Michał R. był "bohaterem" kilku naszych tekstów, bo afera, którą wywołał była szokująca.

Niewiele jednak brakowało, aby wykpił się skandalicznie łagodną karą.

"W kancelarii, którą prowadził przez 20 lat, odkryto brak ponad 3 mln zł. Mężczyzna prowadził życie ponad stan, zbyt mocno polubił luksusy. Pomimo to Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze poszła na układ z podejrzanym – zaakceptowała wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Oburzenie wywołało ujawnienie szczegółów: 5 lat odsiadki w zawieszeniu na 10 lat, 50 tys. zł grzywny, a także obowiązek naprawienia szkody, ale na to ostatnie Michałowi R. dano aż pięć lat. Bez żadnych dodatkowych warunków" - pisaliśmy kilka miesięcy temu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Komornicy pozbywają się czarnych owiec

Sąd jednak nie zgodził się na taki układ. I ruszył proces karny, który trwał kilka miesięcy. Niedawno zapadł wyrok.

Michał R. został uznany za winnego, ale co najważniejsze, nie wymigał się łagodną karą. Zgodnie z orzeczeniem ma trafić do więziennej celi na trzy i pół roku. Poza tym otrzymał 10-letni zakaz wykonywania zawodu komornika.

Oczywiście, wyrok jest nieprawomocny i można spodziewać się, że obrońca skazanego mężczyzny złoży apelację.