Kopacz i Arłukowicz ustawieni do pionu. A tylko przypomniano ich „dokonania”

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Platforma Obywatelska chce odwołania kolejnego ministra. Tym razem totalna opozycja na cel wzięła Konstantego Radziwiłła. Do sprawy odniósł się rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy. – To są akurat osoby, które mają najmniejsze moralne prawo, żeby teraz atakować obecnego ministra – stwierdził Krzysztof Łapiński, mówiąc o Ewie Kopacz i Bartoszu Arłukowiczu.

PO chce odwołania Konstantego Radziwiłła z funkcji ministra zdrowia; wniosek w tej sprawie zamierza złożyć w Sejmie w przyszłym tygodniu. Bartosz Arłukowicz z Platformy ocenił, że zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów. Jak mówił, w związku z wypowiadaniem klauzuli opt-out, pacjenci mają utrudniony dostęp do szpitali.

Platforma Obywatelska złoży wniosek o odwołanie ministra Radziwiłła za zapaść w służbie zdrowia, do której doprowadził oraz za brak działań w celu naprawienia dramatycznej sytuacji w polskich szpitalach

– stwierdziła Ewa Kopacz, była minister zdrowia.

Do sytuacji odniósł się Krzysztof Łapiński. Ustawił polityków PO w pionie.

Sprawa jest na pewno trudna, nie załatwił tego poprzedni rząd. Jak widzę byłych ministrów zdrowia, Ewę Kopacz i Bartosza Arłukowicza, którzy teraz nagle stali się wielkimi orędownikami w sprawie rezydentów, to można zapytać: a coście zrobili, jak byliście ministrami? Myślę to są akurat osoby, które mają najmniejsze moralne prawo, żeby teraz atakować obecnego ministra

– mówił Łapiński w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

Politykom PO przypomniano, gdzie byli wtedy, gdy mieli realne szanse na dokonywanie zmian w służbie zdrowia.

 

 

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zatrważający odsetek deklarujących chęć sprzedania głosu. Socjologowie wskazują na... niski wynik

/ pixabay.com/@janeb13

  

Z opublikowanego we wtorek sondażu Filii Gallupa wynika, że „11 proc. ankietowanych dorosłych obywateli Bułgarii jest gotowych sprzedać swój głos w nadchodzących w niedzielę wyborach samorządowych”. Socjologowie zgodnie wskazują, że to względnie niski odsetek.

81 proc. ankietowanych twierdzi, że nigdy nie sprzedałoby głosu, a 8 proc. nie jest w stanie zdecydować. 

Wśród tych, którzy z pewnością udadzą się na wybory, odsetek przyznających się do gotowości sprzedaży głosu wynosi jedną dziesiątą. Spekulacją jest szacowanie, ilu w rzeczywistości jest gotowych głosować za pieniądze lub pod przymusem, gdyż nie wszyscy przyznają się do tego

- wynika z badania.

Najwyższy odsetek osób deklarujących gotowość do sprzedaży głosu występuje w najuboższych grupach ludności, w tym wśród Romów, którzy stanowią według szacunków ok. 20 proc. ludności Bułgarii.

W środowisku romskim gotowość do sprzedaży głosu wynosi ok. 40 proc. Według autorów badania gotowość ta najwyższa jest wśród młodych i, jak wskazują socjolodzy, wynika z sytuacji demograficznej i coraz silniejszej gettoizacji Romów.

Innym czynnikiem zniekształcającym wyniki wyborów jest głosowanie pod przymusem. Odnotowano je w małych miejscowościach z jednym przeważającym pracodawcą, niezależnie czy jest to przedsiębiorstwo prywatne czy samorządowe. W ostatnich latach sygnalizowano wiele przypadków, kiedy miejscowej ludności grożono zamknięciem zakładu lub niewypłaceniem pensji za „nieprawidłowe” wyniki wyborów.

Cena głosu w obecnych wyborach według Gallupa wynosi 150-200 lewów (75-100 euro). Minimalna płaca w Bułgarii obecnie to 510 lewów (255 euro).

Zjawisko kupowania głosów pojawiło się w Bułgarii zaraz po transformacji politycznej z 1989 r. Objęło romskie dzielnice i małe miejscowości. Na początku rozdawano tam żywność, a później pieniądze. W niektórych dzielnicach romskich masowo umarzano rachunki za prąd. W środowiskach romskich pojawili się tzw. dealerzy, sterujący głosowaniem. Trudno powiedzieć, czy z dużych sił politycznych są takie, które nie korzystałyby z tej praktyki.

Kilka lat temu parlament zmienił kodeks karny i wprowadził penalizację sprzedaży i kupna głosu. Obecnie każdy spot wyborczy w radiu i telewizji obowiązkowo powinien kończyć się sformułowaniem: „Kupno i sprzedaż głosu są przestępstwami”. Według socjologów w pewnym stopniu ograniczyło to skalę zjawiska, ale jest ono dalekie od zniknięcia.

Sondaż przeprowadzono wśród 796 pełnoletnich obywateli w okresie od 4 do 11 października. Głosować na określonego kandydata za pieniądze praktycznie jest gotowych ok. 600 tys. z 5,5 mln obywateli uprawnionych do głosowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl