28-letnią kobietę i 46-letniego mężczyznę zatrzymano w poniedziałek w departamentach Haute-Marne i Ardennes (Ardeny) na północnym wschodzie Francji, przy granicy z Belgią. Trzeciego mężczyznę policja zatrzymała dziś w pobliskim mieście Reims.

Według cytowanego na stronie francuskiego tygodnika "L'Express" źródła bliskiego sprawie, śledczy ustalają, czy osoby te pomagały w dostarczeniu broni użytej przez terrorystów w Paryżu.

Czytaj więcej: Zamach na redakcję „Charlie Hebdo”. Islamiści z zimną krwią mordowali „za Mahometa” – WIDEO

Jak ocenia "L'Express", śledztwo przyspiesza od kwietnia br. - od tego czasu bowiem przedstawiono zarzuty już sześciu nowym podejrzanym. Dotychczas śledczy dotarli do 13 osób, które miałyby udzielić wsparcia terrorystom. Wszyscy jednak utrzymują, że nic nie wiedzieli o planach zamachów.

7 stycznia 2005 r. bracia Said i Cherif Kouachi zaatakowali redakcję "Charlie Hebdo" i zastrzelili tam 12 osób, w tym głównych rysowników pisma.

Dzień później znajomy braci, Amedy Coulibaly, zabił w Paryżu policjantkę, a 9 stycznia wziął zakładników w sklepie z żywnością koszerną, zabijając cztery osoby. Wszyscy napastnicy zginęli podczas operacji sił specjalnych francuskiej policji.

Ponad dwa i pół roku po tych atakach, które rozpoczęły bezprecedensową falę dżihadystycznych zamachów we Francji, wciąż nie wyjaśniono, gdzie i w jaki sposób bracia Kouachi zdobyli broń

- zauważa "L'Express".

Śledczym do dzisiaj nie udało się również odszyfrować wiadomości na skrzynkach mailowych trzech napastników

- czytamy.

Tajemnicą pozostają także ewentualni wspólnicy lub zleceniodawcy zamachów powiązani z Państwem Islamskim (IS) czy Al-Kaidą.