Sondaże poparcia dla partii politycznych pokazują, że opozycja nie jest w stanie wymyślić niczego sensownego, bo ich wyniki są słabiuteńkie. Podobnie można pomyśleć o redaktorach "Gazety Wyborczej" - tak się starają, takie akcje przeprowadzają, tytuły niemal jak z thrillera, a tu nic nie pomaga. Wyniki sprzedaży ciągle pikują.

I trudno spodziewać się, że będzie lepiej. Kolejna "psychologiczna" bariera już blisko, coraz bliżej...

Ledwie dziesięć dni temu pisaliśmy

 "W ciągu ostatniego roku, jak również w porównaniu do poprzedniego miesiąca, prawie wszystkie dzienniki w Polsce odnotowały w październiku spadki. Jednak najwięcej straciła „Gazeta Wyborcza”. Obecnie średnia sprzedaż ogółem „Wyborczej” wynosi 102 127 egz. Oznacza to spadek o 24,51 proc w porównaniu z danymi sprzed roku (miesiąc październik)".

Z kolei dzisiaj serwis wirtualnemedia.pl podał dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy o sprzedaży w samych kioskach i salonikach prasowych. Chodzi o październik 2017 r.

Na czele jest „Fakt”, później "Super Express" - tabloidy straciły, ale największy ból głowy mają w redakcji przy ul. Czerskiej.

Sprzedaż egzemplarzowa wydań drukowanych "Gazety Wyborczej" wyniosła nieco ponad 67 tys., w ciągu roku zmalała aż o 26,58 proc. To tym bardziej zła wiadomość dla ekipy Adama Michnika, że - jak podaje serwis wirtualnemedia.pl - "udział sprzedaży kioskowej „GW” w sprzedaży ogółem wyniósł 68,11 proc.".

Czyli porażka w najważniejszej rubryczce.