Była rzecznik prasowy Donalda Tuska i Ewy Kopacz pytana była o decyzję prezydenta Andrzeja Dudy ws. podpisania nowelizacji Kodeksu wyborczego.

Mimo krzyków „totalnej opozycji” o dyktaturze rzekomo panującej obecnie w Polsce, polityk PO przyznała, że jej partia wystartuje w najbliższych wyborach samorządowych aby… je wygrać.

Wystartuje w tych wyborach. Będziemy dbali o to, żeby przedstawiciele społeczności byli we wszystkich komisjach, i co więcej - będziemy chcieli wygrać te wybory

- stwierdziła.

W pewnym momencie Kidawa-Błońska zdobyła się nawet na wyznanie, które zapewne miało wzruszyć niejednego słuchacza.

Na pewno Polska nie wygląda tak, o jakiej Polsce marzyliśmy

- powiedziała. Doprawdy wzruszające, nieprawdaż?

Jak dodała, nowelizacja Kodeksu wyborczego w jej opinii „stawia pod znakiem zapytania jakość przeprowadzenia wyborów”.

Jednak dopiero to, co powiedziała później dobitnie pokazuje, że ostatnie lata politycy PO spędzili chyba w innej rzeczywistości…

Platforma zawsze miała wysokie standardy i chyba jak żadne ugrupowanie, zawsze tam gdzie był cień - naprawdę - wątpliwości, myśmy mieli te wątpliwości, było zamieszanie i koledzy zawieszali swoje członkostwo w partii

- przekonywała dziennikarza Małgorzata Kidawa-Błońska.