Poseł Pięta: Słowa Rostowskiego o premierze Morawieckim zasługują na pozew cywilny

/ fot. Patryk Luboń/Gazeta Polska

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

– Nazwanie przez pana, który odpowiadał za to, że w Polsce dziesiątki miliardów złotych nie wpływały do budżetu, bo rozgrabiały je mafie VAT-owskie, premiera Morawieckiego „przestępcą” kwalifikuje się na znieważenie i powinno być ścigane co najmniej na drodze cywilnej – podkreślił w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Pięta.
– Demontuje się państwo prawa i demokrację w 36. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Z punktu widzenia ustrojowego to, co dzieje się w Polsce, jest w pewnym sensie bardziej drastyczne, niż wprowadzenie stanu wojennego – grzmiał dziś Jacek Vincent Rostowski, były minister finansów w rządzie PO-PSL. A następnie nazwał Mateusza Morawieckiego „przestępcą”.
 
Tego rodzaju słowa zasługują na pozew cywilny. Nazwanie przez pana, który odpowiadał za to, że polską granicę codziennie przekraczały cysterny z paliwem bez akcyzy, odpowiadał za to, że w Polsce dziesiątki miliardów złotych nie wpływały do budżetu, bo rozgrabiały je przestępcze organizacje, mafie VAT-owskie, nazwanie przez pana odpowiedzialnego za taki stan rzeczy premiera Morawieckiego „przestępcą” kwalifikuje się na znieważenie i powinno być ścigane co najmniej na drodze cywilnej 
– powiedział portalowi Niezalezna.pl poseł Pięta, komentując skandaliczne słowa Rostowskiego.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości odniósł się również do exposé nowego szefa rządu.

Exposé oceniam pozytywnie. Podoba mi się to, że premier Morawiecki odwołał się do wątków historycznych, do pewnej tradycji kulturowej, do naszego historycznego, narodowego dziedzictwa. Podkreślił też znaczenie korzeni chrześcijańskich dla Polski. Pokazał to, jako nasze atuty, które pozwalają nam osiągać bardzo dobre efekty, także w sferze gospodarczej. To, że Polska potrafi zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwo, to, że do Polski spływa wiele miliardów z zewnętrznych inwestycji, to, że powstają tutaj nowe miejsca pracy – to wszystko, w powiązaniu z polityką społeczną pani premier Szydło oraz – jak słyszeliśmy – rządu pana premiera Morawieckiego, będzie służyło systematycznej poprawie standardów życia Polaków. Im więcej pracy, tym wyższe wynagrodzenia, tym lepsze warunki życia – to jest to, na czym nam zależy, czyli decyzje Polaków o pozostaniu w ojczyźnie. Tego rodzaju indywidualne decyzje mają też ogromny walor gospodarczy. To, ile się rodzi w Polsce dzieci ma też, wbrew pozorom, znaczenie dla inwestorów. Inwestorzy kierują się przy swoich decyzjach szacunkiem rynku 
– powiedział nam poseł Pięta.

W jego ocenie „pan premier Morawiecki ma spójną wizję rozwoju gospodarczego, społecznego, kulturowego”.

Być może w expose powinno znaleźć się więcej na temat planów naszej polityki wojskowej. To wszystko ma sens pod warunkiem, że Polska będzie dysponowała silną, nowoczesną armią i żołnierzami gotowymi bronić naszej niepodległości, spokoju naszej ziemi i naszych rodzin. To wszystko może nam zapewnić sprawne Ministerstwo Obrony Narodowej pod kierownictwem pana ministra Antoniego Macierewicza 
– podkreślił poseł PiS.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Co najmniej 1,7 mln na ulicach Hongkongu

zdjęcie ilustracyjne / Studio Incendo CC BY 2.0

  

Co najmniej 1,7 mln osób wzięło udział w niedzielę w antyrządowej manifestacji w Parku Wiktorii w Hongkongu – podali organizatorzy, apelując do władz o wysłuchanie głosu protestujących. Według policji w szczytowym momencie demonstrowało 128 tys. osób.

Część uczestników manifestacji przeszła z Parku Wiktorii do dzielnicy Central oraz przed budynki rządowe w dzielnicy Admiralty. Policja wyraziła zgodę na demonstrację w parku, ale nie zezwoliła na marsz do Central, o co wnioskował organizator, Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF).

Przedstawiciel Frontu Jimmy Sham ocenił to jako „nieuzasadnione restrykcje” nałożone przez policję i dodał, że z ich powodu wiele osób nie mogło nawet wejść do Parku Wiktorii, gdy był on już wypełniony ludźmi. W szacunkowej liczbie 1,7 mln nie uwzględniono tych, którzy nie dostali się do parku, lecz byli zmuszeni iść prosto w kierunku Central i Admiralty – wyjaśnił.

Choć po oficjalnym zakończeniu manifestacji część jej uczestników zablokowała ulicę Harcourt Road w Admiralty, niedzielny wieczór był stosunkowo spokojny. Protestujący, którzy blokowali ulicę, rozeszli się po ostrzeżeniach ze strony policji i nie doszło do starć.

Sham ocenił, że pokojowy protest był „dokładnie tym, czego życzyła sobie (szefowa administracji Hongkongu) Carrie Lam”. Jego zdaniem musi ona odpowiedzieć na pięć postulatów, zgłaszanych przez protestujących, aby „pokazać Hongkończykom, że opinie wyrażone pokojowo i racjonalnie mogą zostać wysłuchane”. „Jeśli pozostanie głucha, podsyci kolejne radykalne protesty” - ocenił.

Był to już 11. z rzędu weekend protestów przeciwko władzom Hongkongu i zgłoszonemu przez nie projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby m.in. transfer podejrzanych do Chin kontynentalnych. Protestujący żądają również niezależnego śledztwa w sprawie możliwego nadużycia siły przez policję, uwolnienia wszystkich osób zatrzymanych w związku z demonstracjami, wycofania wobec nich określenia „zamieszki” oraz powszechnych, demokratycznych wyborów władz regionu.

CHRF złożył już wniosek w sprawie kolejnego marszu, planowanego na 31 sierpnia – podała publiczna hongkońska rozgłośnia RTHK.

W ostatnich tygodniach regularnie dochodziło do starć pomiędzy protestującymi a policją. Hongkońskie władze zarzucały demonstrantom brutalność, a rząd centralny ChRL dopatrywał się w ich działaniach „oznak terroryzmu”. Chiny zgromadziły tymczasem oddziały Zbrojnej Policji Ludowej w mieście Shenzhen po drugiej stronie granicy administracyjnej, co większość komentatorów uznaje za pokaz siły i próbę wystraszenia demonstrantów.

Krytycy nowelizacji prawa ekstradycyjnego uznają ten popierany przez Pekin projekt za zagrożenie dla praworządności Hongkongu i kolejny przejaw ograniczania jego autonomii przez komunistyczny rząd centralny ChRL. Początkowo wyrażali swój sprzeciw w dużych, pokojowych marszach, co jednak nie przekonało władz Hongkongu do wycofania projektu ustawy.

Dopiero po okupacji okolic siedziby parlamentu i starciach z policją z 12 czerwca, w których obrażenia odniosło co najmniej 81 osób, lokalny rząd ogłosił bezterminowe wstrzymanie prac nad projektem nowelizacji. Lam oświadczyła później, że projekt „jest martwy”, ale odmówiła jego całkowitego wycofania, czego domagają się demonstranci.

W 2014 roku władze nie ustąpiły pod żądaniami setek tysięcy uczestników tzw. rewolucji parasolek, którzy domagali się powszechnych wyborów szefa hongkońskiej administracji. Lam została na to stanowisko wybrana przez lojalny wobec Pekinu komitet elektorów. Według demokratów wykonuje ona polecenia rządu centralnego i nie liczy się ze zdaniem Hongkończyków, co doprowadziło do obecnego kryzysu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl