Jak działają samochody autonomiczne i co warto o nich wiedzieć?

/ Mysticsartdesign; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Praktycznie na naszych oczach dokonują się przełomowe zmiany w motoryzacji. W wyścigu technologicznym biorą udział dosłownie wszyscy liczący się w branży producenci. Zarówno wielkie koncerny, obecne na rynku od wielu lat, jak i nowo powstające, ambitne start-upy , próbują stworzyć pierwszy, w pełni autonomicznego samochód.

Nad pojazdami w pełni samosterującymi pracują m.in. Google, Uber, Apple i Tesla, ale już dziś tego typu rozwiązania wykorzystywane są przez motoryzacyjnych gigantów. Na przykład najnowszy Mercedes klasy E potrafi już jeździć w dużym stopniu autonomicznie, a autopilot w Audi A8 potrafi natomiast całkowicie przejąć kontrolę nad autem podczas jazdy na autostradzie. Systemy takie jak „asystent parkowania” ma już w swojej ofercie praktycznie każdy liczący się producent samochodów.

Nie da się jednak ukryć, że na wprowadzenie na rynek samochodów w pełni samosterujących przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Samochodów spełniające normy tzw. 4 poziomu autonomiczności, jeszcze nie można kupić w salonach, ale najprawdopodobniej zostaną wprowadzone do sprzedaży już w przyszłej dekadzie. Według wstępnych zapowiedzi, Ford zamierza dysponować takim pojazdami do 2021 r., podobne ramy czasowe wyznaczyli producenci  Volvo BMW, Daimler, a także łączące w tej sprawie siły marki Renault, Nissan i Mitsubishi. Co ciekawe General Motors zamierza wypuścić na ulice flotę autonomicznych taksówek już w 2019 r. Obecnie, odpowiednie technologie znajdują się jeszcze w fazie testów.

- Pojazdy samosterujące mają zrewolucjonizować nasze życie. Zwiększyć komfort podróżowania i bezpieczeństwo pasażerów, a także przyczynić się do redukcji korków i poprawy stanu środowiska. Wyzwaniem jest dopracowanie technologii i uregulowanie prawne tego rynku - ocenia Jan Wiśniewski z Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych.

Warto zwrócić uwagę na regulacje przyjmowane za naszą zachodnią granicą. W tym roku niemieckie władze przyjęły przepisy pozwalające „samojeżdżącym” pojazdom poruszać się po drogach publicznych. Narzucono w tej sprawie co prawda pewne ograniczenia, które mają zagwarantować, że testy autonomicznych pojazdów będą bezpieczne. Zgodnie z przyjętymi przepisami, w każdym takim samochodzie musi być obecny człowiek, który będzie gotowy do przejęcia kierownicy, gdy zaistnieje taka potrzeba. Nie ma jednak wymogu, aby nadzorujący jazdę samochodu „kierowca awaryjny” cały czas patrzył na drogę.

Na tym jednak nie kończą się wymagania stawiane samochodom autonomicznym. W myśl zapisów prawa, każdy taki pojazd musi być wyposażony w czarną skrzynkę, która nagrywa całą jazdę i rejestruje, kto w danym momencie kieruje pojazdem (człowiek czy maszyna). Kwestię pojazdów autonomicznych w Polsce ma w ograniczonym zakresie uregulować ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która ma wejść w życie w przyszłym roku.

Czym jest samochód samosterujący? Jak jest zbudowany, na jakiej zasadzie „widzi” świat i dlaczego potrzebuje kierownicy mimo, że powinien jeździć bez udziału kierowcy? Tego wszystkiego można dowiedzieć się ze specjalnej inforgrafiki, którą zamieszczamy poniżej:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, enmaro.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ależ mocne! Radny PiS w dwie minuty pokazał, o co chodzi z in vitro. „Nie wkurzajcie Jezusa!”

/ Zrzut ekranu z youtube.com

  

To było wystąpienie w stylu Ronalda Reagana! I nikogo nie zdziwi, że ze strony Lewicy spotkało się z zarzutem szerzenia nienawiści. Zbigniew Czerwiński, radny PiS, w ciągu trwającej dwie minuty inscenizacji wytłumaczył wszystkim tym, którzy dotąd nie do końca rozumieli, o co chodzi z tym in vitro. Na koniec zwrócił się do tych radnych PO, którzy są katolikami: „Nie wkurzajcie Jezusa! Byłem nie dawno z żoną w Mantui. Tam jest taki świetny fresk pokazujący Jezusa wypędzającego kupców ze świątyni”. Na FILMIE poniżej pokaz, po którym wszystko staje się jasne, zaczyna się w 3 minucie i 24 sekundzie.

Wystąpienie Zbigniewa Czerwińskiego, który w czasach walki z komunizmem używał pseudonimu „Szymon Konarski” i był jednym z prekursorów polskiego happeningu, było odpowiedzią na kulturową wojnę, którą rozpoczął w Poznaniu prezydent Jacek Jaśkowiak. Przypomnijmy, że w jej ramach prezydent z PO blokuje odbudowę zburzonego przez hitlerowców Pomnika Wdzięczności, z figurą Chrystusa Króla, natomiast wspiera parady gejów i otwiera całodobowe gabinety ginekologiczne. Teraz PO zapowiedziała przeznaczenie 300 tys. złotych na pilotażowy plan finansowania in vitro.

Film z inscenizacji radnego wielkopolskiego sejmiku, po której osoby dotąd średnio zorientowane zaczynają rozumieć, na czym naprawdę polega „niewinna” procedura in vitro, pokazany został w programie „Wywiad z chuliganem”, od 3 minuty i 24 sekundy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts