Dziś Petru był gościem Moniki Olejnik, która pytała go o przegraną.

Zostało nadwyrężone zaufanie [do Katarzyny Lubnauer], ale współpraca dla dobra Polski jest możliwa

 – powiedział polityk, dodając, że „najważniejsze są wyzwania przed nami”.

Będę zabiegał aby Nowoczesna nie stała się partią socjalistyczną, gospodarczo lewicową. Istnieje takie ryzyko – stwierdził były lider Nowoczesnej. – Zjednoczona Opozycja jest tego, czego oczekują Polacy

– dodał.

CZYTAJ WIĘCEJ: Petru nagle zniknął z Twittera. Byłemu szefowi Nowoczesnej świat musiał zawalić się na głowę

Jak wynika z deklaracji Ryszarda Petru, o swojej najbliższej politycznej przyszłości poinformuje on za kilka tygodni. 

Mam dużo pomysłów, ale nie będę zdradzał wszystkich

– powiedział tajemniczo i wspomniał, że z Katarzyną Lubnauer współpracował tak blisko że wzajemnie autoryzowali sobie wywiady.

Najwyraźniej jednak relacje mocno się oziębiły, bowiem po chwili Petru rozpoczął frontalny atak pod adresem nowej szefowej Nowoczesnej.

Nowoczesna ma długi. To odpowiedzialność zarządu. Doprowadziłem do tego że rozłożyłem te długi na raty i na bieżąco było to obsługiwane. Teraz to odpowiedzialność nowej przewodniczącej i zarządu

– mówił zaznaczając, że Lubnauer przejęła odpowiedzialność za aktywa i pasywa partii.

Człowiek który zostawił własną partię z gigantycznymi długami najwyraźniej nie ma sobie nic do zarzucenia. Ostro zaatakował natomiast obecnego ministra finansów i rozwoju, wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

To człowiek który jest znany z fantastyki gospodarczej. Wbrew temu co widzimy w telewizji, z Morawieckim jest tak jak z jego nadwyżką. Latem się chwalił, wiedząc że pod koniec roku będzie wielki deficyt. (…) To hochsztapler ekonomiczny, który mami nas wielkimi projektami, których nie będzie realizował

– oceniał Petru.

Były już lider Nowoczesnej zaatakował również prezesa PiS twierdząc, że Jarosław Kaczyński „boi się wziąć odpowiedzialność za tak ważne stanowisko jak teczka premiera”.