Muzealny tryptyk o Niepodległej. WYSTAWA

/ mat.pras.

  

„Paderewski”, „Józef Brandt” i „Niepodległa – 1918” to trzy wielkie wystawy, które przygotowało Muzeum Narodowe w Warszawie dla uczczenia 100. rocznicy Odzyskania Niepodległości. Pierwszą ekspozycję, poświęconą jednemu z ojców niepodległości, będzie można zobaczyć już 17 lutego.

Nasze muzeum otrzymało status „narodowego” w momencie stworzenia Niepodległego Państwa Polskiego. Chcemy uczcić stulecie Odzyskania Niepodległości i pokazać je pod kilkoma aspektami. Stąd pomysł na tryptyk, trzy zupełnie różne wystawy

- powiedziała Agnieszka Morawińska, dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie podczas poniedziałkowej konferencji.

Projekt pod nazwą „3 × Niepodległa” wpisany jest do Programu Wieloletniego „Niepodległa” i został objęty Patronatem Narodowym Prezydenta RP Andrzeja Dudy. 

Jak zapowiedziała Morawińska, 17 lutego otwarta zostanie pierwsza z wystaw, poświęcona jednemu z ojców niepodległości – Ignacemu Janowi Paderewskiemu.

Był człowiekiem utalentowanym, wielkiej pracy i niebywałego poczucia odpowiedzialności. Mówiono o nim nie bez racji, że „wygrał niepodległość na fortepianie”. Dzięki jego staraniom, ustanowienie niepodległej Polski stało się jednym z czternastu punktów programu, przygotowanego przez Woodrowa Wilsona dokładnie 100 lat temu

– stwierdziła dyrektor Muzeum Narodowego. Na wystawę złożą się osobiste pamiątki, dokumenty i dzieła sztuki (jak choćby unikatowa kolekcja sztuki dalekowschodniej), które Ignacy Jan Paderewski zapisał w testamencie Narodowi Polskiemu (dyspozytariuszem uczynił stołeczne Muzeum Narodowe) w 1930 roku. Na ekspozycji będzie można zobaczyć również najsłynniejsze portrety Paderewskiego czy pocztówkę ukazującą go z Wilsonem. O tym, jak bardzo popularnym był wówczas artystą, świadczy natomiast fotografia z 1932 roku. Widać na niej szesnastotysięczny tłum wielbicieli, który przybył posłuchać koncertu Paderewskiego w Madison Square Garden. 

Kolejną wystawą (prezentowaną od 22 czerwca) będzie ekspozycja poświęcona Józefowi Brandtowi, autorowi słynnych scen historycznych i rodzajowych.

Brandt nie ma wielkiej monografii pisanej i nie miał nigdy prawdziwej monografii w formie wystawy. Ogromna popularność Brandta sprawiała, że jego obrazy wystawiane po całej Europie głosiły sławę oręża polskiego i tym samym przypominały o Polsce

– zaznaczyła Morawińska. Obok obrazów, na wystawie będzie można zobaczyć rysunki oraz fotografie, którymi malarz się posługiwał w swoich pracach.

Obchody zwieńczy wystawa „Niepodległa 1918” (czynna od 26 października). Ma ona na celu pokazanie artystycznych przedstawień wydarzeń historycznych i politycznych wobec przemian zachodzących w kręgu polskiej sztuki w momencie odzyskania niepodległości. Wśród prezentowanych twórców znaleźli się m.in. Jacek Malczewski, Wojciech Kossak, ale też przedstawiciele awangardy, jak Jerzy Hulewicz. Obrazom, rzeźbom i grafikom towarzyszyć będą liczne druki ulotne i fotografie. Co ciekawe,wiele z prezentowanych na wystawie prac nie było dotąd pokazywanych.  
 

Więcej na ten temat w środowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Firmy słupy i miliony funtów z dziwnych źródeł - a w tle Fundacja Otwarty Dialog

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com; PublicDomainPictures

  

Brytyjski "Sunday Times" pisze o zarzutach komisji parlamentu Mołdawii wobec Fundacji Otwarty Dialog o przyjęcie 1,5 mln funtów od szkockich firm-słupów w zamian za lobbing na rzecz oligarchów. Fundacja odrzuciła te oskarżenia jako bezpodstawne.

Powołując się na dokument komisji parlamentarnej Mołdawii z lutego br. "Sunday Times" wskazuje, że według ustaleń posłów dwie szkockie firmy - Kariastra Project LLP i Stoppard Consulting - miały zaksięgować na swoich kontach ponad 26 milionów funtów pochodzących z budzących wątpliwości źródeł, a część tej kwoty mogła docelowo trafić do Fundacji Otwarty Dialog.

Według sugestii zawartych w mołdawskim raporcie, które przytacza gazeta, pieniądze miały być przekazane fundacji dla sfinansowania kampanii lobbingowej na rzecz mołdawskiego oligarchy Veaceslava Platona oraz bankiera z Kazachstanu, Muchtara Ablazowa.

Platon, jeden z najbogatszych ludzi w Mołdawii, odbywa karę więzienia za pranie brudnych pieniędzy i oszustwa, związane ze zniknięciem miliarda dolarów z krajowego systemu bankowego. Miał on wyprowadzić ok. 1 mld USD poprzez udzielanie kredytów firmom, na czele których stali pośrednicy. Aferę nieprzychylne mu media nazwały "kradzieżą stulecia".

Z kolei Muchtar Ablazow - b. prezesa banku BTA i przeciwnik polityczny ówczesnego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa – został skazany zaocznie w czerwcu 2017 r. za domniemane przestępstwa finansowe: sprzeniewierzenie ok. 6 mld dolarów USA i legalizację środków finansowych pochodzących ze źródeł przestępczych.

W raporcie mołdawskiej komisji stwierdzono m.in., że Fundacja Otwarty Dialog ingerowała w wewnętrzne sprawy Mołdawii, a środki finansowe organizacji pochodziły m.in. z "rosyjskich instytucji wojskowych, pieniędzy z rajów podatkowych".

[polecam:https://niezalezna.pl/247055-kim-sa-sponsorzy-kramka-i-kozlowskiej-panama-seszele-belize-abw-sprawdza-finanse-fod]

"Sunday Times" przytacza te znane od kilku miesięcy zarzuty, sugerując ze swej strony, że fundacja ma "obowiązki wobec" agentów rosyjskich służb wywiadowczych jako "narzędzie soft power" Kremla.

Cytowany przez "Sunday Times" rzecznik Fundacji Otwarty Dialog stanowczo odrzucił te zarzuty, podkreślając, że "sugestie (...) pracy na rzecz rosyjskich interesów są tak absurdalne, jak to tylko możliwe w przypadku teorii spiskowych".

Swoje wątpliwości odnośnie do wiarygodności źródeł, na jakie się powołuje "Sunday Times" wyraził także bałkański korespondent tygodnika "The Economist" Tim Judah, który zwrócił uwagę we wpisie na Twitterze, że artykuł "Sunday Timesa" jest "niezmiernie dziwny".

W ocenie dziennikarza powoływanie się na raport mołdawskiego parlamentu, który już wkrótce zakończy urzędowanie, jest mało wiarygodne. Judah dodał też, że jeden z autorów tekstu opublikowanego przez "Sunday Times" - Carlos Alba odszedł z dziennikarstwa i jest obecnie szefem agencji public relations.

W sierpniu ub.r. szefowa organizacji Ludmiła Kozłowska została deportowana z Polski do Kijowa po alercie, jaki polskie władze zamieściły w Systemie Informacyjnym Schengen, SIS. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego tłumaczyła wówczas, że negatywną opinię w jej sprawie wydano ze względu na "poważne wątpliwości" co do finansowania fundacji, co skutkowało objęciem jej zakazem wjazdu do Polski i UE.

We wrześniu ub.r. Kozłowska dostała ograniczoną czasowo wizę od władz belgijskich, dzięki czemu mogła przyjechać do Parlamentu Europejskiego. Była też w Wielkiej Brytanii oraz Radzie Europy w Strasburgu. Wcześniej o swojej sytuacji opowiadała w niemieckim Bundestagu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl