Nieprawdopodobne! Owsiak sprzedaje kartkę od Hołdysa. Z napisem... "Stop agresji i nienawiści"

/ allegro

  

Zbigniew Hołdys - ten sam, który wzywał Polaków do tego, by Donalda Trumpa przywitali jak bandyci z Hamburga - napisał kiedyś na kartce "Stop agresji i nienawiści". Teraz kartka ta została wystawiona na licytację na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy...

"Stop agresji i nienawiści. Obojętność to przyzwolenie. Jeżeli nie jesteś obojętny, stań przy mnie 5 minut"

- głosi napis na kartce. Zbigniew Hołdys przyjechał z nią do Cieszyna niedługo po samobójstwie leczącego się psychicznie Piotra S. w Warszawie.

Antyrządowa aktywistka, wystawiając kartkę na rzecz WOŚP, napisała:

To  w dużej mierze właśnie dzięki Niemu [Hołdysowi] do Cieszyna do dzisiaj przyjeżdżają całe grupy ludzi z całej Polski, a nasz manifest trwa na cieszyńskim Rynku już trzeci miesiąc, jednocząc ludzi. 

Obiektem licytacji jest właśnie ta symboliczna kartka podpisana przez Zbigniewa Hołdysa - z hasłem, które zmobilizowało już wiele osób do dołączenia do nas, a przez cieszyński Rynek przewinęły się już dziesiątki, jeżeli nie setki osób. Ta kartka dla mnie samej ma dzisiaj ogromną wartość emocjonalną, gdyż stała się początkiem wyjątkowych zdarzeń, wielu wzruszeń , wyrazów sympatii i wsparcia, które przywracają wiarę w człowieka. 

Wiarę w człowieka niezbyt jednak przywracają wpisy i apele Zbigniewa Hołdysa. Są one bowiem bardzo odległe od hasła "Stop agresji i nienawiści" wypisanego na kartce przez muzyka.

Przypomnijmy: Hołdys w czasie wizyty Donalda Trumpa w Polsce przeszedł samego siebie, sugerując, że Polacy powinni przywitać prezydenta USA tak, jak zrobiono to w kolejnych dniach w Hamburgu. Czyli niszcząc wszystko, co popadnie, i używając przemocy fizycznej.

Wystarczy zresztą spojrzeć na Twittera Hołdysa, gdzie roi się od podobnych wpisów. Choćby takich jak sprzed 3 dni:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trwa walka z czasem! Wydobycie małego Julena z dziury w ziemi opóźnia się przez jeden błąd

/ zdjęcie ilustracyjne / @manumarlasca Twitter.com print screen

  

Błąd podczas wiercenia poziomego tunelu uniemożliwił zaplanowane na poniedziałkowe popołudnie wydobycie 2,5-letniego Julena z dziury po odwiercie w okolicach Malagi na południu Hiszpanii. Chłopiec wpadł do niej 13 stycznia.

Jak poinformował dzisiaj Juan Lopez-Escobar wchodzący w skład ekipy ratowniczej, zaplanowane na poniedziałek zejście górników do miejsca, w którym znajduje się chłopiec zostało odwołane. Wyjaśnił, że podczas wiercenia poziomego chodnika nieznacznie zboczono z przewidzianego kierunku.

- Musimy poprawić ten odwiert, aby zapewnić górnikom dobre i bezpieczne dojście do celu. W tej chwili trudno mówić, jak długo może opóźnić się akcja wyciągnięcia chłopca

 - powiedział Lopez-Escobar.

Dzisiaj przed południem ekipa ratownicza zapewniała o rychłym podjęciu próby dotarcia do uwięzionego chłopca. Deklarowano, że górnicy znaleźli się w odległości zaledwie czterech metrów od miejsca, w którym przypuszczalnie znajduje się Julen.

Terminy dotarcia do uwięzionego w jamie na głębokości ponad 100 metrów chłopca były już kilkakrotnie zmieniane. Opóźnienia tłumaczono m.in. nierównością terenu, a także opadami deszczu.

Tymczasem Sąd Najwyższy Andaluzji poinformował, że wszczęte zostało dochodzenie w sprawie wypadku z udziałem Julena. Będzie ono prowadzone przed sądem w Maladze.

Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że chłopiec wpadł do niezabezpieczonego otworu wydrążonego podczas poszukiwań wody. Otwór został wykonany 18 grudnia, prawdopodobnie w sposób nielegalny.

2,5-letni Julen wpadł do dziury w trakcie zabawy z innym dzieckiem koło gospodarstwa należącego do członków swojej rodziny. Świadkowie twierdzą, że krótko po wypadku słyszeli odgłos płaczu Julena wydobywający się z głębi ziemi. 16 stycznia sonda wydobyła z otworu jego włosy. [polecam:https://niezalezna.pl/255271-maly-julen-wpadl-do-dziury-w-ziemi-juz-tydzien-trwa-akcja-ratunkowa-wideo]

Ojciec dziecka twierdzi, że nie wiedział o istnieniu niezabezpieczonego otworu w miejscu, w którym bawił się jego syn. Z kolei szef firmy, która wykonała w grudniu odwiert zapewnia, że przykrył otwór dużym kamieniem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl