We Włoszech spada liczba imigrantów. Jedna z przyczyn może wprawić w osłupienie

/ Irish Defence Forces; LE Eithne Operations / https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

  

Coraz więcej imigrantów opuszcza Włochy – wynika z danych Instytutu Statystycznego Istat. Jak odnotowano, po raz pierwszy doszło do odwrócenia tendencji; spadł ich napływ i rośnie liczba obcokrajowców, wyjeżdżających z kraju. Ciekawostką jest jeden z powodów, dlaczego migrantów we Włoszech jest coraz mniej. 

W analizach danych podkreśla się, że obecny rok będzie pierwszy w najnowszej historii Włoch, w którym zaczęła spadać liczba cudzoziemców – rezydentów. W 1981 roku mieszkało mniej niż 100 tysięcy obcokrajowców. W 2016 r., po stałym wzroście notowanym każdego roku, liczba ta przekroczyła pięć milionów.

Jak zauważył dziennik „Corriere della Sera”, zatrzymanie wzrostu liczby imigrantów jest rezultatem różnych czynników; pozytywnych, naturalnych, ale i niepokojących.

Najciekawszy jest pierwszy z nich. Otóż wśród normalnych zjawisk wymieniono fakt, z którego wynika, że imigrantów jest mniej, bo… rośnie liczba obcokrajowców, którzy po latach pobytu we Włoszech otrzymują obywatelstwo tego kraju. I tak na przykład w zeszłym roku przyjęło je 184 tysiące imigrantów spoza Europy.

Drugim czynnikiem jest spadek fali migracyjnej, notowany na Morzu Śródziemnym po rekordowym zeszłym roku, gdy przypłynęło ponad 180 tysięcy osób. W tym roku od stycznia przybyło 115 tysięcy migrantów.

Trzecim powodem jest to, że imigranci, którzy dotąd przebywali w tym kraju, reemigrują; udają się w poszukiwaniu pracy w Szwajcarii, Szwecji, Norwegii i Niemczech. To mniej nagłośnione zjawisko, jak wyjaśniono, towarzyszy wyjazdowi rodowitych Włochów za granicę, głównie z powodu trudności na rynku pracy, zwłaszcza bezrobocia wśród młodzieży, sięgającego 37 procent.

Według najnowszych danych, pochodzących z 2015 roku, za granicę przeniósł się wtedy co 500 Włoch i co setny imigrant. Przed dwoma laty kraj ten opuściło 44 tysięcy imigrantów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poeta oskarża: UE dokonuje siłowej transfuzji chorej krwi do zdrowego polskiego organizmu - WIDEO

Maciej Rembarz / niezalezna.pl

  

Jesteś dumny, że skończyłeś polonistykę w PRL? Gówno, chłopcze! Skończyłeś skrócony kurs polonistyczny, napisany przez agitatorów. Inteligencja nie może być wiernopoddańcza i przytakiwać dobrze uposażonym urzędnikom. Mówią, że mamy cieszyć się wolnością. A stajemy się co raz bardziej zniewoleni. Myślimy jakimiś stemplami brukselskimi, które nam na tyłkach odciskają. Powtarzamy cudze marzenia, cudze pragnienia, cudze chęci. Gdy wyzbędziemy się własnych snów, niewiele nam zostanie – mówi poeta Maciej Rembarz. Przed bagnem elit III RP uciekł do Puszczy Noteckiej, gdzie hoduje kozy. Odnalazł go tam Piotr Lisiewicz, a unikalną rozmowę z poetą obejrzeć można poniżej.

Macieja Rembarza słuchać można godzinami.

Fascynujemy się wielkimi oryginałami w polskiej kulturze, jak Witkacy, Sergiusz Piasecki czy Marek Hłasko. A nie wiemy, że tacy żyją i dziś, gardząc tanią popularnością. Taką legendą jest Maciej Rembarz, który siedział w więzieniu, pracował w ZOO i sprzedawał miody na Rynku Jeżyckim. A teraz zaszył się w puszczy i pisze wiersze, o których nie mówi się na salonach, a kiedyś zostaną uznane za może najlepsze, co dziś powstaje. Taki jest tomik „Wiersze z oddechu Przybyszewskiej”

– mówi Piotr Lisiewicz, który wyciągnął poetę z puszczy.

Za komuny wyrzucono go ze szkoły, bo mówił uczniom prawdę o Katyniu. W komunizmie pisał do szuflady, w III RP jego pierwsze tomiki uznano za sensację, wydał je „Czas Kultury”, któremu szefował Rafał Grupiński. Ale szybko zaczął oddalać się od tego świata.

Już wtedy zauważyłem, że to środowisko literackie tak trochę „kląska”. To są takie słowicze trele, słodkie, ale co raz słabsze. Bez świeżego powietrza bazaru, kultura nie ma szans

– wspomina.

Po 2010 r. nazywa siebie „sektą smoleńską”. Konformizm elit III RP uznał za stan nie do zniesienia. Dziś mówi:

Myślę, że to co wyprawia z nami UE, to taka siłowa transfuzja. Przepompowywanie chorej krwi do zdrowego organizmu. Tak zwana polska inteligencja – tak zwana, bo jej daleko do prawdziwej – po prostu idzie jak cielęta a rzeź. Ufa. To jest jakoś epidemia, amnezja dziwna, która nie potrafi wyciągnąć wniosków, nie pamięta co to jest zależność. Powstała taka melasa, której ani nie można kopnąć w dupę, ani wyrzucić za drzwi. No bo to jest coś nieokreślonego.

Obejrzyj poniżej mocną rozmowę z Maciejem Rembarzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl