Przyjęte 1 kwietnia 2016 r. przepisy przewidywały, że samorządy muszą do 2 września 2017 r. zmienić nazwy ulic, których patronami są osoby związane z reżimem komunistycznym lub innym ustrojem totalitarnym. Instytut Pamięci Narodowej wskazał blisko 1000 ulic w Polsce, których nazwy muszą zostać zmienione. Niektóre samorządy nie czekały na rozstrzygnięcia administracyjne i już wcześniej dostosowały się do wymogów ustawy. Tak było m.in. w województwach: pomorskim, gdzie zmieniono nazwy 113 ze 135 wytypowanych ulic, warmińsko-mazurskim, gdzie nowych patronów nadano 106 ze 114 ulic widniejących na liście IPN, i podkarpackim, w którym wytypowano 50 ulic, a nazwy zmieniono 41. Jednak nie wszędzie lokalne władze tak ochoczo zajęły się problemem, a obowiązek dokończenia dekomunizacji spadł na wojewodów. Czas na to mieli do 2 grudnia br. Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera musiał wydać aż 103 zarządzenia zastępcze, w tym ponad 50 dotyczących Warszawy. Z kolei na Śląsku i Lubelszczyźnie wielka dekomunizacja jest dopiero planowana. Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek zmienił nazwy tylko trzech ulic i jednego placu znajdujących się w Lublinie, a wciąż czeka na opinie IPN w sprawie 109. Na Śląsku natomiast samorządy zostawiły wojewodzie Jarosławowi Wieczorkowi prawie 130 ulic do zmiany. Pierwszych jedenaście zarządzeń zastępczych zostało wydanych w środę 13 grudnia. Kolejne zmiany mają zostać przeprowadzone w najbliższym czasie, po uzyskaniu szczegółowych opinii z IPN. W lepszej sytuacji jest wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, który znalazł nowych patronów dla 19 ulic. W środę na konferencji prasowej przyznał, że czeka na opinie Instytutu w sprawie zmiany nazw kolejnych 33. Na tej samej konferencji głos zabrał również wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann, który poinformował, że podjął decyzje o zmianie 51 nazw ulic, a kolejne rozporządzenia są w trakcie przygotowywania. 

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"