Sprawiedliwość dla Millera i Laska. Prokuratura zajmie się smoleńskimi kłamcami

/ Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz

Dziennikarz „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”. W \"GP\" kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska.

Kontakt z autorem

  

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z ujawnionymi przez telewizję Republika nagraniami z posiedzeń komisji wyjaśniającej katastrofę smoleńską. Z rozmów członków zespołu Jerzego Millera wynika, że postanowili oni wpisać do raportu, iż gen. Andrzej Błasik był w kokpicie Tu-154M, mimo że nie było na to żadnych dowodów.

To decyzja, na którą długo czekaliśmy. Od lat wiadomo, że raport Millera jest mniej wart niż papier, na którym został spisany. Zespół parlamentarny i obecna komisja pokazały, że jest w nim zawarte wiele bzdur sprzecznych z dowodami, a nawet z prawami fizyki

– mówi nam Jacek Świat, mąż zmarłej w katastrofie Aleksandry Natalli-Świat. Poseł PiS-u nie ma wątpliwości co do tego, że twórcy raportu powinni ponieść odpowiedzialność karną.

Jeszcze długa droga przed nami, ale jest pewne, że takie osoby jak Maciej Lasek powinny zostać ukarane

– twierdzi Jacek Świat.

Tymczasem jest wiele wątków, w których komisja prawdopodobnie myliła się świadomie. Jednym z nich może być wyliczenie przeciążenia (g), które działało na samolot. W raporcie Millera pojawia się wartość 100 g. Tymczasem według wyliczeń ekspertów nie może być to więcej niż 1,5–2 g. Nadal nie wiadomo, na jakiej podstawie wartość została wpisana do raportu. Przez lata Maciej Lasek i Jerzy Miller uciekali od tego pytania. Nie wykonali również postanowienia sądu, który nakazał im odpowiedzieć na pytania redakcji „Nowego Polskiego Show”.

Prawdopodobnie więc informacja została zmyślona, podobnie jak sprawa obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie Tu-154M.

Cały tekst w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rzym: Wystawa "Polska. Walka i cierpienie"

Wystawa / /twitter.com/PLinItalia

  

Wystawa "Polska. Walka i cierpienie" została otwarta dziś w bibliotece włoskiej Izby Deputowanych w Rzymie. Włochy są kolejnym z kilkudziesięciu krajów, gdzie prezentowana jest ta ekspozycja z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

W uroczystości otwarcia wystawy, przygotowanej przez polskie MSZ i Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, uczestniczyli przedstawiciele włoskiego parlamentu oraz polskiej dyplomacji z mianowaną na ambasadora RP w Rzymie Anną Marią Anders.

Przybył też ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Janusz Kotański i była prezes Związku Polaków we Włoszech Urszula Stefańska-Andreini.

Podkreśla się, że to pierwsza inicjatywa polskiej dyplomacji o tak dużym zasięgu, w ramach której w 80 miastach w 62 krajach na całym świecie opowiada się historię Polski z lat II wojny światowej: o walce Polaków z totalitarnymi reżimami, heroizmie żołnierzy i ludności cywilnej, udziale w bitwach na wielu frontach poza krajem, o Holokauście.

Także w Rzymie przypomniano, że II wojna światowa zaczęła się w Polsce; nie od ataku Niemców na Związek Sowiecki w 1941 roku czy zbombardowania Pearl Harbor przez Japończyków, ale od napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku.

Podobnie jak w innych krajach wystawie towarzyszy kampania informacyjna w mediach społecznościowych na profilach instytucji polskiej dyplomacji we Włoszech.

Otwierając wystawę, ambasador Anders oświadczyła, że opowiada ona o "miłości Polaków do wolności i o ich heroizmie". Córka dowódcy 2. Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa podkreśliła, że jest to dla niej osobiście szczególne wydarzenie, gdyż może jako ambasador zaprezentować Włochom historię walk Polaków, również żołnierzy jej ojca. Uznała otwarcie wystawy historycznej za symboliczny powrót generała Andersa do Włoch.

Natomiast włoski historyk Marco Patricelli, autor m.in. książki o Witoldzie Pileckim, w swym wystąpieniu przedstawił konsekwencje paktu Ribbentrop-Mołotow dla Polski. Jak zaznaczył, data 1 września 1939 roku "należy do dziejów Europy i świata" jako dzień wybuchu II wojny światowej, podczas gdy mniej znana jest data 17 września, gdy doszło do inwazji wojsk sowieckich na Polskę. Przypomniał okoliczności zbrodni katyńskiej i lata ukrywania przez Sowietów odpowiedzialności za nią.

Mówiąc o cenie, jaką zapłaciła Polska w latach wojny, Patricelli zaznaczył, że zginął co szósty mieszkaniec kraju. Jak stwierdził, wobec Polaków okupanci "nie wykazywali nawet minimum człowieczeństwa".

Polska, jak mówił, walczyła od pierwszego do ostatniego dnia wojny. Przypomniał o działalności Armii Krajowej i powstaniu warszawskim. Historyk położył także nacisk na ogromny wkład żołnierzy 2. Korpusu w walki z Niemcami we Włoszech. Wśród wystawionych pamiątek są rzeczy osobiste żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, znalezione na polach bitwy we Włoszech, w tym także na Monte Cassino.

Wystawa w bibliotece Izby Deputowanych otwarta będzie do 28 września.

Miasta, w których przygotowano edycje wystawy "Walka i cierpienie", to między innymi: Berlin, Kijów, Lwów, Odessa, Ateny, Genewa, Bangkok, Brasilia, Bruksela, Budapeszt, Bukareszt, Canberra, Chicago, Dar es Salaam, Dauha, Dublin, Dżakarta czy Edynburg.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl