Jeleniogórscy śledczy skierowali do Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze akt oskarżenia przeciwko Agnieszce G. i Zbigniewowi U. 

Agnieszka G. została oskarżona o popełnienie trzech przestępstw polegających na naruszeniu nietykalności cielesnej dwóch funkcjonariuszy policji oraz znieważeniu jednego z nich obelżywym sformułowaniem, podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych przy zabezpieczeniu wizyty ministra edukacji narodowej w Jeleniej Górze
– wyjaśnia prokurator Tomasz Czułowski.

Z kolei Zbigniewowi U. zarzucono znieważenie „przez użycie sformułowania powszechnie uznanego za obelżywe” minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej, która również w tym czasie pełniła obowiązki służbowe.

Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych zagrożone jest karą pozbawienia wolności do trzech lat 
– zaznacza prokurator Czułowski.

Znieważenie funkcjonariusza publicznego w tych samych okolicznościach to czyn zagrożony karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności w wymiarze do jednego roku 
– dodaje.

CZYTAJ WIĘCEJ: KOD zaatakował minister Annę Zalewską

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło podczas wizyty 19 grudnia 2016 r. w Karkonoskiej Państwowej Szkole Wyższej minister edukacji Anny Zalewskiej, posłanka PiS-u Marzeny Machałek, a także wojewody i kuratora oświaty. Przedstawiali oni założenia reformy edukacji. Gdy minister wychodziła ze spotkania i wsiadała do samochodu, członkowie KOD-u zachowywali się prowokacyjnie i agresywnie. Udało się im przedostać na teren uczelni przez wejście do budynku głównego.

Działacze KOD-u początkowo tłumaczyli, że to funkcjonariusze policji ich zaatakowali. Te argumenty zupełnie się nie potwierdziły, a śledztwo w tym zakresie zostało umorzone w maju. Zdarzenie zarejestrowały kamery wideo, więc ustalenie, kto kogo faktycznie atakował, nie stanowiło dla śledczych problemu.

Dodajmy, że jedna z osób biorących udział w akcji nie miała skończonych 18 lat. Wśród działaczy KOD-u znaleźli się także emerytowany funkcjonariusz policji oraz lokalny adwokat. Całe zdarzenie wpisywało się w atmosferę grudniowego „puczu” w sejmie i było wcześniej dokładnie zaplanowane na Facebooku.