Po mszy św. pogrzebowej pod przewodnictwem metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza, która odbyła się w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana w Warszawie, trumna z ciałem zmarłego została odwieziona na cmentarz Bródnowski, gdzie odbył się pogrzeb.

W czasie uroczystości pogrzebowych metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podkreślił, że śmierć w dzień Bożego Narodzenia „jest dana ludziom wyjątkowym”.

Tak umarł 20 lat temu abp Bronisław Dąbrowski 
– przypomniał hierarcha.

Kard. Nycz zaznaczył, że osoby znające zmarłego mówiły o nim „dobry, pokorny, pobożny biskup”. 

Nie raz słyszałem: biskup święty. Zwłaszcza, kiedy się to bierze w połączeniu z latami jego ciężkiej choroby, poważnej. Cierpienie mu towarzyszyło, a on je potrafił zgodnie z wolą bożą przyjmować i łączyć z krzyżem Jezusa Chrystusa 
– podkreślił.

Emerytowany ordynariusz warszawsko-praski abp Henryk Hoser nazwał zmarłego hierarchę „wielkim mężem cierpienia”. 

Towarzysząc mu od lat w jego chorobie odkrywałem wielkość jego ducha. Szczegóły tej choroby – długiej, wieloletniej i progresywnej – dobrze znałem. Na tym tle widziałem jego osobowość, osobowość cierpiącego sługi Boga. Osobowość tego, który nie buntował się przeciwko chorobie i cierpieniu, które sukcesywnie odbierały mu władze fizyczne i psychiczne 
– podkreślił.

Dodał, że bp Kędziora „przyjął cierpienie jako własne powołanie”. W ocenie hierarchy, pomimo cierpienia zmarły „nie tracił życzliwości dla innych”.

Poprzez jego życie zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest cierpienie w zbawieniu. On szedł śladami Jezusa cierpiącego, on niósł jego krzyż. I tylko serce boże wie, ile osób przez to cierpienie było zbawionych, ile osób przez to cierpienie było uchronionych od katastrofy, ile osób odzyskało sens i pełnię życia. Warto dzisiaj to powiedzieć, kiedy współczesna mentalność radykalnie odrzuca cierpienie, nawet kosztem własnego życia – przez samobójstwo lub eutanazję. On świadczy o tym, jaką wartość ma cierpienie i chrystusowy krzyż 
– zaznaczył abp Hoser.