Nie widać jeszcze wielkiej fali powrotów dżihadystów z Iraku i Syrii, obserwujemy natomiast powroty kobiet, młodzieży i dzieci - powiedział Maassen w wywiadzie dla agencji dpa.

Szef Urzędu wyjaśnił, że bojownicy IS starają się po upadku kalifatu zapewnić członkom swoich rodzin bezpieczeństwo.

- Mamy do czynienia z dziećmi, które przeszły w "szkołach" na terenach kontrolowanych przez IS pranie mózgu i są w znacznym stopniu zradykalizowane - zauważył Maassen. - Ta sytuacja stanowi dla nas problem, ponieważ te dzieci i nastolatkowie mogą być niebezpieczni - ocenił.

- Kobiety, które w minionych latach mieszkały na terenach IS, są w takim stopniu zradykalizowane i identyfikują się tak mocno z ideologią IS, że śmiało można je nazwać dżihadystkami - powiedział Maassen.

Nie oznacza to automatycznie, że są gotowe do dokonania zamachów - zastrzegł. - Musimy jednak mieć te kobiety na oku - zaznaczył.

Liczba przebywających w Niemczech islamistów stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju szacowana jest na ponad 700 i jest rekordowo wysoka.

W minionych latach do Iraku i Syrii wyjechało z Niemiec ponad 950 islamistów, by walczyć po stronie IS. Część z nich zginęła, a jedna trzecia wróciła do Niemiec.

Maassen powiedział, że pokonanie dżihadystów w Iraku i Syrii nie oznacza całkowitego zniknięcia IS, które zdobyło przyczółki w wieli innych krajach.

- Istnieje globalny cyber-kalifat - podkreślił szef Urzędu Ochrony Konstytucji.