Zapytany przez dziennikarzy o ambicje polityczne producentki i aktorki Trump powiedział, że "dobrze ją zna" i "ją lubi". 

"Nie sądzę, że będzie kandydatką" na prezydenta - dodał obecny szef państwa.

W poniedziałek telewizja CNN, powołując się na osoby z najbliższego otoczenia miliarderki, poinformowała, że rozważa ona udział w przyszłych wyborach prezydenckich.

Pojawiające się od kilku miesięcy spekulacje dotyczące ambicji politycznych tej jednej z najbogatszych kobiet na świecie nasiliły się po porywającym niedzielnym wystąpieniu Winfrey na 75. ceremonii wręczenia Złotych Globów - nagród Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej. Podczas ceremonii w Hollywood nazywana "królową wszystkich mediów" Winfrey otrzymała nagrodę imienia Cecila B. DeMille’a "za wyjątkowy wkład w rozwój kultury i rozrywki".

W wystąpieniu przed zgromadzonymi na sali gwiazdami amerykańskiego filmu i rozrywki Winfrey powiedziała, że nadszedł kres tych, którzy molestują seksualnie kobiety. Podkreśliła znaczenie mediów dla demokratycznego systemu i, ani razu nie wymieniając nazwiska obecnego amerykańskiego prezydenta, zapowiedziała "nadejście nowego dnia".

Obserwatorzy sądzą, że jeśli Winfrey zdecyduje się wziąć udział w wyścigu do Białego Domu w 2020 r., to będzie reprezentowała Partię Demokratyczną.