W marcu ub.r. dziennik „Rendsburger Zeitung” opublikował reportaż o 17-letnim imigrancie z Afganistanu. Historia sama w sobie nie różniła się od wielu innych publikowanych w tym czasie, ale zdjęcie bohatera reportażu wzbudziło kontrowersje. Nie tylko w Niemczech. Oto z fotografii uśmiechał się ciemnowłosy mężczyzna z trzydniowym zarostem, na oko 35–38-letni. Internauci nie zostawili na gazecie suchej nitki. Takich sytuacji jest jednak znacznie więcej.

W sidłach miłości

W połowie listopada 2017 r. edukacyjny program dla dzieci „Kika” emitowany w obu kanałach telewizji publicznej, ARD i ZDF, pokazał reportaż o 16-letniej Niemce, Malvinie, i jej 17-letnim chłopaku Dii, imigrancie z Syrii. Młodzi zakochani mieli się poznać dwa lata temu, kiedy Diaa przyjechał do Niemiec. W programie Diaa tłumaczy, że „tak jak każdy arabski mężczyzna nie wyobraża sobie, by jego kobieta nosiła spódnicę powyżej kolana”, a Malvina zdradza, że chłopak wypytywał ją już, czy dla niego zostałaby muzułmanką, czy założyłaby tradycyjną chustę etc. W następnym ujęciu chłopak egzaminuje ukochaną z arabskiego, idzie jej całkiem dobrze, co Diaa kwituje z uśmiechem i niespecjalnie poprawnie, ale sens można wychwycić: „a teraz już możesz przyjąć moją narodowość”. Cały reportaż jest utrzymany w sielankowej atmosferze, rodzina Niemki zapewnia, że chłopak jest dla nich jak syn, on stoi przy kuchni, gotuje dla swojej dziewczyny potrawy halal, ona opowiada, jak dla niego przestała jeść wieprzowinę. Klimat nieco się ochładza, gdy matka Malviny wyraża obawę, że jej córka „ może kiedyś przywdziać burkę”. W międzyczasie widzimy, jak Diaa odwiedza arabskiego fryzjera, który przycina mu bujną, dość nietypową jak na nastolatka brodę. Nikogo nie dziwi, że 17-latek wygląda na co najmniej 24 lata ze swoim zarostem, mocną budową ciała i bujnym zarostem na torsie wyzierającym spod rozpiętej koszuli. Zgodnie z zamysłem nadawcy reportaż miał uczulić dzieci na kwestię uchodźczą, pokazać miłość bez barier albo taką, która ma wszelkie szanse powodzenia mimo tychże barier. Tymczasem skończyło się na skandalu, ponieważ kanał, który kojarzył się do tej pory z kreskówkami o sympatycznej myszce i jej przyjacielu słoniku, z dnia na dzień przejął na siebie misję uwrażliwiania na romanse z pogranicza kultur, gdzie brodaty niby-nastolatek opowiada o regułach islamu i o tym, jak bardzo jest zazdrosny o swoją kobietę.

Jugendamt wiedział, ale nie powiedział

Zanim politycy i dziennikarze zwrócili uwagę na program o Malvinie i jej chłopaku, minęły dwa miesiące. I wtedy się zaczęło. Poseł Alternatywy dla Niemiec Dirk Spaniel 8 stycznia potępił na swoim profilu w mediach społecznościowych program jako „nieznośną i niebezpieczną propagandę mediów publicznych”, zarzucając im indoktrynację dzieci. Spaniel przywołał w swoim wpisie tragedię, jaka miała miejsce 27 grudnia w Nadrenii Palatynacie, gdzie 15-letnia Niemka została w biały dzień podczas zakupów zadźgana kuchennym nożem przez swojego rówieśnika i byłego chłopaka, obywatela Afganistanu. Sprawa zbulwersowała niemiecką opinię publiczną. Z dwóch powodów. Mord to jedno, ale zaniedbania instytucji państwa to drugie. I na ten drugi aspekt niemieckie społeczeństwo jest bardzo wyczulone. Tymczasem okazało się, że gdyby ktoś na poważnie wziął groźby chłopaka miotane pod adresem byłej dziewczyny, można by uniknąć tej tragedii. Policja zarzuca bowiem urzędnikowi Jugendamtu, który odpowiadał za chłopaka, daleko posuniętą niefrasobliwość. Zdaniem policji, opiekun został poinformowany, że jego podopieczny nosi się z zamiarem skrzywdzenia dziewczyny, ale zignorował tę informację. I jeszcze jedno – nikt nie ustalił, czy Afgańczyk faktycznie ma 15 lat. Prawdopodobnie uwierzono mu na słowo przy rejestracji.

