Dziś w Sejmie znów gorący dzień. Oto, co chce przeforsować PiS w ordynacji wyborczej

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Pozostawienie JOW-ów w gminach do 20 tys. mieszkańców oraz uprawnień rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich do ustalania okręgów wyborczych. A także wydłużenie kadencji w samorządach do 5 lat - to poprawki PiS do swojego projektu ordynacji wyborczej. Totalna opozycja i tak zapowiada totalny sprzeciw.

Projekt wprowadza zmiany w Kodeksie wyborczym, a także w ustawach: o samorządzie gminnym, samorządzie powiatowym i o samorządzie województwa.

Na dzisiejszej porannej konferencji prasowej posłowie PiS poinformowali o pozostawieniu w projekcie ordynacji wyborczej jednomandatowych okręgów wyborczych w gminach do 20 tys. mieszkańców (nie będzie ich w większych gminach) oraz pozostawieniu uprawnienia rad gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich do ustalania okręgów wyborczych. PiS zaproponował też wydłużenie kadencji w samorządach do 5 lat.

Komisja nadzwyczajna, która zajmowała się projektem przez tydzień, pozytywnie zaopiniowała wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Zgodnie z nową propozycją ograniczenie możliwości kandydowania na wójta, burmistrza i prezydenta miasta ma nie dotyczyć wyborów na wójta, burmistrza i prezydenta miasta "przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy". Ograniczenie ma też zostać umieszczone w innym artykule Kodeksu wyborczego - określającym negatywne przesłanki dotyczące biernego prawa wyborczego.

Przewidziano też, że kandydat na wójta będzie mógł startować tylko do rady tej gminy, gdzie kandyduje na wójta.

Pozytywnie zaopiniowana została również propozycja zniesienia możliwości dwudniowych wyborów.

Większość komisji przegłosowała zniesienie głosowania korespondencyjnego. Wykreślenia tego zapisu chciała opozycja, wskazując, że brak takiej możliwości utrudni oddanie głosu zwłaszcza osobom niepełnosprawnym. Poseł Łukasz Schreiber (PiS) zapewnił, że główną intencją wprowadzenia tej zmiany to zapobieżenie możliwościom dokonywania fałszerstw wyborczych.

Posłowie opowiedzieli się też za zmianami w sposobie wyboru Państwowej Komisji Wyborczej.

Według projektu siedmiu na dziewięciu członków PKW będzie powoływał Sejm; dwie pozostałe osoby to sędziowie wskazani przez Trybunał Konstytucyjny i Naczelny Sąd Administracyjny. Obecnie w skład PKW wchodzą sędziowie delegowani przez Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny i Naczelny Sąd Administracyjny.

Szef KBW będzie powoływany przez PKW na okres 7 lat, spośród kandydatów zgłoszonych przez prezydenta, Sejm oraz Senat. Obecnie szef Krajowego Biura Wyborczego jest powoływany i odwoływany przez PKW na wniosek jej przewodniczącego. Zgodnie z projektem PiS, prezydent, Sejm oraz Senat będą mogli zgłosić jednego kandydata na to stanowisko.

Kadencja członków PKW wskazanych przez Trybunał Konstytucyjny i Naczelny Sąd Administracyjny ma wynosić 9 lat, natomiast kadencja osób powołanych w Sejmie ma odpowiadać kadencji Sejmu, przy czym ich członkostwo w PKW ma wygasać z mocy prawa po upływie 150 dni od dnia wyborów do Sejmu. Przepisy dotyczące PKW mają wejść w życie dzień po dniu wyborów parlamentarnych 2019 r. i tego dnia ma wygasnąć kadencja obecnej PKW.

W projekcie zmieniono także definicje znaku "x" na karcie wyborczej. Mają to być "co najmniej dwie linie, które przecinają się w obrębie kratki". O wykreślenie tego zapisu bezskutecznie apelowali posłowie PO, Nowoczesnej, PSL i Kukiz'15.

Zgodnie z projektem, transmitowany w internecie będzie zapis z lokalu wyborczego w dniu głosowania od chwili podjęcia przez obwodową komisję wyborczą czynności poprzedzających rozpoczęcie głosowania (m.in., sprawdzenie urny, spisu wyborców) aż do czasu podpisania przez komisję protokołu. Materiały zawierające transmitowany lub zarejestrowany przebieg czynności, będą dokumentami z wyborów i będą przechowywane przez 2 lata lub na wniosek uprawnionych podmiotów do 5 lat.

Komisja nadzwyczajna opowiedziała się też za obowiązkowym budżetem obywatelskim w miastach na prawach powiatu. Według projektu, wysokość budżetu obywatelskiego wynosi co najmniej 0,5 proc. wydatków gminy będącej miastem na prawach powiatu zawartych w ostatnim przedłożonym sprawozdaniu z wykonania budżetu.

Z udziału w pracach komisji nadzwyczajnej, "w związku z powtarzającymi się zarzutami o fałszowanie wyborów" zrezygnowała Państwowa Komisja Wyborcza. Szef PKW Wojciech Hermeliński zadeklarował później, że przedstawiciele Państwowej Komisji Wyborczej będą brali udział w pracach nad zmianami w Kodeksie wyborczym "w dalszych częściach etapu legislacyjnego, najprawdopodobniej w Senacie".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Proza życia na skrwawionej, niczyjej ziemi. Woda w kranie za cenę życia [ZDJĘCIA]

zdjęcie ilustracyjne / OSCE/ Evgeniy Maloletka

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

  

Nawet woda w kranie staje się oznaką dobrobytu w warunkach trwającego konfliktu zbrojnego na Ukrainie. Praca nad jej oczyszczaniem obraca się w codzienne zmagania z losem. Ludzie zmuszeni do życia w takich warunkach marzą tylko o jednym – by raz ogłoszony rozejm już nigdy nie został zerwany.

Według danych raportu Specjalnej Misji Obserwacyjnej ONZ ds. Praw Człowieka (OHCHR) w Kijowie od kwietnia 2014 r. do końca 2018 r. w wyniku wojny na Donbasie zginęło do 13 tys. osób, w tym ok. 3.3 tys. cywilów. Kolejne 30 tys. osób zostało rannych.

SMM

Kolejną misją delegowaną do monitorowania sytuacji na Ukrainie jest Specjalna Misja Obserwacyjna (SMM) Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Pracę na Ukrainie rozpoczęła 21 marca 2014 r. po zwróceniu się władz w Kijowie do instytucji i wydaniem zgody na taki krok wszystkich 57 członków. SMM to nieuzbrojona, cywilna misja działająca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, we wszystkich regionach Ukrainy. Jak tłumaczyli „Codziennej” jej przedstawiciele podczas spotkania w siedzibie w Kijowie w październiku ub.r., do głównych zadań misji należy bezstronna i obiektywna obserwacja sytuacji na Ukrainie i składanie sprawozdań o niej, a także promowanie dialogu między stronami konfliktu. Każdy z tych punktów jest trudny do realizacji, zważywszy na fakt, że mieszka się i pracuje wśród ludzi, których bliscy giną lub tracą zdrowie na wojnie. Jak tłumaczyli nam przedstawiciele SMM, przerwanie walk czy ustalenie winy którejś ze stron – czego oczekują mieszkańcy regionu – nie jest zadaniem misji. Nie ma ona do tego uprawnień.

Doświadczenie wojen bałkańskich

„Ziemia niczyja” (bośn. Ničija zemlja) – tytuł dramatu wojennego z 2001 r. o wojnie domowej w Jugosławii – najlepiej opisuje również konflikt na Donbasie. I to właśnie osoby z doświadczeniem pracy w misjach obserwacyjnych na Bałkanach znaleźli się wśród kierownictwa SMM. Ich wiedza została użyta chociażby w zorganizowaniu oznaczenia terenów zaminowanych. Według najnowszych danych misji od rozpoczęcia konfliktu na wschodzie Ukrainy do marca br. w regionie zaminowano łącznie ok. 7 tys. km kw. terenu, na którym mieszka 1,5 mln osób. O tym, jak brzemienne w skutki jest takie działanie, mówi sytuacja w państwach byłej Jugosławii, gdzie nawet po wielu latach od formalnego zakończenia konfliktu zbrojnego (1999 r.) nadal nie udało się dokonać całkowitego rozminowania. W maju 2014 r. wielka powódź na Bałkanach spowodowała panikę, bo woda wyrzuciła na brzeg rzeki Sawy (płynącej przez Słowenię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę oraz Serbię) dotąd nieodnalezione ładunki i wszystkie tabliczki z napisami „Uwaga miny!”, ustawiane od 1996 r. w zwaśnionych krajach.

[polecam:https://niezalezna.pl/262349-zajrzec-wojnie-w-oczy-gdzie-smierc-staje-sie-codziennoscia-zdjecia?fbclid=IwAR38vXEvk-IhqX6d22NcydyLjnOoblv3RTA5X6BiHpTA7kRhbK8EsbTv4lI]

Stacja na linii frontu

Innym zadaniem SMM jest podtrzymywanie i naprawianie niszczonej w wyniku działań wojennych infrastruktury, niezbędnej dla zapewnienia cywilom bieżącej wody i prądu. Mowa tu przede wszystkim o Donieckiej Stacji Filtracyjnej (DSF), znajdującej się w odległości 12 km od okupowanego Doniecka, która oczyszcza wodę rzeki Doniec i dostarcza wodę pitną dla (według różnych danych) 300–500 tys. osób po obu stronach konfliktu. Czyli niektórych rejonów oraz przedmieść kontrolowanych przez separatystów z tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Doniecka i Jasynuwaty oraz znajdujących się pod kontrolą Kijowa – Awdijiwki, Spartaka, Opytnego i Werchniotorećkiego.

Formalnie DSF znajduje się na terenie kontrolowanym przez wojska ukraińskie, ale de facto leży w tzw. szarej strefie między pozycjami obronnymi dwóch walczących stron. Dzieli ich w tym punkcie zaledwie 100 m. Powoduje to, że mimo apeli do obu stron stacja jest notorycznie uszkadzana podczas ostrzałów przez spadające na nią pociski.

Zagrożenie wyciekiem chloru

Kwestia zabezpieczenia DSF jest związana nie tylko z zapewnieniem cywilom dostępu do wody pitnej. Są tam również zapasy chloru, który jest wykorzystywany do oczyszczania wody. Właśnie tego gazu używano w walkach podczas I wojny światowej. Chlor został też kilkukrotnie użyty przez wojska Baszara al-Asada w Syrii do uderzenia w tamtejszą opozycję i cywilów.

Najgroźniejszy dotychczas incydent w Donieckiej Stacji Filtracyjnej miał miejsce 24 lutego 2017 r., kiedy na stację spadło kilka 82-mm pocisków z moździerza. Wówczas w DSF znajdowało się 7 ton chloru. „W wypadku uszkodzenia choćby jednego 900-kg kontenera zginęliby wszyscy w promieniu 200 m, a osoby w promieniu 2,4 km od-niosłyby poważne obrażenia. W razie znacznych szkód w ciągu 24 godzin trzeba byłoby przeprowadzić ewakuację ludzi w promieniu 7,4 km w kierunku wiatru” – raportowało wówczas ONZ.

Codzienna walka z losem

Jednak za słowami, raportami i liczbami kryją się zwykli ludzie. Wśród nich ekipa Donieckiej Stacji Filtracyjnej, składająca się z ponad 40 osób, które nie opuściły miejsca pracy po wydarzeniach z 2014 r. Choć żyją po obu stronach frontu, nadal spotykają się w pracy. – Wcześniej pracowaliśmy po 12 godzin. Dziś mamy dobowe dyżury, a po nich trzy dni wolnego. Tryb pracy został zmieniony ze względu na zagrożenie dla bezpieczeństwa, gdyż wieczorem nie możemy przejechać. Już od godz. 17 zaczynają się bowiem ostrzały. Nie możemy ryzykować. Ze wszystkich stron spadają pociski i rakiety oraz odłamki po wybuchach min – opowiadała w 2017 r. w rozmowie z ukraińską telewizją Hromadzke Liudmyła z Jasynuwaty. Kobieta, która pracuje w DSF od 1982 r., dodaje, że wraz z kolegami nauczyła się rozróżniać lecące pociski na podstawie dźwięków.

– Jestem zdumiony zachowaniem ludzi w takiej sytuacji. Nie są tu z powodu pieniędzy, bo każdy zarabia mało. To pewne poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Kłaniam im się w pas i w pełni szczerze. Trudno jest wytrzymać całą noc, kiedy linia energetyczna jest zrywana, a w ciemnościach słychać tylko dźwięk wybuchów. Jest to trudne nawet dla żołnierzy, a co dopiero dla kobiet wykonujących pokojowy zawód — wyjaśnia Ołeksandr Ewdokymow, pełniący obowiązki szefa przedsiębiorstwa komunalnego Woda Donbasu, dostarczającego wodę dla 3,5 mln osób, który de facto stał się kierownikiem DSF.

Regularne ostrzały są jednym z głównych problemów, z którymi mierzą się pracownicy DSF oraz inne osoby odpowiedzialne za dostarczanie wody i energii. Jak oświadczyła w styczniu br. Osnat Lubrani, koordynatorka ONZ ds. humanitarnych na Ukrainie, w ostatnim czasie w strefie konfliktu zwiększyła się liczba napadów na pracowników służb komunalnych. W 2018 r. odnotowano 88 takich incydentów. Wiele z nich doprowadziło do przerw w dostawach wody.

Zawieszenie broni jest możliwe

Od początku 2017 r. do sierpnia 2018 r. obserwatorzy OBWE 169 wnioskowali o chwilowe wstrzymanie ognia, żeby zapewnić pracę DSF. Dodatkowo przeprowadzili 720 patroli wokół stacji. Mimo to nadal regularnie łamane jest tam zawieszenie broni, a samo hasło „pokój” przybiera jedynie formę nic nieznaczącego sloganu. Czy rozejm jest w ogóle możliwy? – Musiałoby zależeć na tym obu stronom – usłyszeliśmy podczas jednej rozmów w Kijowie. Następnie zapadła wiele mówiąca cisza.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl