Naczelnik wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Poznaniu prokurator Piotr Baczyński potwierdził dziś, że zarzut dotyczący nieprzeprowadzonego w 2014 roku wykładu na jednej z uczelni, został postawiony 20 listopada. Józef Pinior nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu kara do ośmiu lat więzienia.

Czytaj też: Pinior na wolności, ale z zarzutami. W TVN24 pożalił się Kolendzie-Zaleskiej

Baczyński podał, że zarzut został postawiony po przebadaniu dokumentacji i przesłuchaniu świadków.

Były senator powiedział "Głosowi Wielkopolskiemu", który opisał sprawę, że do tego zarzutu, tak jak i do wcześniejszych, odniesie się w trakcie procesu. W rozmowie z mediami zaprzeczał, by miał dopuścić się jakiegokolwiek przestępstwa.

W ubiegłym tygodniu prokuratura nie odniosła się do informacji gazety. Piotr Baczyński powiedział, że na razie nie wiadomo, kiedy zakończy się śledztwo w sprawie Piniora.

Pinior, w PRL jeden z najważniejszych działaczy opozycji na Dolnym Śląsku, senator PO poprzedniej kadencji, jest też podejrzany o przyjęcie 46 tys. zł łapówki i płatną protekcję. CBA zatrzymało byłego senatora i jego asystenta Jarosława Wardęgę pod koniec listopada zeszłego roku.

Czytaj też: Paradne! Pinior bronił sądów na wiecu kodziarzy. A Kijowski... nie przemawiał

W grudniu ubiegłego roku poznański sąd prawomocnie oddalił wniosek prokuratury o aresztowanie b. senatora i jego asystenta. Pinior zadeklarował, że udowodni w sądzie swą niewinność. Zarówno Pinior jak i Wardęga zgodzili się na podawanie nazwisk.

Czytaj: Pinior jak Sawicka