Totalna opozycja przez niemal cały wczorajszy dzień wygłaszała absurdalne porównania, według których obecna sytuacja w Polsce niczym nie różni się od 13 grudnia 1981 r. i wprowadzenia stanu wojennego. Padały hasła o „dyktaturze” i „terrorze”. Wszystkich twierdzących, że różnicy między 1981 a 2017 nie ma żadnej, dosadnie skomentował Szczepan Twardoch.

(...) Czy słusznie wydaje mi się, że odwożąc rano smarkaczy do szkoły nie spotkałem po drodze najmniejszego nawet czołgu? Czy to prawda, że na Wiertniczą ani na Czerską nie wjechał Grom, ani nawet komandosi z Lublińca?

– zapytał w poście zamieszczonym na Facebooku Twardoch. I wszystkim, którzy twierdzą, że jest inaczej, zaproponował prostą terapię.

Skoro tak, to każdemu, kto z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego zechciałby ogłosić, że dziś, po 36 latach, znów jest tak samo jak wtedy, doradzam, by udał się niezwłocznie na poszukiwania ciężkiego, twardego przedmiotu, po czym pier**lnął się nim w łeb"

– dosadnie zakończył.

Terapia dość brutalna, ale może niektórzy jednak powinni wziąć ją pod uwagę...