Pawłowicz dla niezalezna.pl: Po kawałku prezydent rozmontowuje dobrze naoliwioną maszynę #DobraZmiana

/ Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Rekonstrukcja rządu premiera Mateusza Morawieckiego jest komentowana także przez polityków PiS. W rozmowie z portalem niezalezna.pl prof. Krystyna Pawłowicz podkreśla, że odwołanie ministra Antoniego Macierewicza oraz ministra Jana Szyszko odbierane jest przez opinię publiczną z dużym zaskoczeniem. „Takimi działaniami prezydent kawałek po kawałku rozmontowuje nieźle naoliwioną maszynę, która przez dwa lata realizowała z sukcesami założenia Dobrej Zmiany” - mówi poseł PiS Pawłowicz.

Internetowy wpis prof. Krystyny Pawłowicz z podziękowaniem dla odwołanych ministrów spotkał się z ogromnym odzewem wśród internautów:

 

Poseł Krystynę Pawłowicz zapytaliśmy o zmiany w rządzie. Podkreśla ona, że okoliczności odwołania ministra Antoniego Macierewicza i ministra Jana Szyszko są niepokojące.

 

Na Facebooku napisałam podziękowania ministrom Antoniemu Macierewiczowi, Janowi Szyszko i Witoldowi Waszczykowskiemu, gdyż myślę, że zbyt ogólnie podziękował im za służbę dziś w Pałacu pan prezydent. Trzeba pamiętać, że to minister Macierewicz, minister Waszczykowski i minister Szyszko, każdy co prawda w innym swoim obszarze działań, jednak wszyscy stali od dwóch lat na froncie - prowokowani, atakowani i zaszczuwani. To właśnie oni szykanowani i poniżani byli i nadal są najwięcej. Ponadto odwołane pana ministra Macierewicza było jednak kompletnym zaskoczeniem, wprost nie do uwierzenia dla wyborców PiS, którzy wierzyli, że ten właśnie tak bardzo aktywny minister pozostanie. Usunięcie ministra Macierewicza i ministra Szyszko odbierane jest w opinii publicznej jako wypędzenie za złą pracę. Utrwalenie takiego przekonania, co na pewno będzie robić opozycja, byłoby skrajnie wobec tych ministrów niesprawiedliwe.


W tej grupie szczególnie minister Antoni Macierewicz, który od siedmiu lat prowadzi z determinacją sprawę smoleńską, który rozwiązał WSI, który uzdrawia od podstaw wojsko, usuwa korupcję w przemyśle zbrojeniowym, jest podmiotem szczególnego polowania i nagonki politycznej przez niezadowolone służby i lewaków z totalnej opozycji oraz szemrany biznes zza granicy. Mam nadzieję, że ideowość, dorobek pana ministra i gotowość do naprawy polskiego wojska nie zostaną zmarnowane. Minister Macierewicz nie powinien moim zdaniem spędzać czasu w ławach poselskich jako zwykły poseł.

Należy podkreślić, że pan minister Antoni Macierewicz dla ideowych wyborców PiS jest postacią niezwykle ważną. Podobnie jak niezwykle kompetentny minister Szyszko, profesor, specjalista na skalę światową w zakresie ochrony środowiska i lasów jest niezwykle ważną postacią dla tych, którym Polska przyroda rzeczywiście leży na sercu i nie są wyznawcami ekoterroryzmu.

Myślę, że wiele osób zazdrości obu ministrom ich zdecydowania w obronie polskich interesów i odwagi. Prezes Kaczyński wielokrotnie mówił, że tylko ktoś taki, o takich cechach charakteru i odporności, jak minister Antoni Macierewicz był w stanie zlikwidować WSI i pokonać postkomunistyczny opór w wojsku. Tylko ktoś taki jest w stanie konsekwentnie dociekać prawdy o tragedii smoleńskiej. W mojej ocenie misję ministra Macierewicza i ministra Szyszko przerwano w ich trakcie. To wielka szkoda. Zadania, które wykonywali i ich projekty są w pełnym toku, jeszcze przed decydującymi rozwiązaniami.

Myślę, że odwołanie obu ministrów w trakcie wykonywania niezwykle ważnych dla Polski zadań jest działaniem osłabiającym PiS, Polskę i polskie interesy, a przynajmniej z całą pewnością tak jest odbierane w oczach opinii publicznej. - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł Krystyna Pawłowicz.

Jednocześnie prof. Krystyna Pawłowicz zauważa, że wielu wyborców Prawa i Sprawiedliwości również wydaje się całą sytuacją mocno zaskoczonych.

 

Z wpisów internetowych i z rozmów, które odbyłam bezpośrednio z różnymi osobami, widoczne jest ogromne rozczarowanie naciskami prezydenta na odwołanie pana ministra Macierewicza, a być może i ministra Szyszko.

Obaj ministrowie są niezwykle wysoko oceniani za ideowość przez naszych najwierniejszych wyborców, którzy już okazują swe niezadowolenie.

Niestety odnoszę wrażenie, że prezydent Duda odczytuje konstytucję nie do końca zgodnie z jej duchem i jego działania sprawiają wrażenie nieformalnej budowy systemu kanclerskiego w Polsce. Dzisiaj mówił nawet w Pałacu Prezydenckim, że jest „otwarty na współpracę i prosi o spotkania i konsultacje w przypadku jakichkolwiek problemów”. Proszę jednak zwrócić uwagę na to, że nie jest to rolą prezydenta lecz premiera i lidera politycznego większości parlamentarnej, którzy realizują program wskazany przez wyborców, a nie aktualny program prezydenta.
Dzisiejsze słowa wypowiedziane w Pałacu przez prezydenta Dudę sprawiały wrażenie, że nieformalnie to on kieruje polskim rządem, z jego premierem włącznie. Jednak zgodnie z konstytucją taka rola nie jest mu przypisana. A rolę i kompetencje prezydenta ściśle określa właśnie konstytucja.

Faktyczne przeniesienie ośrodka decyzji z rządu i Parlamentu do Pałacu Prezydenckiego, który dysponuje wetem, a w sprawach istotnych nie kieruje przy tym ustaw większości do TK, aby to Trybunał zweryfikował ich konstytucyjność – wprowadza jednak pewien chaos ustrojowy i prawny i narusza równowagę wewnątrz władzy wykonawczej i między władzą wykonawczą a Parlamentem. Przykro mi stwierdzić, ale obawiam się, że takimi działaniami prezydent kawałek po kawałku rozmontowuje nieźle naoliwioną maszynę, która przez dwa lata realizowała z sukcesami założenia Dobrej Zmiany - podkreśla poseł Pawłowicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rozmowy ministrów edukacji RP i Białorusi

/ https://twitter.com/MEN_GOV_PL

  

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski odbył dziś spotkanie z białoruskim ministrem edukacji Iharem Karpienką. „Głównym tematem rozmów było nauczanie języka polskiego na Białorusi” – poinformował szef MEN.

Jak powiedział minister Piontkowski, stronie polskiej zależy na tym, by na Białorusi „otwierane były klasy z nauczaniem języka polskiego tam, gdzie pojawiają się osoby chętne do nauki”.

„Druga sprawa to pozostawienie możliwości zdawania egzaminów maturalnych dla uczniów szkół z polskim językiem nauczania”

– powiedział Piontkowski. Wcześniej organizacje polskie alarmowały, że planowane zmiany w kodeksie edukacji doprowadzą do likwidacji takiej możliwości i konieczne będzie zdawanie matury w jednym z języków państwowych – białoruskim lub rosyjskim.

Minister edukacji powiedział, że „spotkanie pokazało, że jest otwartość strony białoruskiej na rozmowę o nauczaniu języka polskiego”.

„Na razie przekazaliśmy szczegóły do komisji dwustronnej. Tam są dwa albo trzy elementy, które dotąd budziły pewne kontrowersje, mamy nadzieje, że po tych rozmowach uda się doprowadzić do pozytywnego efektu” – oświadczył Piontkowski.

Dodał, że w trakcie rozmów polska delegacja zaproponowała także stronie białoruskiej możliwość dwustronnej wymiany młodzieży – „tak, jak Polska to robi z Niemcami, Ukrainą czy Litwą”.

Jak przekazał Piontkowski, minister Karpienka zadeklarował, że strona białoruska „nie widzi problemu w tym, aby mogły powstawać polskie klasy (klasy z nauczaniem języka polskiego – red.)”.

„Mamy nadzieję, że to przełoży się na praktyczne działania i na realną możliwość tworzenia takich klas w białoruskim systemie szkolnictwa” – dodał. Jak powiedział, władze białoruskie wskazują, że w dużej mierze decyzje takie leżą w gestii władz lokalnych, a język polski jest traktowany jak inne języki obce.

„My natomiast kładziemy nacisk na to, aby stworzyć ramy prawne, które pozwolą – tak jak jest to w Polsce – aby mniejszości narodowe mogły mieć swoje klasy, swoje szkoły, kultywować naukę języka, tradycji, historii”

– podkreślił Piontkowski.

Dlatego m.in., jak powiedział, zaprosił ministra edukacji Białorusi do odwiedzin w Polsce, „by mógł porównać rozwiązania polskie (kierowane do mniejszości białoruskiej – red.) i białoruskie”.

Na Białorusi języka polskiego w szkołach w różnej formie uczyło się w ubiegłym roku szkolnym blisko 13 tys. dzieci. Ponad połowa z tego przypadła na szkoły społeczne, działające przy organizacjach polskich. Ich przedstawiciele zwracają uwagę, że liczba uczniów szkół społecznych rośnie, ale jest to nie tylko efekt ogólnej tendencji, ale częściowo także wypierania języka polskiego ze szkół państwowych.

Na Białorusi działają dwie państwowe szkoły polskie w Grodnie i Wołkowysku (ich powstanie sfinansowała RP jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku). Oprócz tego w systemie szkolnictwa państwowego w niektórych białoruskich szkołach jest możliwa nauka języka polskiego jako przedmiotu lub w ramach zajęć dodatkowych.

Zarówno przedstawiciele Związku Polaków na Białorusi, jak i Polskiej Macierzy Szkolnej, mówią o tym, że obserwują stopniowe ograniczanie nauki języka polskiego jako przedmiotu i fakultetu.

W czasie dwudniowej wizyty na Białorusi minister Dariusz Piontkowski spotkał się z Polakami mieszkającymi na Białorusi i rozmawiał z przedstawicielami środowisk oświaty polskiej. W niedzielę wziął udział w rozpoczęciu roku szkolnego w Szkole Społecznej im. Króla Stefana Batorego, prowadzonej przy ZPB w Grodnie.

W poniedziałek w Mińsku minister Piontkowski odwiedził szkołę państwową nr 69, gdzie język polski jest nauczany jako jeden z przedmiotów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl