" Tu-154M oraz znajdujący się w Smoleńsku wrak samolotu. Strona rosyjska wskazywała wielokrotnie, że zarówno "czarne skrzynki" jak i wrak maszyny są dowodami również w śledztwie prowadzonym przez Komitet Śledczy FR i zgodnie z procedurami powinny pozostać na terytorium Rosji do końca rosyjskiego postępowania.
 
"Nie sądzę, aby ta wizyta była przełomowa w kwestii wraku. Do tej pory wielokrotnie o to się zwracałem i wielokrotnie otrzymałem odpowiedź, że będzie to możliwe dopiero po zakończeniu postępowania rosyjskiego" - zastrzegał w mediach Seremet.  


Kopacz zostawiła wrak w Rosji 

Zgodnie z prawem, wrak już dawno powinien być w Polsce, ale na pozostawienie go w Rosji zgodziła się Ewa Kopacz, która stała na czele polskiej delegacji podczas spotkania z rosyjskim premierem Putinem.  Spotkanie, które odbyło się w Moskwie 13 kwietnia 2010 roku, zadecydowało o przebiegu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Pokazało też, bierność strony polskiej. Stojąca na czele naszej delegacji Ewa Kopacz, niczym pokorne cielę, zgadzała się na wszystko co zaproponował premier Putin, oddając śledztwo w jego ręce. Wiemy to dzięki stenogramom z tego spotkania. Wynika z nich także, że chociaż międzynarodowe organizacje i eksperci zaoferowali swoją pomoc przy śledztwie, to MAK te propozycje odrzucił, a polski rząd nie zaprotestował.  

Rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy określiły zachowanie Kopacz - przedstawiciela polskiego rządu na naradzie - jako skandaliczne.

- Nie mamy wraku, nie mamy czarnych skrzynek, nie mamy kluczowych dowodów. Mamy za to spolegliwą postawę polskich władz, o czym można się przekonać czytając stenogram z narady 13 kwietnia 2010 , który jest na stronie premiera Putina - stwierdziła Andrzej Melak, brat szefa Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, który zginął w smoleńskiej katastrofie.
Rzecznik PG zaznaczył jednak wyraźnie, że przyszłotygodniowa wizyta jest związana z rocznicą utworzenia rosyjskiej prokuratury i ma charakter kurtuazyjny. Dlatego nie jest przewidziane podpisywanie żadnych umów prawnych ze stroną rosyjską. Prokuratura rosyjska to organ przeprowadzający m.in. śledztwo w sprawie mordu polskich oficerów w Katyniu.

W piśmie z 9 kwietnia 2010 roku, do rosyjskiego Stowarzyszenia "Memoriał"  Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej stwierdziła, że nie ma mowy o rehabilitacji ofiar i wznowieniu śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. Z pisma wynikało, że Stalin nie został uznany za odpowiedzialnego za zbrodnię katyńską, a obwiniono jedynie funkcjonariuszy NKWD, którzy przekroczyli swoje uprawnienia. Według rosyjskich śledczych nie ma dowodów, że każdy z polskich oficerów został rozstrzelany, czemu przeczą zgromadzone dowody. 

Polski IPN w 2004 roku prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa popełnionego na polskich jeńcach wojennych. Według polskich śledczych motywem działania sprawców wydających polecenie z 5 marca 1940 roku (rozkaz Stalina rozstrzelania polskich jeńców) była likwidacja obywateli polskich z powodu ich przynależności narodowościowej, co miało zapobiec w przyszłości odrodzeniu, w oparciu o ich potencjał intelektualny, polskiej państwowości.