Aplikacja ustali wiek

Wracając do „Kiki” – po burzy spowodowanej wpisem posła AfD, na stronie internetowej programu skorygowano wiek Dii. Okazało się, że mężczyzna ma nie 17, ale 19 lat. „Jakie 19 lat? Aby wyhodować taką brodę i włosy na klacie, musiałby się zacząć golić jeszcze w wieku niemowlęcym” – skwitował jeden z internautów na forum Huffingtonpost.de. „Jeszcze wczoraj dzieciak miał 17 lat, dziś już 19. Czas szybko leci” – dodał inny. Poseł AfD, który publicznie potępił „Kikę”, namawia internautów, by słali listy protestacyjne na adres wydawcy programu, którego personalia podaje na swoim profilu, ponadto za pomocą aplikacji do szacowania wieku z rysów twarzy, stwierdził, że bohater programu ma co najmniej 35 lat. Sprawa wygląda więc na rozwojową, ciekawe, czy w ferworze rozmów sondujących koalicję rządową politycy CDU czy SPD znajdą chwilę na ustosunkowanie się do kontrowersyjnego love story w paśmie dla najmłodszych.

Bestia z Fryburga

Skandal z reportażem i mataczeniem przy metrykach imigrantów wyszedł na jaw w momencie kluczowym dla byłych i prawdopodobnie przyszłych koalicjantów. Poza świeżą sprawą morderstwa w Nadrenii-Palatynacie, Niemcy żyją w dalszym ciągu procesem Afgańczyka Husseina K., który w grudniu 2016 r. wielokrotnie zgwałcił, a następnie zamordował 19-letnią studentkę z Fryburga. Sprawca, podając się za nastolatka, przybył do Niemiec w listopadzie 2015 r. i trafił do rodziny zastępczej. Co miesiąc otrzymywał 400 euro kieszonkowego, pieniądze przepuszczał na wódkę i narkotyki. Podczas pierwszej rozprawy uskarżał się na swoje trudne dzieciństwo w Afganistanie. O tym, że zanim przybył do Niemiec, w Grecji w 2014 r. usiłował zabić młodą kobietę, nie wspomniał. Od 1 września 2017 r. toczy się jego proces. Początkowo sprawca nie chciał podać swojego prawdziwego wieku. Sądy są dla nieletnich łagodne, Hussein K. o tym wiedział. W październiku oszacowano jego wiek, i to na 22–32 lata, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by poniósł karę jak dorosły. To, że sprawca jest starszy, niż utrzymywał, potwierdziły ponadto złożone już po nowym roku zeznania afgańskiego świadka Mohammeda M., który rozpoznał w Husseinie znajomego z czasu, gdy ich rodziny mieszkały w Iranie. Mohammed zeznał, że w Iranie Hussein wraz z kilkoma innymi dopuścił się gwałtu na 12 letnim chłopcu i sam na 12-letniej dziewczynce. Po takiej porcji informacji Hussein K. już raczej nie wymknie się sędziom. Opowieści o trudnym dzieciństwie w Afganistanie już na nikim nie zrobią wrażenia.

175 euro dziennie

W lutym 2017 r. raport ministerstwa rodziny szacował, że utrzymanie jednego nieletniego, który samotnie przybył do Niemiec, to koszt na poziomie 175 euro dziennie, czyli średnio 5,2 tys. euro miesięcznie. W skali roku mówimy o ok. 4 mld euro. Na te kwoty składa się koszt zakwaterowania, wyżywienia, opieki medycznej, szkoły, pensji dla opiekunów, ubrań, kieszonkowego etc. Nieletni nie może być ot tak deportowany, ma natomiast prawo sprowadzić swoją rodzinę do Niemiec, nie gnieździ się w ośrodkach dla uchodźców, ponieważ państwo musi mu zgodnie z obowiązującym prawem zapewnić odpowiednio komfortowe warunki do rozwoju. To logiczne, że tak preferencyjne warunki nęcą dorosłych. I z drugiej strony łatwiej zrozumieć mechanizm działania organizacji proimigranckich, które bronią swoich nieletnich podopiecznych przed testami weryfikującymi, czy faktycznie są nieletni. Na utrzymanie jednego dorosłego imigranta z pieniędzy niemieckiego podatnika przeznacza się jedną czwartą tego, co na nieletniego. Te środki trafiają do urzędniczego krwiobiegu państwa. W takich okolicznościach można czasem przymknąć oko na 17-letniego brodacza z programu dla dzieci.