Podlasie: 25 mln zł z UE na staże zawodowe dla uczniów

/ rawpixel

  

Kolejnych 25 mln zł z UE jest przeznaczonych w Podlaskiem na staże zawodowe lub praktyki zawodowe dla uczniów u przedsiębiorców, by mogli w praktyce uczyć się zawodu, zgodnie z tym, czego potrzebują firmy.

Urząd marszałkowski w Białymstoku ogłosił konkurs, w którym startować mogą samorządy czy inne organy prowadzące szkoły zawodowe, pracodawcy, firmy, uczelnie, organizacje pozarządowe. Wnioski można składać od końca listopada do 29 grudnia 2017 r. Konkurs ma być rozstrzygnięty w sierpniu 2018 r.

Z pieniędzy dostępnych w konkursie można sfinansować - u pracodawców - staże i praktyki dla uczniów, ale też nauczycieli, w tym nauczycieli kształcenia zawodowego, instruktorów praktycznej nauki zawodu.

"Liczymy, że organy prowadzące szkoły wezmą udział w tym konkursie, ponieważ tym samym zyskają doskonałą szansę dostosowania profilu kształcenia do potrzeb podlaskiego rynku pracy"

- poinformowała wicemarszałek województwa podlaskiego Anna Naszkiewicz.

Podkreśliła przy tym, że "staż czy praktyka u przedsiębiorcy, u przyszłego pracodawcy, to najlepsza praktyczna nauka zawodu". "Uczeń pracuje w rzeczywistych warunkach, na profesjonalnych maszynach, przy prawdziwej produkcji. Nawet najlepiej poprowadzona lekcja w teorii czy praktyka w warunkach szkolnych nie przekaże mu takiej dawki praktycznej wiedzy" - wyjaśniła.

Z danych urzędu marszałkowskiego wynika, że dotychczas z praktyk i staży u pracodawców w regionie skorzystało ponad 1,5 tys. uczniów i ok. stu nauczycieli. Urząd podpisał w ostatnim czasie kolejnych 19 umów (w sumie jest ich 40), w ramach których kolejnych 1,2 tys. uczniów i ok. 160 nauczycieli odbędzie takie staże i praktyki w firmach.

Naszkiewicz dodała, że uczniowie szkół zawodowych interesują się stażami i praktykami u przedsiębiorców. "Młodzi ludzie mają świadomość, że aby stać się poszukiwanym pracownikiem na rynku pracy, trzeba zdobyć odpowiednie umiejętności. A te najlepiej nabywa się w praktyce, czyli w przedsiębiorstwie, u konkretnego pracodawcy. Z kolei pracodawcy mają szansę poznać uczniów i zaproponować pracę tym najzdolniejszym" - dodała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Hit! Zobacz, jak ofiara Hitlera demaskuje służalczość PO wobec Niemiec. WIDEO

/ niezalezna.pl

  

Henryk Walendowski przeżył horror. Jako 4-letnie dziecko wyrzucony został z domu przez Niemców na 20-stopniowy mróz. Jego siostrę siłą oddano niemieckiej rodzinie z Berlina. – To my byliśmy naprawdę wypędzeni. Niemcy od Eriki Steinbach wysiedlani byli na mocy układu poczdamskiego. Mieli na wyprowadzenie się miesiąc, nam dawano 10 minut – mówi. Wraz ze społecznym komitetem od 13 lat zabiega o Pomnik Wypędzonych w Poznaniu. Zwodzony przez urzędników PO w końcu stracił cierpliwość. Postanowił powiedzieć całą prawdę o przyczynach ich uległości wobec niemieckiego konsulatu. FILM PONIŻEJ!

Sensacyjne szczegóły na temat zależności pomiędzy związanym z PO establishmentem na Zachodzie a Niemcami, o których opowiedział Henryk Walendowski w „Wywiadzie z chuliganem” chwilami brzmią wręcz nieprawdopodobnie. Jednak powiązania niemieckich mediów, polskich instytucji naukowych i przydzielanych im niemieckich grantów układają się w jedną całość, która przekłada się także na wyniki wyborów w tych miastach.

Ale sprawa Pomnika Wypędzonych pokazuje, że lobby to weszło na teren, do którego zbliżać się mu absolutnie NIE WOLNO – prawdy historycznej u II wojnie światowej i jej upamiętnienia przez ofiary.

Henryk Walendowski nawiązał też do skandalicznej wypowiedzi wiceprezydenta Gdańska Piotra Grzelaka, który stwierdził, że przyczyną II wojny światowej było „złe słowo było Polaka przeciwko innemu narodowi, Niemca przeciwko innemu narodowi”.

Od razu pomyślałem, czy ten pan nie miał jakichś związków z poznańskim Instytutem Zachodnim. Bardzo boli mnie, że Instytut Zachodni jest prawdopodobnie skażony jakiś dotacjami niemieckimi i poprawnością polityczną. Mamy do czynienia z zamazywaniem konturów wydarzeń, Niemcy przedstawiani są nie tak, jak Polacy odczuwali to w czasie wojny

– powiedział gość Piotra Lisiewicza.

Jego zdaniem bezczelne nabijanie w butelkę przez urzędników dożywających swoich dni niemieckich ofiar to przekroczenie wszelkich granic:

Niemcy chcieliby zapomnieć o swoich o swoich barbarzyństwach. Teraz, w dzisiejszych czasach, gdy otacza nas gospodarka niemiecka, jest obawa, czy to nie przytłumi polskości.  Dlatego Pomnik Wypędzonych Poznaniowi po prostu się należy.

CAŁĄ SENSACYJNĄ ROZMOWĘ OBEJRZEĆ MOŻNA PONIŻEJ:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl