Formuła 1: Kubica odzyskał 90 proc. sprawności sprzed wypadku

RObert Kubica / youtube.com/print screen

  

Robert Kubica zapewnił, że odzyskał "90 procent sprawności" w prowadzeniu bolidu Formuły 1 sprzed wypadku podczas rajdu Ronde di Andora w 2011 roku. Polak stara się o powrót do F1 w barwach zespołu Williams.

Szczerze mówiąc, znacznie więcej ograniczeń odczuwam w życiu codziennym. Obecnie bolid prowadzi się inaczej niż w przeszłości, ale mimo to 90 procent mojej jazdy jest taka sama, jak przed laty

- powiedział Kubica, cytowany na portalu autosport.com.

Polak powtórzył również, że fizycznie jest w lepszej formie niż kiedy ścigał się w mistrzostwach świata (w latach 2006-10).

Muszę jednak pracować znacznie ciężej, wiek nie pomaga. Ogromne znaczenie ma głowa. To niesamowite, jak wielki jest potencjał mózgu, który potrafi przystosować się do nowych sytuacji. Moja kariera została przerwana, miałem wiele urazów, ale nauczyłem się z nimi żyć i prowadzić bolid F1. Jestem zaskoczony rezultatami

- podkreślił Polak, który w czwartek skończy 33 lata.

26 listopada w Abu Zabi odbył się ostatni wyścig w tym sezonie. Po nim karierę zakończył Brazylijczyk Felipe Massa, który zwolnił jedno miejsce w Williamsie - drugie zajmuje Kanadyjczyk Lance Stroll.

O schedę po Brazylijczyku ubiegają się także Rosjanie Siergiej Sirotkin i Daniił Kwiat oraz Brytyjczyk Paul di Resta. Kubica i Sirotkin wzięli udział w oficjalnych testach w Abu Zabi w ubiegłym tygodniu. Williams analizuje wyniki obu kierowców, a decyzja, z kim podpisze kontrakt, ma zapaść jeszcze w tym roku.

Najważniejsza jest wiara, a ja jestem pewien, że dałbym sobie radę. Czy jestem gotów na 100 procent? Chyba nigdy tak nie było, nawet w moich - nazwijmy to - złotych czasach. Zrobiłem bardzo wiele, sam sobie dużo udowodniłem i widzę wiele pozytywów, ale decyzja nie należy do mnie. Kiedy jest się tak blisko, byłoby miło... Niezależnie od tego, jakie będzie rozstrzygnięcie, ja staram się żyć z dnia na dzień, wciąż trenować, przygotowywać się, jak gdybym miał dostać szansę

- zaznaczył Kubica, cytowany przez BBC.

Polak wystartował dotychczas w 76 wyścigach o Grand Prix. Odniósł jedno zwycięstwo, a na podium stanął łącznie 12 razy. W wypadku w 2011 roku odniósł wiele obrażeń m.in. prawej ręki. Część z nich okazała się trwała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl