Założony wczoraj przez profesor Krystynę Pawłowicz profil na Twitterze zyskał ogromna popularność. Wystarczyło zaledwie kilkanaście godzin, żeby grupa osób obserwujących poseł Prawa i Sprawiedliwości urosła do imponującej liczby prawie trzynastu tysięcy. 

Piszą: „królowa Twittera”, „królowa może być tylko jedna”, „no, teraz zwiększy pani pole swojego rażenia” – odpowiadam: „nie rażenia, a drażnienia” 
– żartuje prof. Pawłowicz w rozmowie z naszym portalem. – Ja po prostu lubię takie potyczki słowne – dodaje. 

Jednocześnie zaznacza, że obecnie blokuje już osoby, które wpisują chamskie, obelżywe i niegrzeczne komentarze. 

Wcześniej tego nie robiłam, a teraz od razu usuwam i blokuję, bo tablica na ogłoszenie „totalnych” jest gdzie indziej
– tłumaczy parlamentarzystka. 

Z dystansem opowiada też o swoim twitterowym „sukcesie”.

Jestem niezwykle zaskoczona i rozbawiona tym wszystkim. Zdałam też sobie sprawę, że ten zasięg jest naprawdę ogromny, to się rozchodzi jak fala, bardzo szybko. Nie myślałam, że w wieku 66 lat w kilka godzin można zostać „królową Twittera”, nie wiedząc do końca, czym ten Twitter jest
– podsumowuje w rozmowie z Niezalezna.pl prof. Krystyna Pawłowicz.