Poseł PiS dosadnie o zachowaniu PO i Nowoczesnej: Totalna opozycja jest totalnie jałowa

Posłowie totalnej opozycji Kamila Gasiuk-Pihowicz oraz Borys Budka w czasie prac nad ustawami o SN i KRS / fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Paweł Krajewski

Dziennikarz portalu Niezalezna.pl, specjalizuje się w tematyce politycznej. Wcześniej pracował m.in. w portalu telewizjarepublika.pl.

Kontakt z autorem

  

– Totalna opozycja jest totalnie jałowa. Znaczna część jej wysiłku i energii idzie na sprawy, które nie są w żaden sposób merytoryczne – ocenia w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł Bartłomiej Wróblewski, członek sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która od wczoraj zajmuje się prezydenckimi projektami ustaw o SN i KRS.

Dziś sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka wznowiła prace nad prezydenckim projektem nowej ustawy o Sądzie Najwyższym. W posiedzeniu uczestniczy też m.in. I prezes SN Małgorzata Gersdorf oraz przedstawiciel Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Waldemar Żurek. Są też oczywiście posłowie opozycji, którzy na wszelkie możliwe sposoby próbują utrudniać procedowanie. 

Totalna opozycja jest totalnie jałowa. Znaczna część jej wysiłku i energii idzie na sprawy, które nie są w żaden sposób merytoryczne, nie odnoszą się ściśle rzecz biorąc do projektów, tylko są jakimiś zabiegami czysto formalnymi, zmierzającymi do przedłużania i opóźnienia prac 
– ocenia zachowanie posłów PO i Nowoczesnej w rozmowie z Niezalezna.pl poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

Często też zachowanie opozycji sprowadza się do personaliów, choćby całej, niekończącej się litanii uwag i zastrzeżeń dotyczącej  posła Stanisława Piotrowicza czy profesor Krystyny Pawłowicz 
– dodaje członek sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Zdaniem parlamentarzysty, mimo zabiegów opozycji, procedowanie przebiega jednak zgodnie z planem. 

Na razie prace przebiegają dość sprawnie. Zakończyliśmy procedowanie nad pierwszą z ustaw – o KRS, a teraz trwają prace nad ustawą o Sądzie Najwyższym. Moim zdaniem, jakkolwiek opozycja próbowałaby to zakłócać, to jednak wszystko posuwa się do przodu. Między innymi dzięki temu, że została ograniczona długość czasu wypowiedzi poszczególnych posłów. Jednak choć czas jest ograniczony, to wystarczający na zgłoszenie uwag. Innymi słowy, nie wpływa to na merytoryczne prace
– podkreśla.

Myślę, że jest to scenariusz realny, aby prace nad ustawami zakończyły się na tym posiedzeniu komisji 
– uważa poseł Bartłomiej Wróblewski. 

Wczoraj wieczorem – po dziewięciu godzinach obrad – komisja przyjęła, wraz z poprawkami PiS, projekt prezydenta dotyczący Krajowej Rady Sądownictwa. Obrady komisji zaplanowano też na czwartek.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wyrok dożywocia dla organizatora zamachu w metrze

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/AlexVan

  

Na kary od 19 do 28 lat więzienia skazał dziś sąd w Petersburgu oskarżonych o zorganizowanie zamachu w metrze w Petersburgu w 2017 roku, w którym zginęło 15 osób. Główny oskarżony Arbor Azimow otrzymał karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledczy twierdzą, że Azimow był jednym czterech głównych organizatorów zamachu, zarzucono mu także finansowanie terroryzmu. Jego współoskarżeni: Akram Azimow i Muchamadjusup Ermatow zostali skazani na 28 lat więzienia, a Ibragimżon Ermatow - na 27 lat.

Domniemanym wykonawcą zamachu był obywatel Rosji pochodzący z Kirgistanu, Akbarżon Dżaliłow, który zginął w eksplozji z 3 kwietnia 2017 roku.

Prócz osób uznanych przez sąd za organizatorów zamachu, na ławie oskarżonych zasiadało jeszcze siedem osób. Karę 22 lat więzienia otrzymał Sodik Ortikow, który - zdaniem śledczych - kupował broń dla grupy terrorystycznej. 20-letnie wyroki sąd orzekł wobec: Szochisty Karimowej, Machammadjusufa Mirzaalimowa, Azamżona Machmudowa i Diłmuroda Muidinowa. Byli oni oskarżeni o wspieranie działalności terrorystycznej i udział w organizacji terrorystycznej, a także o obrót materiałami wybuchowymi. Na 19 lat więzienia skazani zostali: Sajfiłła Chakimow i Bachram Ergaszew.

Jak podawały wcześniej media, oskarżeni są obywatelami Rosji, Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Proces trwał osiem miesięcy. Adwokaci argumentowali, że dowody świadczące o winie oskarżonych zostały pozyskane z naruszeniem norm procesowych, jednak sąd odrzucił wnioski o wyłączenie tych dowodów.

Muchamadjusup Ermatow i Arbor Azimow twierdzili, że byli przetrzymywani w tajnym więzieniu i torturowani prądem elektrycznym przez funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), którzy żądali od nich zeznań potrzebnych śledczym. Azimow odwołał na procesie zeznania, w których przyznawał się do winy.

Niezależna "Nowaja Gazieta", która relacjonowała przebieg procesu, uważa, że nie jest jasne, w jaki sposób śledczy pozyskali ślady biologiczne oskarżonych na dowodach ich winy, m.in. na elementach ładunku wybuchowego. Gazeta zadaje też pytanie, dlaczego już po zamachu domniemani terroryści nadal pozostawali w mieszkaniu, które zajmowali wraz z Dżaliłowem i nie pozbyli się telefonów komórkowych zarejestrowanych na ich nazwiska.

Śledczy twierdzili, że za zamachem stali: pochodzący z Kirgistanu, a przebywający w Syrii, Sirożyddin Muchtarow (Abu Salah) oraz obywatel Uzbekistanu Bobirżon Machbubow. Muchtarow, przebywając na terytorium Syrii, powołał tam grupę terrorystyczną w celu organizowania zamachów w Rosji. Do tej właśnie grupy miała przyłączyć się część oskarżonych. Machbubow zaś - według śledczych - był bezpośrednim zleceniodawcą zamachu w metrze w Petersburgu. Motywem była operacja militarna prowadzona przez Rosję w Syrii; członkom grupy terrorystycznej chodziło o to, by pokazać, że władze Rosji nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa w kraju.

Obu tych mężczyzn Rosja poszukuje międzynarodowym listem gończym.

3 kwietnia 2017 roku w eksplozji w wagonie jadącego metra, na odcinku między dwoma stacjami w centrum Petersburga, zginęło 15 osób i domniemany zamachowiec. Śledczy uważają, że Dżaliłow wniósł do metra dwa ładunki wybuchowe, z których jeden pozostawił na peronie, a z drugim wsiadł do składu metra. Pierwszy ładunek Dżaliłow chciał odpalić zdalnie, ale z powodu błędów w konstrukcji ładunek nie eksplodował.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl