Jednym z tematów dzisiejszej "Politycznej kawy" Tomasza Sakiewicza było podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Sądzie Najwyższym. Zastanawiano się nad rozbieżnościami między projektem PiS a projektem prezydenckim ustaw reformujących polskie sądownictwo.

- Są one inne w tym sensie, że została wprowadzona skarga nadzwyczajna, instrument będący uspołecznieniem wymiaru sprawiedliwości, bo wiele osób czuje się tego systemu ofiarami. To jest autorski pomysł może nie do końca pana prezydenta, ale znalazł się w jego projekcie. Jeśli chodzi o inne zmiany, to w całym procesie została pomniejszona rola ministra sprawiedliwości na rzecz zwiększenia roli prezydenta

- mówił Jan Maria Jackowski, senator PiS.

Poseł Wolnych i Solidarnych, Adam Andruszkiewicz, zauważył, że poprawki do projektów prezydenckich były przecież wypracowywane na spotkaniach bilateralnych między Andrzejem Dudą a Prawem i Sprawiedliwością, więc prezydent jest niejako współautorem poprawek.

Marcin Wolski komentował reformę także w świetle ostatniego orzeczenia sędziego Igora Tuleyi, który nakazał prokuraturze ponowne zbadanie sprawy głosowań 16 grudnia 2016 r. 

- To jest dowodem, że reformy są ważne i istotne, ponieważ opór dowodzi istoty sprawy. Moim zdaniem, przekroczyliśmy Rubikon. Teraz wszystko musi nabierać dynamiki

- dodał Wolski.

- Rozpaczliwy apel prezes Gersdorf pokazuje, że ten kierunek zmian w sądownictwie jest niezbędny, jeśli chcemy reformować i naprawiać państwo polskie. Wymiar sprawiedliwości nie był właściwie zmieniony po 1989 r. Teza prof. Strzembosza, że sądy same się oczyszczą zaowocowała tym, że jeszcze niedawno w Sądzie Najwyższym orzekali sędziowie stanu wojennego

- stwierdził Jackowski.

Marcin Wolski dodał, że choć wdrożenie pewnych "dobrych praktyk" w sądownictwie może trochę potrwać, to "pojawił się nowy duch, zapoczątkowany m.in. przez wymianę niektórych sędziów".