"Głos Wielkopolski" opublikował wczoraj sondaż, na kogo swój głos w wyborach na prezydenta miasta oddaliby poznaniacy. Choć Prawo i Sprawiedliwość jeszcze nie przedstawiło oficjalnie swojego kandydata na włodarza stolicy Wielkopolski, to uwzględniony w sondażach Bartłomiej Wróblewski, poseł partii rządzącej, mógłby liczyć na naprawdę niezłe poparcie w bastionie Platformy, za jaki uchodzi Poznań, i niemal jak równy z równym walczyć z faworyzowanym Jackiem Jaśkowiakiem w drugiej turze wyborów.

W przytoczonym sondażu, swój głos na Wróblewskiego zdecydowałoby się oddać 21,5 proc. ankietowanych. Lepszy wynik uzyskałby tylko urzędujący prezydent - Jaśkowiak liczyć mógłby na poparcie na poziomie ok. 34 proc. Jednak według niektórych lokalnych publicystów, wynik obecnego włodarza może być wyraźnie przeszacowany.

Sondaże, jakie pojawiły się w ostatnich dniach w "Głosie Wielkopolskim" i poznańskiej "Wyborczej", pokazują, że postawienie na Bartłomieja Wróblewskiego jako kandydata na prezydenta Poznania byłoby dobrym wyborem Prawa i Sprawiedliwości. Główny kontrkandydat Wróblewskiego,Tadeusz Zysk, którego "Wyborcza" przedstawiła jako kandydata PiS na prezydenta miasta, uzyskał w sondażu "Gazety" jedynie około 12 proc. poparcia. Ten wynik mógłby być zdecydowanie za słaby, by premiować do walki w drugiej turze, zwłaszcza przy uwzględnieniu pewnego poparcia dla Nowoczesnej, która ma w Poznaniu dość liczny elektorat. 

Choć w drugiej turze - według sondażu "Głosu Wielkopolskiego" Wróblewski przegrałby z Jaśkowiakiem, to jednak do wyników badania należy podejść z pewną rezerwą. Cytowana przez gazetę politolog, prof. Dorota Piontek zauważa, że 34 proc. Jaśkowiaka z pierwszej tury wcale nie jest dobrym prognostykiem przed ostatecznym starciem o fotel prezydenta. Szczególnie, że Wróblewski uzyskał 21,5 proc., nie skupiając się jedynie na obowiązkach "poznańskich", ale także - poselskich.

Bartłomiej Wróblewski to polityk od wielu lat związany z Prawem i Sprawiedliwością, od 2015 r. poseł z ramienia tej partii. W przeszłości angażował się w działalność korporacji akademickich, był aktywnym członkiem wielu organizacji studenckich.

Czy sondaże każą myśleć o tym, że PiS zdobędzie bastion Platformy, za jaki uchodzi Poznań?

Tego wykluczyć nie można, szczególnie, że Jacek Jaśkowiak nie zaskarbił sobie "nadmiernej" sympatii mieszkańców miasta. Wyraz w październiku dali temu kibice Lecha, z którymi obecny prezydent walczy niemal od początku swojej kadencji. "Stadion Lecha i kibole – ostatni bastion wolności w umęczonym lewacką paranoją Poznaniu" - takiej treści transparent zawisł przy Bułgarskiej podczas ligowego spotkania Kolejorza z Legią.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kibice Lecha mają dość prezydenta Poznania z PO

Jaśkowiak dał się bowiem poznać jako admirator środowisk LGBT. W ostatnim roku w Poznaniu odbyło się wiele imprez środowisk homoseksualnych, a na sierpień 2018 r. zaplanowano tam "Mr Gay Europe 2018" czyli... wybory najprzystojniejszego homoseksualisty Europy.

Ponadto włodarz Poznania chyba najbardziej spośród prezydentów dużych polskich miast lekceważy tradycje patriotyczne i udział w obchodach ważnych rocznic, np. wybuchu powstania wielkopolskiego. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Homolobby opanowuje Poznań

CZYTAJ WIĘCEJ: Z ZMW do Kulczyk Tradex. Jak prezydent Jaśkowiak w wiejskim komsomole zaczynał