Patryk Jaki utarł nosa politykom PO. Przy okazji kilka dużych redakcji usłyszało coś na swój temat

/ Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Wiceminister sprawiedliwości zastanawiał się, jak to możliwe, że po takim skandalu, jak afera reprywatyzacyjna w Warszawie, Platforma Obywatelska ma jeszcze w ogóle 16 proc. poparcia. Jego zdaniem jest to wynik lansowania polityków PO przez przyjazne tej opcji media.

Na antenie TVP Info wiceminister Patryk Jaki w zaledwie kilku zdaniach wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem, pomimo tak dużej afery, z jaką mamy do czynienia w przypadku dzikiej reprywatyzacji, PO nadal cieszy się jeszcze poparciem na poziomie ok 16 proc.

- Dlaczego Platforma jeszcze po tym gigantycznym skandalu, jak w Warszawie, ma 16 proc. poparcia? Dzieje się tak dlatego, ze są silne media, które wspierają te elity III RP. Media, które zachowują się w sposób absolutnie haniebny. Jak państwo zresztą dzisiaj wejdziecie na główne portale w Polsce to zobaczycie, że gdzie jest informacja o tym, że gość z kontrwywiadu był kuratorem 140-letniej osoby. Na tych największych portalach idzie albo nisko gdzieś pochowane, albo w ogóle nie ma – mówił wiceminister sprawiedliwości.

Jednocześnie Patryk Jaki zwrócił uwagę na medialne publikacje, w których „bije się personalnie w polityków PiS”, natomiast na tych samych portalach ciężko jest znaleźć informacje o „hańbie Platformy Obywatelskiej”.

- Dlatego te manipulacje medialne sprawiają, że Platforma ma jeszcze te 16 proc. poparcia, czy tam 15, po tych wszystkich gigantycznych skandalach. [...] My próbujemy odzyskać majątek od grup przestępczych i zwrócić go do miasta, a miasto pod szyldem PO nie chce i woli żeby został u handlarzy roszczeń  - mówił na antenie TVP Info Patryk Jaki.
 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, TVP Info

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego jeszcze nie było! Niemiecka dysydentka broni dekomunizacji przed... Michnikiem

Adam Michnik / Fotomag/Gazeta Polska

  

To jednak rzadki widok, by była wschodnioniemiecka dysydentka musiała bronić dekomunizacji przed… naczelnym „Gazety Wyborczej”. – Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci – argumentowała Marianne Birthler. Co na to Adam Michnik? Brat byłego stalinowskiego sędziego oskarżył Jarosława Kaczyńskiego o (sic!) stalinowski język. 

Jak relacjonuje portal dw.com, Michnik i Birthler uczestniczyli dziś w Lipsku w dyskusji otwierającej zorganizowany przez niemiecką Federalną Centralę Kształcenia Politycznego cykl spotkań o zmianach politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1989-1991.

Podczas dyskusji, prowadząca ją Katharina Raabe zwróciła uwagę na „podnoszony przez środowiska prawicowe w Polsce brak lustracji po 1989 roku”.

Najpierw głos zabrał Michnik, brat Stefana Michnika, członka komunistycznego aparatu władzy, sędziego, który w czasach stalinizmu skazywał polskich bohaterów podziemia niepodległościowego. To co powiedział naczelny „Wyborczej” zdumiewa.

[polecam:https://niezalezna.pl/260313-sady-powinny-byc-niezalezne-sciganie-mnie-to-zemsta-mowi-nam-stefan-michnik]

– [Jarosław] Kaczyński posługuje się językiem stalinowskim. Kaczyński powiada jak Stalin: wraz z budownictwem socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Opowiadanie, że w Polsce dzisiaj nieszczęścia się biorą z braku dekomunizacji, to kompletny idiotyzm. To nie komuniści dziś zagrażają

 – mówił.

Zdaniem Michnika dekomunizacja we Wschodnich Niemczech „skrzywdziła bardzo wielu ludzi”.

– Niemcy nie stały się w wyniku dekomunizacji ani lepsze, ani uczciwsze.
– stwierdził.

Michnik zakwestionował wiarygodność informacji zawartych w teczkach.

– Niemcy traktują archiwa Stasi jak Biblię.
– krytykował.

Dekomunizacji przed Michnikiem musiała bronić była wschodnioniemiecka dysydentka!

– Nie chcieliśmy, żeby byli agenci uczyli nasze dzieci
– protestowała Birthler.

– Teczki Stasi nie były piramidalnym kłamstwem, lecz były najważniejszych narzędziem pracy służb bezpieczeństwa. W ich interesie było rzetelne gromadzenie informacji. Są ważnym źródłem informacji, jeżeli podchodzi się do nich krytycznie

wyjaśniła.

Podkreśliła, że dzięki dokumentom wielu niesłusznie podejrzewanych o współpracę mogło oczyścić się z zarzutów. Birthler kierowała w latach 2000-2011 tzw. Urzędem Gaucka przechowującym archiwa byłej służby bezpieczeństwa NRD – Stasi.

Co na to Michnik? Przeszedł do zastanawiania się „nad przyczynami sukcesów ruchów populistycznych”. Stwierdził, że rządy po 1989 roku popełniły błąd polegający na „zapatrzeniu się w potrzebę modernizacji”, co doprowadziło do „zgubienia ludzi, którzy nie znaleźli sobie miejsca w tym autobusie”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, dw.com,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl