Rozpatrywanie odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w SN przez Izbę Dyscyplinarną, a nie Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – przewiduje kolejna z poprawek PiS przyjęta przez sejmową komisję do prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

Komisja sprawiedliwości i praw człowieka od wczoraj rozpatruje zgłoszony przez prezydenta Andrzeja Dudę projekt ustawy o Sądzie Najwyższym. Obrady komisji wznowiono dziś rano. Posiedzenie komisji jest zaplanowane także na czwartek.

W środę posłowie Prawa i Sprawiedliwości przedłożyli 35 poprawek do tego projektu, komisja zaaprobowała dotychczas kilka z nich. Jedna z przyjętych poprawek dotyczyła określenia właściwości nowych izb, które po zmianach mają powstać w SN: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej. Zgodnie z poprawką to druga z tych izb – a nie jak pierwotnie przewidziano w projekcie pierwsza - miałaby rozpatrywać odwołania od uchwał KRS.

Poprawka jest kosmetyczna, co do istoty nie zmienia kształtu izb zaproponowanego w pierwotnym projekcie 
– mówił Waldemar Buda z Prawa i Sprawiedliwości, który zgłosił poprawkę. 

Posłowie PO uznali jednak, że odwołania od uchwał KRS nie mają nic wspólnego ze sprawami uchwał dotyczących np. powoływania sędziów, a nie każde odwołanie od uchwały należy do kwestii dyscyplinarnych. Przedstawiciele resortu sprawiedliwości mówili zaś, że Izba Dyscyplinarna będzie miała szerszy ogląd tych spraw, także w kontekście „sędziowskiej nieskazitelności charakteru”.

Zgodnie z projektem prezydenta w kompetencjach Izby Kontroli Nadzwyczajnej byłoby m.in. rozpatrywanie protestów wyborczych i protestów przeciw ważności referendów. 

Chodzi tylko o to, aby kontrolować proces wyborczy i procesy związane z finansowaniem partii (...); chodzi o to, żeby sędziowie orzekali w duchu narodu, tak jak w Niemczech w latach trzydziestych 
– oznajmił Borys Budka.

Jaki duch, idź z tym duchem człowieku 
– odpowiedziała mu prof. Krystyna Pawłowicz.

Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz ocenił, że posłowie opozycji przy każdej wypowiedzi przedłużają czas przewidziany na wystąpienie posła i nie odnoszą się do zagadnień związanych z omawianymi artykułami projektu. 

To, co stosujecie, to jest przemoc parlamentarna, na to zgody nie będzie 
– mówił Piotrowicz o zachowaniu opozycji podczas obrad.