NASZ NEWS: Fiasko nagonki na Misiewicza. Umorzono postępowanie wyjaśniające w jego sprawie

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych umorzył postępowanie wyjaśniające w sprawie o rzekome naruszenie dyscypliny finansów publicznych przez Bartłomieja Misiewicza - byłego szefa gabinetu politycznego ministra obrony narodowej. Chodzi o umowę na zrealizowanie spotu „MON - Bezpieczeństwo” oraz umowę z TVP w zakresie emisji filmów reklamowych.

Z treści dokumentów wynika, że postępowanie wyjaśniające wszczęte wobec Bartłomieja Misiewicza zostało umorzone, a Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych w uzasadnieniu tej decyzji podkreśla, że faktem jest, iż środki finansowe na zawarcie omawianych umów przez cały czas znajdowały się w budżecie resortu obrony, o czym świadczyło niezwłoczne dokonanie korekty planu finansowego i zaklasyfikowanie środków.

„Ponadto na ocenę stopnia szkodliwości czynu dla finansów publicznych wpływ ma także fakt, że wielkość środków o jaką zwiększony został, na wniosek Dyrektora Generalnego, plan finansowy. Była to kwota 3.000.000 zł z przeznaczeniem na działania komunikacyjne w związku z organizacją Szczytu NAT (m.in. informacyjne, medialne, edukacyjne,  promocyjne i wizerunkowe). Oznacza to, że wartość zawartych przez Pana Bartłomieja Misiewicza umów stanowiła jedynie ułamek kwoty jaka znajdowała się w budżecie na realizację omawianego celu” - czytamy w dokumencie.

Sprawa dotyczy zawiadomienia NIK dotyczącego dwóch umów z 24 marca 2016 roku i wiąże się z realizacją spotu „MON - bezpieczeństwo”, promującego polską armię przed szczytem NATO w Warszawie.

Najwyższa Izba Kontroli, po przeprowadzeniu kontroli budżetowej w MON, zakwestionowała dwie umowy o łącznej wartości 651,7 tys. zł dotyczące samego spotu. Pierwsza z nich dotyczyła produkcji spotu, natomiast druga jego emisji. Według NIK kwota nie została ujęta w planie finansowym resortu, zmieniono go dopiero tydzień po zawarciu obu umów.

Ostatecznie jednak Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych umorzył postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy: May poniosła porażkę

/ karlher

  

Komentując w sobotę zapowiedź dymisji brytyjskiej premier Theresy May, niemiecka prasa jednogłośnie ogłasza jej porażkę. Wskazują, że jedną z jej przyczyn było zbyt późne wyciągnięcie ręki szefowej konserwatystów do opozycyjnej Partii Pracy.

"Brytyjska premier za późno zaczęła szukać ponadpartyjnego kompromisu w sprawie brexitu. Niestety, o wiele za późno wytłumaczyła swojej frakcji, parlamentowi i obywatelom, że również podczas negocjacji warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE konieczne są bolesne kompromisy. Płaci za to swoim urzędem"

– pisze lewicowo-liberalny "Süddeutsche Zeitung".

Monachijski dziennik przewiduje, że następcą May może zostać twardy zwolennik brexitu, były szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson, i zagrozi Brukseli wyjściem swojego kraju z Unii bez umowy.

"UE nie może dać się zastraszyć. Termin wyjścia został ustalony na 31 października. Jeśli Brytyjczycy poproszą o kolejne przesunięcie, to Bruksela powinna się zgodzić. W żadnym razie nie wolno jednak UE zgodzić się na otwarcie wynegocjowanej już umowy. To tylko umacniałoby iluzję, że bezbolesny brexit jest możliwy"

– podsumowuje gazeta.

Premier May zapowiedziała w piątek, że 7 czerwca ustąpi ze stanowiska szefowej Partii Konserwatywnej, uruchamiając proces wyboru jej następcy. Nowy szef torysów przejmie po niej także urząd premiera.

Przemawiając na Downing Street, May przyznała: "Jest i zawsze będzie dla mnie źródłem głębokiego żalu, że nie byłam w stanie zrealizować brexitu".

Premier będzie pełnić urząd do czasu zakończenia procesu wyboru nowego lidera ugrupowania, czyli od czterech do sześciu tygodni. Selekcji dokonają najpierw posłowie Partii Konserwatywnej, którzy zawężą listę kandydatów do dwóch, a ostateczna decyzja należeć będzie do 125 tys. szeregowych członków ugrupowania.

Konserwatywny "Frakfurter Allgemeine Zeitung" nie szczędzi słów krytyki pod adresem odchodzącej szefowej rządu.

"May pozostawia po sobie wielką porażkę. Pozostanie w pamięci jako brexitowa premier, która nie przeprowadziła brexitu. Przez prawie trzy lata, podczas których pełniła swoją funkcję, Zjednoczone Królestwo dreptało w miejscu"

– ocenia.

Zdaniem gazety z finansowej stolicy Niemiec żmudny proces brexitu wyssał całą siłę i witalność z Theresy May. "Łzy, które pojawiły się w jej oczach podczas krótkiego pożegnalnego przemówienia, były też łzami wyczerpania" – współczująco wnioskuje "FAZ".

Berliński "Tagesspiegel", dokonując podsumowania kadencji May, dochodzi do konkluzji, że minęła ona pod znakiem fatalnych błędów w obliczeniach.

"Kiedy w tym tygodniu May wystąpiła z ostatnią desperacką propozycją wobec opozycyjnej Partii Pracy, sugerując drugie referendum, już dawno była przegrana. Wydana na pastwę taktycznych gierek przeciwników w szeregach własnego ugrupowania i laburzystów"

– puentuje najpopularniejszy dziennik w stolicy Niemiec.

Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską najpóźniej 31 października br., ale zmiana na stanowisku szefa rządu może doprowadzić do kolejnego przedłużenia tego terminu, jeśli nowy premier – prawdopodobnie bardziej eurosceptyczny od May – będzie próbował renegocjować wypracowane ze Wspólnotą porozumienie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl