Gieroj Pytel i wrag Macierewicz. Platforma Obywatelska mówi głosem Putina

„Macierewicz przez podległe służby atakuje polskich żołnierzy, którzy łapali rosyjskich szpiegów” – ten wpis posła PO Jana Grabca stał się kanwą narracji polityków tej partii po zatrzymaniu byłego szefa SKW Piotra Pytla. Problem w tym, że narracja ta w stu procentach pokrywa się z tym, co o Pytlu i Antonim Macierewiczu piszą kremlowskie media - informuje "Gazeta Polska".

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

„Jestem dumny, że jako premier mogłem współpracować z generałami Pytlem i Noskiem. Byli i są wzorem odpowiedzialności, patriotyzmu i honoru”

– to Donald Tusk. A to Tomasz Siemoniak: „Generał Pytel łapał obcych szpiegów, Macierewicz łapie polskich generałów. Do historii przejdzie wyłącznie w rubryce »ubeckie metody« jako symbol kłamstwa, pogardy dla ludzi i niszczenia bezpieczeństwa Polski. Obok Kiszczaka i Moczara”. A to Sputnik Polska:

„Gen. Pytel poniesie zasłużoną karę za krytykę jedynie słusznej polityki obronnej [Macierewicza]”.

Sputnik wspiera Pytla

„»Ubeckie metody Macierewicza«” – tym cytatem (w cudzysłowie) zatytułował 6 grudnia artykuł na temat zatrzymania Pytla kremlowski portal Sputnik Polska (którego właścicielem jest państwowy operator medialny Rossija Siegodnia, należący do rosyjskiego rządu). Przez cały tekst przebija niechęć autora do ministra Antoniego Macierewicza. 

„Sprawa ma dotyczyć zarzutów, które postawiono mu [Pytlowi] rok temu: zarzutów przekroczenia uprawnień i współpracy z rosyjską FSB (kolejny agent!)”

– ironizuje rosyjski portal. Szeroko cytuje też żonę gen. Pytla  i wypowiedzi Tomasza Siemoniaka, m.in. następujące wpisy polityka PO na Twitterze: „Macierewicz przekracza wszelkie granice w brutalnej walce o władzę! Patrzy NATO, patrzą sojusznicy z USA. Skandal!”; „Panie Prezydencie, czy to pierwszy krok do zgody narodowej po Pańskim pięknym orędziu, czy tylko – jak Pan mawia – ubeckie metody Pańskiego kolegi z PiS Macierewicza?”. O Pytlu Rosjanie piszą zaś:

„Generał nie szczędził gorzkich słów pod adresem porządków Macierewicza w MON – i prawdopodobnie teraz płaci za to wysoką cenę. [...] Pytel miał też kłopoty z TVP, którą pozwał za to, że przedstawiała go jako rosyjskiego agenta wpływu. [...] Teraz poniesie zasłużoną karę za krytykę jedynie słusznej polityki obronnej”.

Następnego dnia, 7 grudnia, Sputnik opublikował felieton Romana Kurkiewicza, znanego polskiego publicysty (pracował w „Gazecie Wyborczej”, „Przekroju”, „Newsweeku”, TOK FM, w TVN24 prowadził z Janem Wróblem program „Dwie prawdy”). Jak opisany został tam Antoni Macierewicz?

„Nosferatu z resortu obrony ogłasza z dumą, że przepuści nasze 40 mld na zakup rakietowych patriotów, ale tylko 200, w czterech bateriach, od Amerykanów. Okazyjnie. [...] Mamy więc na lata kompletną demolkę sądów i podporządkowanie ich teraźniejszej władzy, obudowane kuriozalnymi zakupami niebotycznie drogich instalacji wojskowych. Antoni Macierewicz głosił zresztą ostatnio publicznie, że gorąca wojna już trwa”.

Pytel stał się też pozytywnym bohaterem kremlowskiego portalu, gdy w programie Moniki Olejnik przytoczył rzekome słowa Antoniego Macierewicza, że „zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne”. Sputnik Polska skomentował to: „Wygląda na to, że Macierewiczowi przypadkiem w prywatnej rozmowie wyrwała się prawda o Smoleńsku”. Zamieszczono też wówczas rozmowę korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z Andrzejem Rozenkiem, który stwierdził:

„Były szef SKW pan generał Piotr Pytel wyjaśniał, jak to w rzeczywistości jest, i relacjonował swoją rozmowę z Antonim Macierewiczem, głównym kapłanem tej sekty, który wyraźnie mu powiedział, że to ma wyłącznie wydźwięk polityczny i przecież nikt w żaden zamach nie wierzy. A więc instrumentalnie traktują katastrofę. Jest to przykre, bo zginęło 96 osób i na trumnach tych osób robi się brudną politykę”. 

„Macierewicz do wymiany”

Nie ma żadnych wątpliwości: jeśli chodzi o Antoniego Macierewicza, rosyjska propaganda niczym nie różni się od propagandy PO. Wystarczy zacytować tytuły artykułów Sputnika poświęconych w ostatnich miesiącach szefowi MON: „Papierowy samolocik Macierewicza”, „Polacy są zmęczeni nieustannym antagonizowaniem Rosji”, „Patrioty to doskonały biznes, ale... dla Amerykanów”, „Marynarka się sypie. To pływające muzeum”, „Najgroźniejszym trollem jest... Macierewicz”, „Pancerny burdel Antosia”, „Polacy nie ufają Antoniemu”, „Niewłaściwy człowiek na niewłaściwym miejscu”, „Kolejny generał uciekł od Macierewicza”, „Minister-lustrator. Demontaż armii trwa”, „Armia bez generałów – witamy w Polsce”, „Antoniego Macierewicza do wymiany i Polska na tym z pewnością zyska”. 

Identyczne są też zarzuty, a raczej preteksty, pod jakimi Rosjanie wespół z politykami Platformy atakują polskiego ministra obrony narodowej. A więc: rzekomo błędna polityka zbrojeniowa, demolowanie polskiej armii, chaotyczna polityka personalna w MON i siłach zbrojnych, lustracyjna paranoja, brak zaufania społecznego, budowa oddziałów obrony terytorialnej czy wreszcie lansowanie „spiskowych teorii” w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jedyna rozbieżność polega na tym, że od kilkunastu miesięcy politycy PO – wcześniej zarzucający Macierewiczowi rusofobię i chęć wywołania wojny z Rosją – teraz za Tomaszem Piątkiem oskarżają go w absurdalny sposób o niejasne powiązania z Moskwą. Choć tak naprawdę sami wespół z mediami Władimira Putina przykładają rękę do tego, by pozbawić stanowiska jednego z najbardziej proatlantyckich polityków w Polsce.

Charakterystyczne, że w atakach na Antoniego Macierewicza – także tych związanych z rzekomymi rosyjskimi kontaktami – przoduje wśród opozycji były szef MON Tomasz Siemoniak. W czerwcu 2017 r. mówił on w Radiu Zet: „Powiązanie Macierewicza z rosyjskimi służbami i mafią? Jest zbyt dużo dziwnych zbiegów okoliczności w jego otoczeniu”. Tymczasem – jak ujawniła parę miesięcy temu „Gazeta Polska” – za rządów Siemoniaka przedstawiciele MON i SKW regularnie brali udział w konferencjach dotyczących cyberbezpieczeństwa oraz ochrony tajnych informacji, które organizowało (w nadzorowanej przez MON placówce!) stowarzyszenie założone przez byłych oficerów WSI, w tym uczestników sowieckich kursów GRU. Jeden z nich – płk Dobrosław Mąka – zaliczył w latach 70. Wyższy Akademicki Kurs przy Akademii Dyplomatycznej SZ ZSRS w Moskwie i odbył aż dwa kursy w GRU: pierwszy w 1977 r., drugi – w 1989 r. 

Spotkania przedstawicieli MON i SKW z takimi ludźmi trwały przez cały okres rządów Siemoniaka w resorcie. Ten skandaliczny proceder przerwał dopiero Antoni Macierewicz.
 

 

 


Źródło: Gazeta Polska

#Antoni Macierewicz Jan Grabiec #Platforma Obywatelska #Antoni Macierewicz #Piotr Pytel

Grzegorz Wierzchołowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo