Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska poinformowała, że w sprawie śmierci pacjentów toczą się trzy odrębne postępowania, zainicjowane z doniesienia ich bliskich. W żadnym z tych śledztw dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów. Prokuratorzy gromadzą materiał dowodowy, a w kolejnym etapie zasięgną opinii biegłych, którzy wypowiedzą się w sprawie przyczyn zgonów.

Śledztwa są prowadzone pod kątem narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Badane jest oczywiście, czy istnieje związek pomiędzy działaniem personelu szpitala ze śmiercią tych osób - powiedziała prok. Smorczewska.

Okoliczności każdej ze spraw są inne.

Łączy je to, że byli to pacjenci szpitala, którzy potem zmarli – bądź niedługo po przewiezieniu do szpitala w Rybniku, bądź kilka dni po pobycie w tej placówce, jak w przypadku pana Ryszarda W., który zmarł po przewiezieniu go do szpitala w Raciborzu - wyjaśniła.

Prokurator podkreśliła, że "niewątpliwie wspólną okolicznością jest to, że ci pacjenci przebywali niedługo przed śmiercią w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku, stosowano wobec nich unieruchomienie w postaci pasów".

Prokuratura bada wszelkie okoliczności śmierci, także to, czy unieruchomienie miało wpływ na te przyczyny chorobowe, które skutkowały śmiercią - dodała prok. Smorczewska.